http://informacjelokalne.pl/images/banners/skwp_baner.jpg

Czy swastyka jest powodem do refleksji?

Wyróżniony Czy swastyka jest powodem do refleksji?

To był finał tegorocznych Gnieźnieńskich Spotkań Teatralnych „Bez Kurtyny”, którego ostatnim akcentem był spektakl pt. „Go!” w reżyserii Edwarda Gramonta. Sztuka została wystawiona po raz pierwszy 20 lat temu w nowosolskim Teatrze Terminus A Quo. Dziś obchodziła swój jubileusz na Rynku w Pierwszej Stolicy Polski, gdzie została przyjęta dużymi owacjami.


O co chodzi w tym całym eksperymencie? Takie pytanie zadawali sobie zapewne oglądający całe przedstawienie. Najprościej odpowiadając, taka właśnie jest sztuka uliczna, to jej obserwator jest pobudzany do procesu myślowego i ma sam wyciągać wnioski wynikające z obserwacji danego spektaklu.

– Wystawialiśmy tę sztukę zarówno na Litwie, w  Niemczech, jak również w Republice Czarnogóry, a jej premiera miała miejsce w kwietniu 1998 roku w Toruniu – mówi Edward Gramont, reżyser spektaklu „Go!” i kierownik artystyczny w Teatrze Terminus A Quo. – Ja prowadziłem od czwartku warsztaty z osobami, które chciałem, by to ze mną zrobiły. One poznały strukturę tej sztuki i dziś w tej strukturze postaramy się razem to zrobić. Choć oczywiście będzie różnica pomiędzy tym zespołem, którym ze mną na co dzień gra normalnie, a osobami mającymi te kilka prób. Ten spektakl jest pomysłem na to, jak można z niczego zrobić jakąś treść, a polega to na tym, że aktorzy chodzą i reagują tylko wyłącznie na mój gwizdek. Ten gwizdek określa sytuację, którą oni muszą wykonać i z tego chodzenia, które trwa 55 minut też wyłania się treść – tłumaczy twórca sztuki.

Wszystko zaczyna się robić czytelne w jednej z ostatnich etiud sztuki. – Jest jeden moment, który jakby zaznaczamy, że cała ta reakcja, to reagowanie na gwizdek jest bezmyślne, beznamiętne i na końcu oni zaczynają się kłaść w różne figury, a jedną z tych figur jest swastyka. To przemawia chyba bardzo, bo to jest symbol rozpoznawalny i raczej wiadomo, jakie mamy wszyscy odniesienia do tego symbolu, więc tutaj wiele nie trzeba tłumaczyć – objaśnia E. Gramont.

Spektakl ma skłaniać do refleksji nad tym, do czego prowadzi podporządkowywanie się różnym ideologiom, z którymi mamy do czynienia w każdej szerokości geograficzną. – Ludzie, którzy są tak skonstruowani, że wykonują polecenia bez reakcji i bez zastanowienia się nad tym, czemu służą te wszystkie polecenia. To się staje w pewnym momencie bardzo czytelne i to widać po reakcjach publiczności, jak rozmawiamy, że jest to dobrze przeczytane – podsumowuje reżyser.

Umiejętność obserwacji i wyciągania właściwych wniosków z tego wszystkiego, co nas otacza, to sprawa bardzo deficytowa we współczesnym świecie i temu teatr współczesny dziś stara się wyjść naprzeciw z dobrym skutkiem, jak się finalnie okazuje.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.