http://informacjelokalne.pl/images/banners/skwp_baner.jpg

Sekrety, skarby, „Złoty Pociąg”... Gnieźnianie na Dolnośląskim Festiwalu Tajemnic!

Wyróżniony Sekrety, skarby, „Złoty Pociąg”... Gnieźnianie na Dolnośląskim Festiwalu Tajemnic!

Po wakacyjnych wyjazdach i wędrówkach śladami kolejnych ciekawych tematów w naszym regionie, czas powrócić na Skarbnicę Tajemnic. Jednym z takich wyjazdów był udział w IV Dolnośląskim Festiwalu Tajemnic, który kilka dni temu zakończył się na Zamku Książ koło Wałbrzycha. Impreza organizowana przez dziennikarkę Joannę Lamparską była okazją, by wysłuchać kilku ciekawych wykładów ale przede wszystkim by nawiązać kontakty z ludźmi, których w przyszłości zamierzam zaprosić do Gniezna i powiatu gnieźnieńskiego.


- „Dolnośląski Festiwal Tajemnic” jest projektem autorskim Joanny Lamparskiej, dziennikarki i podróżniczki, autorki wielu książek o tajemnicach Dolnego Śląska, od kilkunastu już lat promującej region dolnośląski poprzez jego tajemniczość. Trzy poprzednie edycje „Dolnośląskiego Festiwalu Tajemnic”, które odbyły się w 2013, 2014 i 2015 roku okazały się wielkim sukcesem. Podczas każdej edycji Festiwalu Tajemnic łączna liczba odwiedzających przekroczyła 20 tysięcy. Dzięki temu Dolnośląski Festiwal Tajemnic urósł do rangi największej imprezy o takim charakterze na Dolnym Śląsku i jednej z najważniejszych w Polsce – czytamy na stronie internetowej Festiwalu.

Dwudniowy, czwarty już Dolnośląski Festiwal Tajemnic na dobre wpisał się w kalendarz imprez poświęconych skarbom, tajemnicom i poszukiwaniom. Jest to przedsięwzięcie w którym powinni wziąć udział ci wszyscy, którzy poważnie traktują tematy związane z odkrywaniem zagadek przeszłości naszego kraju. Stąd też nasz udział (bo pojechałem tam z żoną Aleksandrą) w tym Festiwalu.
   
Miejsce Festiwalu – Zamek Książ – jest na pierwszy rzut oka miejscem niezwykłym. Niestety, gdy bliżej się przyjrzałem zabytkom, które można na zamku zobaczyć, to czuję się nieco rozczarowany... Ale to temat na inną opowieść.

Co do samego Festiwalu, to pomysł na taką promocję Dolnego Śląska jest prosty, ale wyjątkowo skuteczny. Dwudniowa impreza to kilkanaście wykładów, kilka niezwykłych wystaw, rekonstrukcje historyczne i pokazy musztry oraz pokazy najnowszych metod poszukiwawczych. Mnie akurat najbardziej interesowały wykłady, więc na nich się skupię. Z dziennikarskiego obowiązku powiem, że Festiwal otworzyła jego twórczyni – Joanna Lamparska i Rafał Wiernicki, prezes Zamku Książ, spółki należącej do Miasta Wałbrzych.

„Złoty Pociąg”
Pierwszy, inauguracyjny wykład przedstawił Michał Banaś, który swoją prelekcją „Od złotego pociągu do żelaznego nieba” w sposób naukowy – jako geolog – rozprawił się z mitem o „Złotym Pociągiem” na 65 kilometrze, jak również przedstawił dane mówiące, że kompleks „Riese” to żaden „Olbrzym”...

Kolejnym nawiązaniem do „Złotego Pociągu”, była debata z udziałem m.in. Łukasza Orlickiego, szefa Grupy Eksploracyjnej Miesięcznika „Odkrywca”, Krzysztofa Krzyżanowskiego, pasjonata dawnego górnictwa, autora wielu książek i Andrzeja Gaika, rzecznika prasowego ekipy poszukującej obecnie „Złotego Pociągu” na 65 km. Dyskusja była ciekawa, aczkolwiek po jej zakończeniu – jak mówili przysłuchujący się – nikogo do niczego nie przekonała.

