http://informacjelokalne.pl/images/banners/skwp_baner.jpghttp://informacjelokalne.pl/images/banners/nbaner01.jpg

Biegam sobie...

Wyróżniony Biegam sobie...

Biegam sobie od niedawna. Kariery – zwłaszcza błyskotliwej – już pewnie nie zrobię, niemniej jednak to moje truchtanie bezapelacyjnie sprawia mi wielką przyjemność. Największą oczywiście po biegu czy treningu, mniejszą w jego trakcie (i to najwcześniej po 2 – 2,5 km), najgorzej natomiast jest przed samym startem. Nie przymierzając wygląda na to, że cięższą walkę muszę stoczyć sam ze sobą – by zwlec się z mięciutkiego tapczanu lub wygodnego fotela – niż z rywalami na trasie. Bez posądzeń o eufemizm proszę, ale coś w tym jest, że najgroźniejszym rywalem każdego wyczynowca (nawet takiego amatora jak ja) jest własna słabość.


Zwlekam się zatem, przywdziewam odpowiedni do panującej pory roku strój i wybiegam, niekiedy – gdy biegam z synusiem – robię sobie jeszcze małą rozgrzewkę, do której w zasadzie mój pierworodny mnie przymusza. Zanim jednak puścimy się w trans, nabierzemy wiatru w żagle i złapiemy odpowiednie obroty, musimy rozstrzygnąć całą masę dylematów, z których do najważniejszych należy... wybór trasy.

Idealne wydają się te, które prowadzą nad brzegami jezior, są one utwardzone, oświetlone, a nawet wymierzone (okrążenie wokół Jelonka – 1700 m; wokół Winiar – 2500 m). Mało tego, nie ma tam żadnych smrodów, i to niezależnie od tego, czy są to spaliny samochodowe czy wyziewy kominów domków jednorodzinnych. I wszystko byłoby dobrze, gdyby nie te ponure – zwłaszcza o tej porze roku – akweny wypełnione przerażająco zimną wodą. Proszę mi wybaczyć, ale od samego patrzenia na nie robi się mi zimno i nieprzyjemnie. Co innego latem, tyle tylko, że do pełni lata zostało jeszcze co najmniej pół roku...  

Lubię sobie też potruchtać trasą Biegu Europejskiego, niekiedy jest to duża pętla (6 km), innym razem mała (4 km), ale powiększona o malownicze uliczki osiedla Konikowo. Niestety, ogromnym minusem tej trasy (i to obu jej wersji) jest... niska emisja. To co wydobywa się z wielu kominów, położonych w owej części miasta domów, przekracza ludzkie pojęcie. Zresztą, tak naprawdę wystarczy zaledwie jeden „palacz” o niskiej świadomości ekologicznej, by przy „sprzyjającym wietrze” zatruć całą ulicę albo i połowę osiedla Konikowo. Uczciwie muszę jednak przyznać, że wielkim atutem przemieszczania się  Konikowem jest możliwość podziwiania umiejscowionych wzdłuż ulicy przepięknych przydomowych ogródków kwiatowych. Możliwość obserwacji ich rozkwitu, od wczesnej wiosny do późnej jesieni jest prawdziwą osłodą dla oczu biegacza.

Po długim namyśle stwierdzam wszakże, że najlepszym rozwiązaniem zdecydowanie byłby las. Niestety, Ziemia Gnieźnieńska, jak powszechnie wiadomo, od pradziejów pozbawiona jest większych kompleksów leśnych (wytrzebione bory zastąpiono uprawnymi polami, które dały nazwę mieszkającemu tutaj plemieniu Polan, a plemię to z kolei dało nazwę całemu krajowi, natomiast historię tę szczegółowo wyśpiewał niejaki Paul (Pol) Anka - Polanka), a to co po nich zostało, z wielkim hukiem padło pod piłami i toporami nieodpowiedzialnego „lex Szyszko”. Ba, dzieła zniszczenia dopełniła ubiegłoroczna sierpniowa nawałnica, która przeszła nad Gnieznem i powiatem.

W kontekście powyższych zdarzeń, w zasadzie powinniśmy się dziwić, że ostał się taki – dajmy na to – Las Miejski, fakt, że zdziesiątkowany, ale się ostał. Niestety (które to już „niestety” w tym krótkim tekście?!), polskie lasy w tej chwili nie nadają się do biegania. Najoględniej mówiąc, źle biega się pomiędzy szpalerami ludzi, dzierżących w dłoniach płonące pochodnie, w dodatku klucząc pomiędzy tortami. Wdepnie człowiek w taką dajmy na to swastykę i nie dość, że się ubrudzi, to jeszcze po zgłoszeniu sprawy na policję (a polskie sumienie nie pozwala przejść obok jawnego neofaszyzmu i uważać, że nic się nie stało!) zostanie aresztowany. No, tak się jakoś dziwnie u nas porobiło, że do pudła trafia nie przestępca, tylko ten, który o złamaniu prawa poinformował.

I jak tu żyć, panie premierze – aż chciałoby się zapytać – i gdzie tu biegać? Gdzie, ach, gdzie?

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.