http://informacjelokalne.pl/images/banners/skwp_baner.jpg

Święto Wojska Polskiego w Gnieźnie

Wyróżniony Święto Wojska Polskiego w Gnieźnie

Jeszcze niedawno Gniezno było miastem, którym żołnierskim życiem tętniły zarówno koszary przy ul. Sobieskiego i przy Wrzesińskiej. Dziś najbliższa jednostka stacjonuje w Powidzu. 15 sierpnia to w tradycji polskiej przez lata lekceważonej przez władze PRL-u, dzień, w którym wspominamy tzw. Cud nad Wisłą.


Cud, który rozegrał się 15 sierpnia w 1920 podczas sławetnej wojny polsko-bolszewickiej, rozegrał się w święto Wniebowzięcia NMP, dzięki mądrości generała Tadeusza Rozwadowskiego mimo oporów naczelnika Piłsudskiego. To zwycięstwo miało na lata rozstrzygnąć rzeczywistość Polski. Na pewno było jednym z ważniejszych w historii oręża polskiego XX wieku. Wiemy, że te chlubne karty żołnierza polskiego jednak odwracał nie jednokrotnie nie jeden wróg. Zwycięstwo nad armią bolszewicką miało chronić całą Europę, Zachód jednak zajęty lizaniem ran po pierwszej wojnie światowej i tworzeniem nowej mapy wpływów nigdy nie docenił tego faktu. Mądrość sztabu sprawiła, że kilkukrotnie plastycznie zmieniane plany operacyjne przyniosły pożądany efekt. Prawdę powiedziawszy „Cud nad Wisłą” to określenie wymyślone przez prasę eNDecką, miało dyskredytować, nie tylko Piłsudskiego jako jak wodza, dało początek tak potrzebnemu Polakom wówczas nowemu mitowi założycielskiemu - nowej odradzającej się Rzeczpospolitej.

Jakkolwiek nie rozpatrywać tego zwycięstwa, czy faktycznie bolszewikom ukazała się Maryja, czy to, że Rozwadowski wykorzystał rozdźwięk między nim a Naczelnikiem i jego obecność w Aninie, czy to, że klęska armii Michała Tuchaczewskiego była bezpośrednim efektem działań kaliskiego 203. Ochotniczego Pułku Ułanów, te pytania w żaden sposób nie dyskredytują wartości zwycięstwa. Wspomnienie tej bitwy, która miała kolosalne znaczenie dla losów Europy, niestety na krótko, bo do pojawienia się kolejnego totalitaryzmu – hitlerowskiego, jak pisaliśmy, nie zostało docenione, choć ambasador brytyjski w przedwojennej Polsce lord Edgar Vincent D'Abernon nazwał ją już w tytule swojej książki "osiemnastą decydującą bitwą w dziejach świata". - "Współczesna historia cywilizacji zna mało wydarzeń posiadających znaczenie większe od bitwy pod Warszawą w roku 1920. Nie zna zaś ani jednego, które by było mniej docenione. Gdyby bitwa pod Warszawą zakończyła się zwycięstwem bolszewików, nastąpiłby punkt zwrotny w dziejach Europy, nie ulega bowiem wątpliwości, iż z upadkiem Warszawy środkowa Europa stanęłaby otworem dla propagandy komunistycznej i dla sowieckiej inwazji. Zadaniem pisarzy politycznych jest wytłumaczenie europejskiej opinii publicznej, że w roku 1920 Europę zbawiła Polska" - napisał w jednym z artykułów Edgar Vincent D'Abernon. To, co wydawało się D'Abernon'owi oczywiste nigdy nie nastąpiło. Nie tylko Europa, ale chyba nawet Polacy nie zrozumieli znaczenia „Bitwy Warszawskiej” i całej wojny polsko-bolszewickiej.

Dziś eucharystią w kościele garnizonowym Gnieźnianie wspominali ten niewątpliwy militarny sukces. Jedyny obok powstania wielkopolskiego znaczący w początkach XX wieku. Wielu z tych, którzy półtora roku wcześniej bili się w powstaniu wielkopolskim, poszło walczyć z bolszewikami.

Mszy świętej przewodniczył kapelan Wojska Polskiego kpt. ks. Marek Drabik. W eucharystii uczestniczyli wojskowi, parlamentarzyści i samorządowcy nie zabrakło też ZS „Strzelec” Rzeczpospolitej Polskiej, oraz innych mieszkańców Gniezna. Ksiądz Drabik wspominał, że Maryja bywała często u boku polskiego żołnierza stąd to zwycięstwo 99 lat temu w jej święto także nabiera innego wymiaru.

Uczestnicy uroczystości przemaszerowali na cmentarz przy ulicy Witkowskiej gdzie w kwaterach żołnierzy wojny polsko-bolszewickiej oddać cześć tym, którzy przelali krew w obronie Polski i Europy, Europy, która niespełna 20 lat później czekała w większości obojętnie aż polscy żołnierze i cywile wykrwawią się, walcząc z innym już totalitaryzmem.

Apel poległych odczytał major Artur Chlebowski. Obecność dowódców 33 Bazy Lotnictwa Transportowego z Powidza towarzyszyła także złożeniu wieńców i zniczy przy grobie młodszego chorążego Jarosława Maćkowiaka, który w 2011 r. zginął, pełniąc służbę w Afganistanie. Patriotyzm jak się okazało, nie zawsze łączy się z racami, a hołd można oddać w kwaterach pośród, których znajduje się także mogiła z gwiazdą Dawida. To jednak nie był koniec uroczystości święta Wojska Polskiego już w sobotę pokazy na gnieźnieńskim Rynku.

Choć samo określenie Cud nad Wisłą stworzył Stanisław Stroński, próbując dyskredytować sukces polskiej armii Rozwadowskiego, na złość Piłsudskiemu doszukując się analogii do Bitwy pod Marną – tak naprawdę właśnie ono wyniosło Piłsudskiego na piedestał. Okazuje się jednak, że w tym rzekomych widzeniach Maryi przez bolszewików jest ziarno prawdy. Po zdobyciu przez 203. Pułk Kaliski bolszewickiej radiostacji nasi szyfranci, zagłuszali sowietów tekstami Pisma Świętego. Nie wynikało to raczej z pobudek ideowych a z dostępności Biblii w każdym z oddziałów. Gnieźnieńskie uroczystości pokazują, że choć nie ma już w Gnieźnie jednostki – tradycje wojskowe szanuje wielu z nas.


Fot. JM, UMG i Wikipedia

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.