W nawiązaniu do „Złotego Pociągu” gościem specjalnym Festiwalu był Tadeusz Słowikowski, który już w latach pięćdziesiątych usłyszał o „Złotym Pociągu”i od tamtego czasu drąży temat. Dodatkowo na Festiwalu można było zobaczyć słynną już makietę „Złotego Pociągu” zbudowaną przez pana Tadeusza, która po raz pierwszy opuściła jego dom. Możliwość spotkania i rozmowa z panem Tadeuszem na długo zostaną w pamięci, ponieważ jest to niezwykły gawędziarz a do tego osoba niezwykle serdeczna.

Dzieciństwo na zamku
Innym ciekawym spotkaniem była możliwość wysłuchania wspomnień pań, których dzieciństwo przypadało na lata międzywojenne i było spędzane w dolnośląskich pałacach. J. Lamparska zaprosiła dwie panie: Melittę Sallai (rocznik 1927), która dzieciństwo spędziła w pałacu Morawa koło Strzegomia oraz Dorotę Stempowską (rocznik 1935), której z kolei najmłodsze lata związane są z Zamkiem Książ. Opowieści obu pań były barwne, niezwykłe i bardzo ciepło przyjęte przez publiczność.

„Przywracanie pamięci...”
 Dla mnie spotkaniem na które najbardziej czekałem, było to z dr Krzysztofem Szwagrzykiem, zastępcą prezesa Instytutu Pamięci Narodowej, który w IPN zajmuje się poszukiwaniami ofiar komunizmu. Jego prelekcja pt. „Przywracanie pamięci – tropem mogił Żołnierzy Wyklętych” była jednym z najbardziej wzruszających wykładów oraz spowodowała wiele pytań do K. Szwagrzyka.

Dr K. Szwagrzyk kieruje pracami ekshumacyjnymi w Kwaterze na Łączce na warszawskim Wojskowym Cmentarzu na Powązkach (rozpoczęte w 2012 r.), na Służewcu oraz Cmentarzu Bródnowskim w Warszawie. Zespół pod jego kierunkiem prowadził prace poszukiwawcze m.in. na Cmentarzu Osobowickim we Wrocławiu, w Dworzysku w powiecie nyskim, w Białymstoku, Rzeszowie, na Cmentarzu Garnizonowym w Gdańsku i wielu innych miejscach.

Dla mnie osobiście ważna była możliwość rozmowy – już po wykładzie – z K. Szwagrzykiem na temat poszukiwań miejsc mordowania pacjentów gnieźnieńskiego szpitala „Dziekanka”. Przypomnę, że w czasie II wojny światowej Niemcy zamordowali, w ramach akcji T4, ponad 3600 pacjentów tego szpitala. Dzisiaj znamy tylko jedno miejsce, gdzie ich pogrzebano – las koło Mielna (odkryte przeze mnie w 2004 roku – pogrzebano tam 500 pacjentów). Gdzie są miejsca pogrzebania pozostałych 3100 pacjentów? O tym właśnie rozmawiałem z dr. K. Szwagrzykiem, który zadeklarował pomoc w poszukiwaniach oraz pomoc w ewentualnych badaniach terenowych. Po wymienia telefonów kontaktowych i maili, umówiliśmy się na wymianę korespondencji i współpracę.

