http://informacjelokalne.pl/images/banners/skwp_baner.jpg

„Zwyciężyć, znaczy przeżyć”

Wyróżniony „Zwyciężyć, znaczy przeżyć”

Tego formatu sportowca nie mieliśmy jeszcze okazji gościć w Gnieźnie. We wtorek wieczorem z naszymi mieszkańcami spotkał się Adam Bielecki. Wybitny himalaista opowiadał o swoim treningu, emocjach i przemyśleniach na temat uprawianej dyscypliny.


Adam Bielecki to pierwszy w Polsce zimowy zdobywca czterech ośmiotysięczników: Makalu (2011), Gaszerbrum (2012), K2 (2012), Broad Peak (2013). Wspólnie z trzema kolegami brał także udział w głośnej ostatnio akcji ratowniczej na Nanga Parbat w Pakistanie, gdzie w górach zginął Tomasz Mackiewicz, ale udało się wtedy uratować francuską wspinaczkę Elisabeth Revol, która Polakowi partnerowała w tej tragicznej wyprawie. – Po wejściu na taki szczyt najczęściej czuje się ulgę, że nie trzeba już iść do góry i lęk przed zejściem. My się zawsze śmiejemy, że czas na radość ze zdobycia szczytu jest dopiero w bazie. Każdy wspinacz wie doskonale, że wejście na szczyt to jest dopiero połowa drogi i to ta łatwiejsza połowa, bo 80 proc. wypadków w górach ma miejsce podczas zejścia – mówi Adam Bielecki.

Popularność himalaizmu, która jest od dłuższego czasu wyraźnie zauważalna, ma według niego dobre i złe strony. – To jest dla nas jeszcze otwarta kwestia i myślę, że ja potrzebuję jeszcze trochę czasu, żeby to przetworzyć i się nad tym zastanowić. Taka obecność mediów w bazie czy obecność internetu ma oczywiście dwie strony, bo z jednej strony mogę pokazać mojemu synowi tę bazę i mieć stały kontakt z rodziną, to jest absolutnie bezcenne. Z drugiej strony chyba jednak odzieramy ten himalaizm z takiego nimbu tajemniczości, bo w momencie, kiedy można śledzić każdy nasz krok, to może trochę tego romantyzmu jest mniej – tłumaczy himalaista.

Jak wygląda z jego perspektywy taka zimowa wyprawa w góry na sam szczyt ośmiotysięcznika? – Atmosfera jest zmienna. To są trzy miesiące w bardzo trudnych warunkach, bardzo twarde, mocne i uparte charaktery, więc siłą rzeczy pojawiają się jakieś konflikty i niesnaski, ale zawsze jesteśmy w dobrych relacjach po powrocie i to jest chyba największy sukces takiej wyprawy – przyznaje A. Bielecki.

Jak szlifuje swoja formę prawdziwy himalaista? – To nie jest łatwe, trenować pod tego typu góry na  terenie płaskim. Mój trening, to jest 5-6 dni w tygodniu i to jest oczywiście ścianka wspinaczkowa, bo przecież jestem technicznym wspinaczem. Oprócz tego trenuję za pomocą takich schodów, które zapewniają mi takie wchodzenie pod górkę, biegam i mam trening ogólnorozwojowy, stabilizacja, core (czyli ćwiczenia mięśni głębokich – dop. red.) i taki trening czysto siłowy. Ten trening też jest zmienny  w zależności od fazy, czyli jak długo jest od danej wyprawy  i ja teraz właśnie powoli wracam do takiego właśnie treningu. Jestem pod stałą opieką trenera Karola Henninga, który tymi kwestiami się zajmuje – opowiada.

Czy sprawa zdobycia lub niezdobycia danego szczytu jest traktowana w kategoriach sukcesu i porażki? – Zwyciężyć, znaczy przeżyć. Biorąc pod uwagę specyfikę naszego sportu, to coś w tym jest. Zakończenie wyprawy, kiedy nie wchodzi się na ten szczyt, to takiemu zakończeniu zawsze towarzyszą mieszane uczucia, bo z jednej strony jest radość, że wracamy do domu i że się spotkamy z bliskimi, że korzystamy z tych zdobyczy cywilizacji i że możemy wziąć ciepły prysznic, a z drugiej strony jest pewne rozżalenie, że nie udało się wejść na ten szczyt. Jeśli chodzi o K2, to nie jest kwestia, czy wrócić na ten szczyt, tylko kiedy wrócić. Na to pytanie nie jestem jeszcze w stanie odpowiedzieć. Niedługo się spotykamy całą ekipą, która była na tej wyprawie i to będzie jeden z głównych tematów naszych rozmów – podsumowuje A. Bielecki.

Spotkanie z himalaistą w sali sportowej Szkoły Podstawowej nr 2 w Gnieźnie zorganizował Klub Sportów Górskich „Direta” Gniezno. Patronat nad wydarzeniem objął prezydent Tomasz Budasz. Za dwa tygodnie w Gnieźnie gościć będzie kolejny himalaista – Denis Urubko. Spotkanie zaplanowano w tym samym miejscu, 19 kwietnia o godz. 18.30

- Dziś mamy taki magiczny wieczór, bo wielu z nas chodzi po górach, i tych wyższych, i tych niższych, wspina się, tak jak nasi koledzy z klubu Direta z Andrzejem Janką na czele i każdy z nas może posłuchać dziś tego, który jako jeden z niewielu wspiął się chyba najwyżej. Sporty górskie cieszą się ogromnym zainteresowaniem i o tym świadczy zainteresowanie i chęć przyjścia wielu gnieźnian. My nie mogliśmy wszystkich tutaj pomieścić i dlatego postanowiliśmy, że za dwa tygodnie będzie kolejne spotkanie z Denisem Urubko, kolejnym człowiekiem ponadprzeciętnym i będziemy mogli porównać, to co dziś usłyszymy z tym, co on ma do powiedzenia na temat wspinania – mówi Tomasz Budasz, prezydent Gniezna, który również przysłuchiwał się opowieści najsłynniejszego obecnie polskiego himalaisty.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.