http://informacjelokalne.pl/images/banners/skwp_baner.jpg

„Oni dzisiaj wychodzą ze swoich grobów”

Wyróżniony „Oni dzisiaj wychodzą ze swoich grobów”

Gnieźnianie mieli okazję obejrzeć film „Pilecki”, który dwukrotnie wyświetlano w Miejskim Ośrodku Kultury z okazji nadania imienia rotmistrza rondu łączącemu ulice Konikowo ze Słowackiego i Alejami Reymonta.


To polski dokument fabularyzowany w reżyserii Mirosława Krzyszkowskiego, który ukazuje szczegółowo samą postać i wyjątkowo niezłomną postawę Witolda Pileckiego, od czasów jego młodości, poprzez działania w czasie II wojny światowej, aż po jego uwięzienie, sądzenie i egzekucję we wczesnych latach powojennych.

Myślę, że ten film jest ważną pozycją, bo edukacji nigdy za wiele, a obrazy zawsze docierają lepiej niż słowa. Wiemy przecież doskonale, że w dzisiejszych czasach młodzi ludzie nie oglądają telewizji, oni mają tylko internet i na tej podstawie sobie budują swoje wiedzę o świecie. Patrząc na wszelkiego rodzaju strony czy fanpage’e, to od kilku lat widać, że jest duże zainteresowanie tą historią, która miała zostać zakopana i zapomniana – mówi Robert Gaweł, gnieźnieński historyk oraz senator Prawa i Sprawiedliwości, który uczestniczył w pierwszym pokazie filmu. – Zakopać pod chodnikami, zakopać gdziekolwiek, bo nie ma większej kary dla człowieka i tak sobie to komuniści wymyślili i to robili, żeby nie było pamięci, żeby ta pamięć zginęła, a oni dzisiaj wychodzą ze swoich grobów, bo cały czas trwa identyfikacja tych szczątków i dzięki pracy zespołu prof. Szwagrzyka i tych licznych wolontariuszy, który m. in. na Łączce szukają tych naszych bohaterów – tłumaczy R. Gaweł.

O swojej rodzinie opowiadali zaproszona do Gniezna rodzina, 75-letni Czesław Pilecki, syn Stanisława, który był bratem Witolda Pileckiego. - Kiedyś to był temat zakazany i mój ojciec w czasie trwania komuny na jego temat nic nie przekazywał, ale wiedział coś o tym, to było jednak w tajemnicy trzymane, a w AK mój ojciec też walczył i kilku innych członków naszej rodziny – wspomina Czesław Pilecki, który Gniezno odwiedził wspólnie z córką. – Mój ojciec walczył na Wileńszczyźnie, brał udział kilkukrotnie w walkach o Wilno, ostatnio w 1943 roku z Rosjanami, i było ich tam bardzo duże zgrupowanie, bo ok. pięć tysięcy tych żołnierzy Armii Krajowej. Rosjanie nie mogli sobie z nimi, jako piechota dać radę i użyli czołgów i samolotów, potem ich okrążyli, no prawie całe Wilno, wzięli ich do niewoli i wywieźli, ale nie tam już na Syberię, tylko bliżej, w okolice Kaługi i Tuły – dodaje.

Zdaniem senatora Gawła, postawa Witolda Pileckiego zasługuje na najwyższe uznanie z uwagi na jego gotowość poświęcenia nawet własnego życia w walce o wolność Ojczyzny. – Słał raporty z KL Auschwitz. Sam dał się pojmać w łapance, po to tylko, by wejść do Auschwitz i by tam założyć konspirację. Potem uciekł w 1943 roku i spisał słynny raport, który potem dotarł w miejsca, do których powinien,  czyli do aliantów, ale oni nie zdawali sobie sprawy, albo nie chcieli sobie zdawać sprawy z tego, co tam się dzieje. Po powstaniu warszawskim znalazł się w obozie Murnau, potem przystępuje do II Korpusu, wraca do Polski i wchodzi do tzw. drugiej konspiracji , następnie raportuje, co się w Polsce dzieje, jak reżim komunistyczny zaprowadza swoją władzę, jak jest fałszowane referendum i wybory parlamentarne, jak ludzi się terroryzuje. Zostaje pojmany, a 28 maja 1948 roku zamordowany w więzieniu mokotowskim, strzałem w tył głowy i tak oprawcy komunistyczni, ci którzy służyli obcemu imperium, zamordowali jednego z najbardziej wybitnych polskich oficerów. Dopiero w 2006 roku prezydent Lech Kaczyński odznaczył go orderem „Orła Białego”, a w 2013 roku został awansowany pośmiertnie do stopnia pułkownika – przypomina R. Gaweł.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.