http://informacjelokalne.pl/images/banners/skwp_baner.jpg

NIK obala mit o „ustawionym konkursie”

Wyróżniony NIK obala mit o „ustawionym konkursie”

Znane są już wnioski z wystąpienia pokontrolnego Najwyższej Izby Kontroli w sprawie konkursu na udzielenie zamówienia na usługi chirurgiczne w Zakładzie Opieki Zdrowotnej w Gnieźnie. NIK orzekł, że postępowanie zostało przeprowadzone w sposób prawidłowy, a we wniosku nie zawarto nawet żadnych zaleceń pokontrolnych. Przypomnijmy, że o kontrolę wnioskowała poseł Paulina Hennig-Kloska, parlamentarzystka Nowoczesnej, za co dziś lider PiS-u podziękował.


To już chyba koniec słynnej sprawy konkursu na obsługę oddziału chirurgicznego na terenie szpitala powiatowego w Gnieźnie. Najwyższa Izba Kontroli w swoim wniosku pokontrolnym nie pozostawia oskarżającym żadnych złudzeń. Konkurs został w całości przeprowadzony w sposób prawidłowy, jak czytamy w dokumencie. - To wystąpienie pokontrolne pokazuje w pełnej rozciągłości, że nie było żadnych nieprawidłowości i nie ma żadnych nieprawidłowości w tym postępowaniu. Dostaliśmy nawet ocenę dość wysoką, która przyznaje Najwyższa Izba Kontroli, nie zaleca się nawet żadnych zaleceń pokontrolnych. Ten dokument potwierdza jednoznacznie, że cały tryb postępowania, wyłaniania, zawierania umów i realizacji umów był zgodny z prawem w tym zakresie. Myślę, że to już chyba kompletnie zakończy dyskusję i debatę na temat konkursu, to już trwa dziewięć miesięcy i chyba wszyscy są tym zmęczeni – mówi Krzysztof Bestwina, dyrektor Zakładu Opieki Zdrowotnej w Gnieźnie.

Na zwołanej dziś konferencji prasowej zapowiedziano jednocześnie, że dziś na stronach internetowych ZOZ-u cały protokół zostanie opublikowany. K. Bestwina z ulgą mówi, że to już chyba kończy całą sprawę i będzie można teraz pracować merytorycznie. - Mieszkańców interesuje tylko to, żeby wreszcie powstał w Gnieźnie piękny obiekt, żeby mogli leczyć się w godziwych warunkach, a to czy będzie „doktor X” czy „doktor Y”, to nie ma większego znaczenia, tym bardziej, że „doktorzy Y”, którzy świadczą usługę na miejscu „doktorów X” wykonują to równie dobrze, nie ma żadnych skarg, a wręcz przeciwnie są same pochwały. Idziemy do przodu i skończmy już ten „chocholi taniec”, bo dla mnie robi się to powoli mało poważne i ma nadzieję, że wszyscy to zrozumieją i wreszcie zajmą się merytoryczna dyskusją – komentuje dyrektor ZOZ w Gnieźnie.

Jak jednak rozumieć wcześniejsze pismo z Ministerstwa Zdrowia w sprawie nieprawidłowości, na które powoływali się lekarzy chirurdzy, skarżący się na przebieg konkursu? - Powiem to samo, co już mówiłem wcześniej. To, co interpretowało ministerstwo i to, co napisali ci lekarze w piśmie do ministerstwa nie do końca było zgodne z prawdą, tam nie napisano wszystkiego. Tym czasem trójka inspektorów Najwyższej Izby Kontroli szczegółowo przeanalizowała całość postępowania, jakie były zasady wyłaniania i jakie były zasady organizacji konkursu, jakie zadania wynikają z realizacji tej umowy pokonkursowej. Oni doszli jednoznacznie do wniosku, że nie potrzeba wpisu „leczenie szpitalne” u tego podmiotu, bo on nie udziela w swoim podmiocie świadczeń szpitalnych. On udziela tylko i wyłącznie pewien zakres, który składa się na całość związaną z leczeniem szpitalnym – tłumaczy K. Bestwina.

- Ja od samego początku wiedziałam, że racja gdzieś jednak jest po naszej stronie. Ten protokół pokontrolny daje nam dowód, że wszystko odbyło się uczciwie i że wszystko odbyło się z zgodnie z prawem – stwierdza z dużą satysfakcją Beata Tarczyńska, starosta gnieźnieński. - To także kończy tę bardzo nieprzyjemna dyskusję w mediach, narzuconą przez inne osoby, mówiące cały czas o tym, że jest drugie dno tego konkursu. Ja przede wszystkim cieszę się z tego, że zostało wykazane, że dyrekcja naszego szpitala działała w sposób prawidłowy, w co ja nigdy nie wątpiłam. Wiem, że dyrekcja ZOZ-u, pan Bestwina i pani Jachimczyk przeżyli bardzo trudny okres, bo byli opluwani w mediach, padały pod ich adresem sugestie bardzo dla nich nie przyjemne i im należy się teraz od pewnych osób słowo „przepraszam” – dodaje Beata Tarczyńska.

Mocne słowa padły z ust posła Zbigniewa Dolaty, który wskazuje, o co jego zdaniem chodziło w całej sprawie. - Chodziło o to, żeby zdyskredytować dyrekcję szpitala i nie dopuścić do jego rozbudowy oraz o obronę interesów kilku lekarzy, którzy zarabiali po 300 tys. zł lub więcej, a chcieli jeszcze więcej zarabiać – twierdzi poseł Prawa i Sprawiedliwości, który podkreśla, że osoby atakujące w ostatnich miesiącach dyrekcję Zakładu Opieki Zdrowotnej w Gnieźnie powinny ponieść teraz polityczną odpowiedzialność. - Te osoby, które brały udział w tej całej nagonce, bo tak niestety to wyglądało, oni ponoszą odpowiedzialność polityczną i moralną, bo opozycja, czyli radni Platformy Obywatelskiej, Wielkopolanie, SLD, ale niestety również radni Ziemi Gnieźnieńskiej wzięli udział w tej brutalnej nagonce. Gorzej, że zyskali oni wsparcie środowiska lekarskiego, na szczęście nie wszystkich, a w tym szpitalu leczą wspaniali lekarze i nie wszyscy popierali te ataki – dodaje Z. Dolata.

- Dzisiaj Najwyższa Izba Kontroli, która została uruchomiona przez panią poseł Hennig-Kloskę i tutaj akurat chciałbym powiedzieć, że jej zachowanie było bardzo profesjonalne, odróżniało się od innych uczestników tego ataku, a pani Paulina Hennig-Kloska zawnioskowała o kontrolę, za co jej dziękuję. Na duże słowa uznania zasługuje także Polskie Stronnictwo Ludowe, które nie dało się wciągnąć do tej gry. Dziś mamy wynik tej kontroli, gdzie NIK ocenia postępowanie dyrekcji ZOZ-u bardzo dobrze, a ja teraz oczekuję od tych wszystkich, którzy brali udział w tej nagonce elementarnej refleksji i wypowiedzenia zwykłego słowa przepraszam – wzywa kończąc Z. Dolata.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.