http://informacjelokalne.pl/images/banners/skwp_baner.jpg

Stare, ale własne

Wyróżniony Stare, ale własne

Tak w związku z dzisiejszym świętem – jak to u nas: narodowo-kościelnym – nie wiedzieć czemu, przypomniał się mi dawno już przebrzmiały i prawie zapomniany Zulu – Gula i jego stwierdzenie, że... „Polska to jest bardzo ciekawa kraj”. Zulu, niestety, miał rację! Oto bowiem wystarczyła katastrofa jednego samolotu (świeć Panie nad ich duszami!) i w jednej chwili pozbyliśmy się połowy najważniejszych i najbardziej prominentnych ludzi w państwie, natomiast rodziny i spadkobiercy zbili na śmierci swoich najbliższych taki kapitał polityczny, że sięgnęli po władzę (totalną) w państwie.


Ale co tam polityka, wystarczy kilka dni intensywnych opadów i połowa kraju już jest zalana wodą. A przecież powodzie dla ludzi mieszkających w górnych biegach rzek (i nie tylko tam) to chleb powszedni. Niektóre rzeczki wylewają każdego roku, inne co kilka lat, a jeszcze inne, co kilkanaście. Fakt faktem, że średnio raz na dwadzieścia lat mamy „powódź stulecia”, niekiedy – dla podgrzania atmosfery zapewne – nazywaną nawet „powodzią tysiąclecia”. Kiedy jednak zapytać mieszkańców południowych regionów Polski, co zrobiono dla poprawy ich bezpieczeństwa, wszyscy zgodnie odpowiadają, że nic. Rzeki i rzeczki w dalszym ciągu są nieuregulowane, ich koryta są niedrożne, brakuje urządzeń hydrotechnicznych, a radosna zabudowa nadrzecznych polderów trwa w najlepsze. I pomyśleć, że jeszcze przed wojną ówcześni gospodarze Dolnego Śląska bezwzględnie przestrzegali zakazu jakiegokolwiek budownictwa na terenach zagrożonych wylewami dolnośląskich rzek.

Szacuje się, że tylko „powódź stulecia/tysiąclecia” z 1997 roku wyrządziła szkody na około 12 mld złotych (dach nad głową straciło 7000 ludzi, straty z tytułu zniszczenia majątku poniosło 9000 firm; ponadto woda zniszczyła lub uszkodziła: 680 000 mieszkań, 4000 mostów, 14 400 km dróg, 613 km wałów przeciwpowodziowych i 500 000 ha upraw). Imponujące! To nic, że teraz mamy suszę i zgoła całkiem inne problemy zaprzątają głowy władz lokalnych i centralnych. Jesień za pasem, prędzej czy później zaczną się deszcze, słoty czy szarugi, i wystarczy kilka dni obfitych opadów, by rekord zniszczeń sprzed 20 lat – nie daj Boże – został pobity. Pytanie brzmi, dlaczego w okresie względnego spokoju (suszy!) i braku większego zagrożenia powodziowego nie zainwestowano owych 12 mld w infrastrukturę hydrotechniczną? Dlaczego nie przeznaczono takiej sumy na zapory, zbiorniki retencyjne i wały przeciwpowodziowe? Pewnie z tych samych powodów, dla których do tej pory nie opracowano zapowiadanej już wiele lat temu ustawy o obowiązkowym ubezpieczeniu od powodzi na terenach zagrożonych. A może jest...?

Zresztą, ca tam powódź! Czy w tym kraju ktoś w ogóle myśli o ludziach, o obywatelach? No bo jak to  możliwe, że w biednej Polsce, gdzie zarabia się kilka (lub kilkanaście) razy mniej niż w – dajmy na to – bogatych Niemczech, litr paliwa kosztuje prawie tyle samo?! Ciekawe, czy liderzy partii – zarówno rządzącej jak i opozycyjnych – w  ogóle uświadamiają sobie ten fakt? No i czy obecny premier zdaje sobie z tego sprawę? A nawet jak o tym wiedzą, to co z tego, skoro i tak nic nie robią, by to zmienić?!

Jak to możliwe, że bogaci Niemcy jeżdżą sobie z dowolną prędkością (najczęściej, choć nie wszędzie) po swoich darmowych autostradach, a biedni Polacy płacą krocie za jazdę fragmentami polskich autostrad z prędkością góra 130 km/godz, przy czym normą na każdym stukilometrowym odcinku są 2-3 zwężenia lub korki? Fakt, że mieszkańcy Wrocławia ciągle jeszcze jeżdżą do Szczecina (i na odwrót) przez Niemcy, wzdłuż zachodniej granicy Polski, bo tak jest taniej, szybciej i bezpieczniej budujący nie jest i chwały raczej nam nie przynosi. Podobnie zresztą jak taki oto drobiazg, że wstęp (bez czasowych ograniczeń) na basen geotermalny w słowackiej Oravicy kosztuje 4 euro (16 zł) a w Bukowinie Tatrzańskiej – 70 zł (sic!). Dane sprzed kilku lat – mam bilety! Ciekawe, bo z tego, co pamiętam z geografii, to budowa geologiczna po obu stronach Karpat jest identyczna. Tak samo zresztą, jak po obu stronach Odry. No to dlaczego właściwie tam można, a tutaj nie? Przypominam tylko, że na komunę zwalić wszystkiego już nie można, bo system ten jednakowo pustoszył Polskę, Czechosłowację i NRD. A poza tym, od ponad 30 już lat sami gospodarzymy we własnym domu, Tylko jak?! Co zresztą dobitnie było widać po jakości sprzętu wojskowego, prezentowanego podczas dzisiejszej parady.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.