http://informacjelokalne.pl/images/banners/skwp_baner.jpg

Koronacja Królewska 2018! Czy kobiety wystąpiły w roli głównej?

Wyróżniony Koronacja Królewska 2018! Czy kobiety wystąpiły w roli głównej?

Za nami kolejny Festiwal Kultury Słowiańskiej - Koronacja Królewska, który coraz mocniej utwierdza, nawet wcześniej nieprzekonanych, że to bardzo potrzebne i trafne przedsięwzięcie  dobrze wpływa na markę Gniezna i jego pozycję na mapie turystycznej całej Polski, która wzrasta, co widać najlepiej po liczbie odwiedzających. Tegoroczne hasło imprezy brzmiało: „Kobiety epoki Piastów”.

 
Wszystko zaczęło się w piątek wieczorem od koncertu organisty Bogusława Grabowskiego, któremu akompaniował znakomity saksofonista Maciej Sikała. Nazajutrz na Placu Świętego Wojciecha zaczęły pojawiać się osady i kramy odtwórców historycznych. To ich obecność powodowała ów klimat, dla którego właśnie mieszkańcy i spora grupka turystów, mimo upalnej pogody spędziła tu wiele godzin. Do tego oczywiście grupy rekonstrukcyjne i dziesiątki albo nawet liczeni w setkach wojowie, których mogliśmy podziwiać w korowodzie, który przeszedł ulicami Gniezna w samo południe.

Nieco dziwiła niektórych konstrukcja, która przewodziła temu kolorowemu korowodowi i kilka innych akcentów pogańskich. – To było nawiązanie do rzeczy mitycznych, czyli mitów, do których jakby sięgają początki państwa polskiego, czyli okresu przedchrześcijańskiego. W tym roku mamy 100-lecie praw wyborczych kobiet w Polsce, do czego najmocniej nawiązujemy w videomapingu, a więc to jest nawiązanie i do tych wieszczek starosłowiańskich, które przecież odsyłały do różnych tego typu legendarnych zapożyczeń i postanowiliśmy zacząć od tego – tłumaczy Dariusz Pilak, dyrektor Miejskiego Ośrodka Kultury w Gnieźnie, który festiwal współorganizował z Urzędem Miejskim.

Motyw kobiety z epoki piastowskiej był dobrze wyeksponowany, i przez samą Dobrawę, która towarzyszyła prezydentowi Tomaszowi Budaszowi podczas otwarcia Koronacji Królewskiej, ale także poprzez inne wydarzenia nawiązujące do tegorocznego tytułu festiwalu, np. gliniany pomnik słynnej Jolenty z małą córką Jadwigą, przyszłą królową czy moja wizyta w jednej z osad, gdzie przyjęła mnie kobieta żyjąca współcześnie. – To nie jest zabawa, to jest nasz sposób na życie – przekonuje Agnieszka Zawało z Grupy Rekonstrukcji Historycznych z Łodzi. – Dla nas to początek corocznych długich wakacji, które będą trwały tym razem ponad 20 dni. W tym czasie odwiedzamy Gniezno, Lublin, Żagań, Kołobrzeg, Grzybowo i to jest na pewno dużo lepsze niż wakacje w Grecji i we Włoszech razem wzięte. My żyjemy bez internetu, bez telefonów, bez prądu i tak można posmakować luzu, takiej prawdziwej ludzkiej przyjaźni, trochę dystansu i refleksji, tego wszystkiego, czego zwyczajnie na co dzień nam brakuje – dodaje A. Zawało.

W międzyczasie świeżo ugotowana zupa gulaszowa na fasoli i mięsiwie ląduje przede mną niepostrzeżenie, jest pyszna i rzeczywiście smakuje zupełnie inaczej. Każdy, kto choć na moment się schował przed słońcem pod taką wiatą zaznał trochę ochłody. – To jest wiata wykonana z bawełny impregnowanej, ze względów finansowych, ale generalnie jest robiona z lnu, który posiada tę moc, że jak pada, to on nasiąka, ale nie przecieka, a jak świeci słoneczko, to ten len też potrafi amortyzować i powodować, że jest tutaj trochę ochłody. To jest nasz dom na te 20 dni, gdzie śpimy, żyjemy, gotujemy i jemy, tu się toczy życie, takie samo, jakie ludzie prowadzili w czasach średniowiecznych, tu wojowie się szykowali do bitew, a wieczorem były biesiady. U mnie dzisiaj jest gulasz, którego podstawą jest fasola i „parzybroda”, to jest zupa na kapuście kiszonej z duszonymi golonkami – mówi gospodyni odwiedzonej osady odtworzeniowej.

Co warte dodania, kilka motywów udoskonalono i nie jest to zwykła kurtuazyjna uwaga mająca na celu przychlebianie się władzom miejskim. Dobrze oceniam pojawienie się przy wejściu, a właściwie to przy wyjściu z Placu Świętego Wojciecha kramu naszej Organizacji Turystycznej „Szlak Piastowski”, na którym odwiedzający mieli możliwość zakupienia czego takiego, co można nazwać wreszcie pamiątkami. To pięknie opakowane kawy palone nazwane imionami Mieszka i Dąbrówki, herbatę Eliksir Wojownika czy Krówki Gnieźnieńskie, które wyprodukowano na cele promocji, a do tego kilka fajnych gadżetów, np. kredki w etui z logo Gniezna czy zakładki do książek z herbem miasta. Ciekawe rzeczy można było znaleźć również na innych stoiskach, były ozdoby, zabawki, naczynia, a także wyroby skórzane pod różnymi postaciami.

Dużo lepiej w porównaniu z rokiem ubiegłym wypadł również główny spektakl pt. „Imperium Dobrawa - Chrzest”, tym razem przedsięwzięcie dobrze przemyślane i z mocnym przekazem, gdzie finalnie twórca zadał widzowi kilka wątków do przemyślenia. I wreszcie najważniejsze, że strefa dedykowana dla dzieci zdała egzamin, co potwierdzają pełne stanowiska i wiele zabaw oraz zajęć przygotowanych dla nich właśnie, do czego też było wcześniej sporo życzeń. Na koniec opinia przechodniów, którzy zachwyceni byli poziomem gastronomii i punktami sprzedaży napojów orzeźwiających, które moim zdaniem powinny w całości zostać zastąpione jadłem i napitkiem tradycyjnym, choć oczywiście i one mają swoja klientelę.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.