http://informacjelokalne.pl/images/banners/skwp_baner.jpg

Himalaista, który nie lubi tracić czasu

Wyróżniony Himalaista, który nie lubi tracić czasu

To było spotkanie z prawdziwą gwiazdą światowego himalaizmu, mimo że on sam za takiego się nie uważa. Gniezno odwiedził dziś prawdziwy gigant wspinania się na górskie szczyty – Denis Urubko, wspinacz pochodzący z Rosji. Opowiadał w szczegółach o urokach tej niezwykle niebezpiecznej profesji oraz pochwalił się swoimi osiągnięciami.


Spotkanie z Denisem Urubko i Bogusławem Magrelem w środowy wieczór nie zgromadziło na widowni aż tylu zainteresowanych, co spotkanie z Adamem Bieleckim przed kilkoma tygodniami. Nie można jednak zapomnieć, że tym razem do Gniezna przyjechał zdobywca 14 ośmiotysięczników. Jest postacią na pewno kontrowersyjną ze względu na swoje odważne działania i wypowiedzi. – Być może ta postać jest przez wielu tak odbierana, dlatego postanowiliśmy Denisa zaprosić, żeby przedstawił nam swoją wersję wydarzeń spod K2. Pamiętamy wypowiedzi Adama Bieleckiego, który chciałby kontynuować działalność razem z Denisem, więc może nie do końca jest on postacią kontrowersyjna, ale jednym z najlepszym wspinaczy na świecie. Na pewno im się dobrze współpracuje i byłoby chyba głupotą taki potencjał marnować. Oni na pewno będą dalej razem działać – przekonuje Andrzej Janka z Klubu Sportów Górskich „Direta” Gniezno.

Sport wspinaczkowy w Polsce przeżywa duży wzrost zainteresowania, a to m. in. właśnie za sprawą słynnej już wyprawy do Karakorum. – To nawet nie sama wyprawa, co akcja ratunkowa w Nanga Parbat przede wszystkim przyciągnęła uwagę nie tylko mediów, ale całego społeczeństwa – zauważa Bogusław Magrel, prezes  Polskiego Klubu Alpejskiego, który tłumaczy skąd wzięło się pamiętne z końca lutego samotne zaatakowanie K2 przez Rosjanina.  – O tym właściwie się nie mówi, bo każdy kto zna Denisa, ten wie, że on jest taką osobą bardzo prostolinijną i jeżeli widział możliwość atakowania tego szczytu, to zwyczajnie to zrobił, nie patrząc na gry i jakąś politykę dowódców. On po prostu nie zwraca na to uwagi, a jeżeli się ktoś na niego obraził, to jest to już jego problem, a Denis nie ma z tym problemu. Przypuszczam, że kolejna wyprawa nie będzie miała miejsca tej zimy, ale na pewno za dwa lata albo kiedyś na pewno tak wspólna wyprawa na K2 będzie. To jest bardzo kosztowana wyprawa, bo jak wiedzą  wszyscy, cały koszt tej wyprawy to było chyba 1.800.000 złotych, a to nie jest mało  – podkreśla B. Magrel.

Denis Urubko natomiast jest przez wielu nazywany dziś najlepszym himalaistą na świecie, ale Rosjanin nie czuje się gwiazdą z tego powodu. – Nie myślę, że my teraz jesteśmy gwiazdami, jak wiele osób mówi, możliwe że Adam to jest gwiazda, ja nie jestem gwiazdą. Przecież my nie zrobiliśmy nic wyjątkowego, nie zdobyliśmy K2, choć było to nasze wyzwanie – objaśnia na szybko Denis Urubko, który gościł w hali sportowej Szkoły Podstawowej nr 2 w Gnieźnie. – Rozumiem, że popularność może przyniosło mi zdobycie innych szczytów i dzisiaj porozmawiamy na pewno o tych wyprawach. To jest sztuka trudna i bardzo niebezpieczna, bo bardzo ryzykowne jest pójście w tak wysokie góry, kiedy trzeba też brać odpowiedzialność także za innych współtowarzyszy takiej wspinaczki, bo to nie jest fajne, jak ktoś idzie i potem nie wróci. Taki zespół to się robi krok po kroku – zauważa himalaista.

- Jak będzie okazja i możliwość, by tam wrócić, to na pewno chętnie tam wrócę. Dla mnie jest jednak ważne, kto takie zaproszenie do mnie wyśle, na dziś nie mam żadnego zaproszenia od pana Wielickiego. Jak dostanę zaproszenie i zapewnienie, że nie będę tam tracił za dużo czasu, to z przyjemnością znów pójdę tam powrotem na górę, to jest możliwe – zapewnia Denis Urubko.   

Co się czuje, gdy staje się wreszcie po długiej wyprawie na samym szczycie takiego ośmiotysięcznika? – To jest ogromne zadowolenie i spełnienie pewnego marzenia, że ja zrobiłem to krok po kroku. Dla mnie nie było ważne aż tak bardzo, że ja zdobywam sobie Koronę Himalajów, tylko to, że ja przeszedłem wiele nowych dróg i to było dla mnie zdecydowanie najprzyjemniejsze – dodaje rosyjski wspinacz.

A która historia jego wspinaczkowa była najpiękniejsza? - Jeszcze pamiętam, jak żeśmy zdobywali Broad Peak w 2003 roku, to ja tam zrobiłem takie wspomożenie dla takiego Francuza i najpierw zszedłem z nim w dół z ostatniego obozu, a na drugi dzień ja bardzo szybko powróciłem do tego ostatniego obozu. Pamiętam dokładnie to moje wielkie szczęście i jaka piękna była wtedy pogoda. To było takie pełne, czyste szczęście i wielka radość z tej pracy, którą zrobiłem i, że nie straciłem tego czasu – wspomina Denis Urubko.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.