„Szczelina Jeleniogórska” - fakty i mity...
Inną ciekawą prelekcją była ta przygotowana przez Krzysztofa Krzyżanowskiego a dotycząca słynnej „Szczeliny Jeleniogórskiej”. Autor bestsellerowej książki „Skarb Generała – tajemnica Szczeliny Jeleniogórskiej” wydanej przez Wydawnictwo Technol w 2015 roku, opowiadał o swoim śledztwie dziennikarskim dotyczącym właśnie owej „Szczeliny” gdzie miały się znajdować ciężarówki z ładunkiem zawierającym ogromnej wartości skarb, w tym m.in. jaja carskie, znane jako jajka Fabergé od nazwiska złotnika Petera Carla Fabergé. Jaki był efekt tego śledztwa? Usłyszeli to obecni na wykładzie, a tym, co nie byli polecam wspomnianą książkę. Naprawdę warto ją przeczytać!

Polscy Templariusze
Prawdziwą sensacją Festiwalu była możliwość spotkania z Krzysztofem Kurzeją, Wielkim Przeorem Polskich Templariuszy OMCTH – Ordo Militiae Christi Templi Hierosolymitani oraz z Nataszą Kurzeją, Wielkim Komandorem Wielkiego Przeoratu Polskich Templariuszy OMCTH. Opowiedzieli oni o współczesnych Templariuszach, czym się zajmują, kto może przystąpić do Templariuszy. Ale nie zabrakło też pytań o legendarne skarby Templariuszy... Czy ukryte są one w Polsce?

Wystawy...
W przerwach między wykładami warto było wybrać się na wystawy, które towarzyszyły Festiwalowi. A były to ciekawe ekspozycje.

Pierwsza z nich pt. „Skarby na dnie morza” związana była eksploracją wraku słynnego liniowca „Wilhelma Gustloffa”, który został storpedowany na Bałtyku w styczniu 1945 roku. Na jego pokładzie zginęło blisko 7 tysięcy osób (niektóre dane mówią nawet o 10 tysiącach). Jest to największa katastrofa morska w historii, a liczba ofiar jest dużo wyższa od ofiar „Titanica”. W trakcie Festiwalu można było zobaczyć artefakty wydobyte z wraku, w tym m.in. żyrandol. Autorem wystawy był jeden z pierwszych Polaków, który dokonał eksploracji wraku - Jerzy Janczukowicz, człowiek legenda, z którym można było porozmawiać na ten temat.

Inną ciekawą wystawą była ta zaprezentowana przez Janusza Chmielniaka - również niezwykłego gawędziarza i serdecznego człowieka - na której można było zobaczyć zabytkowe kolejowe lampy naftowe. Zbiór pana Janusza to jedna z największych kolekcji w Polsce.

Rekonstrukcje, pokazy
Festiwalowi – poza wykładami na Zamku Książ – towarzyszyły również rekonstrukcje historyczne oraz badania. Te ostatnie zaprezentowało Stowarzyszenie Eksploracyjne na Rzecz Ratowania Zabytków „Sakwa” (o ich pracy można przeczytać także tutaj). Ich metody poszukiwawcze można było zobaczyć „w akcji” w kilku miejscach Zamku Książ.

Epilog
Dwudniowy Festiwal to ciekawa inicjatywa, która wyśmienicie promuje Dolny Śląska i zabytki oraz tajemnice tego regionu. Przedsięwzięcie proste w swojej formie, ale niezwykle skuteczne jeśli chodzi o promocję. Może warto pomyśleć o podobnej inicjatywie w naszym powiecie? Mamy bardzo wiele tajemnic, a i ciekawe pałace w których podobną imprezę można zorganizować.

A wracając do Festiwalu – jednym jego minusem był... brak przerw między poszczególnymi wykładami. Może w przyszłym roku organizatorzy pomyślą o tym, by zacząć wcześniej wykłady (zaczynały się o godz. 10.15) i wpisać jakieś 10 – 15 minut przerwy między każdym z wykładów, by był czas na indywidualne rozmowy z prelegentami. Bieganie bowiem później za danym wykładowcom, by z nim porozmawiać, nie licuje tak poważnej imprezie jaką jest Dolnośląski Festiwal Tajemnic. Tego osobiście mi zabrakło.



Fot. Aleksandra Soberska, K. Soberski

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.