http://informacjelokalne.pl/images/banners/skwp_baner.jpg

Nocne oblicze Parowozowni

Wyróżniony Nocne oblicze Parowozowni

Za nami nocne zwiedzanie Parowozowni. W sobotni wieczór, po godz. 23.00 dokonano uroczystego uruchomienia świetlnej iluminacji na tym obiekcie. Potem wszyscy ruszyli oglądać dawny kolejowy kompleks, który wciąż kryje mnóstwo nieznanych zakamarków.


Wszyscy wyposażeni w latarki, by pod osłoną nocy nigdzie nie zbłądzić, ani się nie potknąć, stanęli dzielnie mimo późnej godziny do nocnego zwiedzania. – Już trzeci rok chodzimy po naszej Parowozowni z latarkami, są one wymagane, co sprawdzamy przy wejściu, to ze względów bezpieczeństwa, ale też wpływa to na cały klimat tego nietypowego oprowadzania – zauważa Krzysztof Modrzejewski, prezes Gnieźnieńskiego Stowarzyszenia Miłośników Kolei.

– To jest pierwsza taka edycja, że w niektórych miejscach latarka już potrzebna nie będzie, bo włączamy stała iluminację Parowozowni. Na początek będzie podświetlona hala wachlarzowa nr dwa i wieża ciśnień, bo wiemy, że do tej pory Parowozownia, jako miejsce była taką ciemną plamą na mapie miasta. Chcemy to zmieniać, bo chcemy, żeby obiekt ożywał również w taki sposób, nie było to niskim kosztem, ale wspólną pracą naszych wolontariuszy udało się nam przywrócić część instalacji elektrycznej i dzięki temu mamy ten efekt – dodaje K. Modrzejewski.

Na nocne zwiedzanie parowozowni było także okazją, by zajrzeć w takie zakamarki, do których zazwyczaj wycieczki nie docierają. – Podejdziemy dziś m. in. pod sam żuraw węglowy, czego nigdy nie robimy i zazwyczaj oglądamy go z takiej dalekiej perspektywy z kilkuset metrów, a dziś podejdziemy do niego na kilkadziesiąt metrów. Ponadto niektóre budynki będziemy dodatkowo podświetlali naszą drezyną, na której zamontowany mamy reflektor, żeby lepiej je podświetlić – tłumaczy nam prezes stowarzyszenia, które zajmuje się reaktywacją gnieźnieńskiej Parowozowni.

Niektórzy przyjechali z samego Poznania, a inni mimo późnej pory zabrali ze sobą dzieci i żadne z nich na pewno nie żałowało poświęcenia. – Jak się lubi takie nocne wypady, to raczej z latarką jest lepiej niż za dnia, klimat scenerii industrialnej w nocy przynajmniej dla mnie jest lepszy – przyznaje Jakub Kerber, mieszkaniec Poznania, który zabrał ze sobą na tę nietypową wycieczkę dziewczynę. – Ja mieszkam w Gnieźnie i jestem tu po raz pierwszy, nie tylko w nocy, ale w ogóle. Jest trochę takiej fajnej adrenaliny, gdy się chodzi po takich miejscach z latarką w ręku. Trochę czuję się tu, jakbym chodziła po bunkrach, jest bardzo ciekawie – mówi Kinga Bakowska.

Dlaczego zwiedzanie tego miejsca jest ciekawsze w nocy właśnie, a nie w ciągu dnia, kiedy więcej można zobaczyć? – Spodziewaliśmy się, że będzie mniejszy ruch tutaj, ale jest inaczej, bo przyszedł tłum ludzi – zauważa Aleksander Białecki z Gniezna, które zaliczał po raz trzeci nocne zwiedzanie Parowozowni. – To są inne emocje i to jest powód, czyli coś zupełnie innego. Nie widzimy wszystkiego, co też chyba wpływa bardziej na wyobraźnie, bo musimy z jednej strony podziałać tą latarką, a z drugiej strony lepiej sobie wszystko wyobrazić, jak kiedyś to wszystko tu działało, funkcjonowało. To daje zupełnie inny obraz tego wszystkiego – twierdzi Michał Kiedrowski z Poznania.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.