Muzyka… wyzwala emocje!

Wyróżniony Muzyka… wyzwala emocje!

Jest rzeczą oczywistą to, że każdy kto coś pisze, również czyta i słucha tego, co w różnych sprawach mają do przekazania inni. Dzisiaj, zainspirowany tym co każdy może sobie przeczytać na innym gnieźnieńskim portalu, a co zawsze wywołuje burzę, chcę i ja wyrazić swoje zdanie na temat, który chyba najlepiej opisuje tytuł jednego ze wspomnianych artykułów, a który brzmi: „Kryzys w Kościele”. Nic nie jest do końca takie, za jakie chce uchodzić. Tak myślę ja, ale zarówno w tej, jak i w każdej innej sprawie, każdy może mieć własne zdanie…


Aby być w zgodzie z logiką tego co się robi, wypada najpierw odnieść się do tytułu. Otóż dla każdego jest rzeczą jasną , że jest to parafraza znanej i popularnej sentencji mówiącej o łagodzeniu obyczajów przez muzykę właśnie. Poprawność logiczna oryginalnego wyrażenia, nie budzi kontrowersji, ale o tym  że nic nie jest takie i owakie do końca, przekonał się chociażby poseł Szczerba w Sejmie, który jest w Warszawie, a wielu ludzi z powodu muzyki, bardzo się wzburzyło…  w Gnieźnie. Chodzi zaś o – przynajmniej zdaniem wielu – zamianę domu bożego jakim jest kościół, a konkretnie gnieźnieńska katedra, w salę koncertową, czy też coś w tym rodzaju, czyli „profanację” tego miejsca zarówno przez jego administratorów, jak i uczestników takich imprez, których ponoć one gromadzą więcej, niż same nabożeństwa.  To, że jeden z takich koncertów odbywał się akurat w czasie sławetnego huraganu, który zniszczył katedralną wieżę, było - znowu zdaniem kogoś – widomym znakiem… że Pan Bóg opuścił to miejsce.

Ja nie mam pojęcia o tym, jak mój felieton będzie przyjęty przez Czytelników i czy w ogóle skomentowany, ale do tego właśnie aspektu interaktywnej roli Internetu chcę tutaj przede wszystkim nawiązać. Otóż zawsze mnie brzydzi to, że bardzo emocjonalne wyrażanie swoich przekonań przez zwolenników jednej , lub też drugiej strony, nie spotyka się z żadną reakcją oficjalnych czynników Kościoła. Oczywiście można zawsze powiedzieć, że tak szacowna Instytucja nie będzie się włączać w tego typu „pyskówki”. Dobra, tylko czy brak jakiejkolwiek oficjalnej reakcji na krytykę konkretnych ludzi, Instytucji, a nawet samego papieża, nie zasługuje na żadną reakcję strony obrażanej, a nawet szkalowanej? Ja myślę po prostu, że nieobecni nie mają racji i takie chowanie głowy w piasek, jest zachowaniem tchórzliwym, które do niczego dobrego nie doprowadzi.

Każda religia jest praktyczną realizacją wiary w jakieś ideały i powinna być nie tylko głoszona, ale i broniona, gdy jest atakowana.  Ożywiona dyskusja o której wspominam, trwa od wielu tygodni i trudno mnie uwierzyć w to, że biorą w niej udział wyłącznie ludzie świeccy, a jeżeli mam rację, to szkoda słów, bo kto i czego się tutaj wstydzi, albo też boi. Cóż, świat zmienia się błyskawicznie i niedostrzeganie roli Internetu przez oficjalny Kościół, jest dla mnie niezrozumiałe chociażby dlatego, że można by go wykorzystać w roli globalnej ambony i to za darmo. Na koniec jakże inny przykład odwagi i otwartości ze strony tak postponowanego i jakoby wyłączne „moherowego” R. M.  Otóż wspomniane Radio codziennie udostępnia swoją antenę każdemu, kto się do niego dodzwoni i jeżeli tylko udzielony komuś głos nie wykracza poza powszechnie przyjęte normy, to powiedzieć można co się chce i nie jest prawdą to, że trzeba do tego być katolikiem, albo chociaż chrześcijaninem. Niestety, ale w otwartym Internecie często czytam, że jeżeli jesteś niewierzącym, to nie zabieraj głosu na temat Kościoła.  Jak to się ma do faktu, ze Kościół zabiera głos w sprawach wszelakich, jest jakby oczywiste, Kościół od tego jest! ale głoszenie swoich racji wyłącznie z szeroko pojętej ambony, czyli bez interaktywnej wymiany myśli na żywo, jest w dzisiejszych czasach po prostu śmieszne, bo czasy gdy przemawiało się do ciemnego ludu dawno przeminęły, a ucieczka od otwartej wymiany myśli, jest drogą donikąd. Zresztą innej drogi do sukcesu nigdy nie było, a sam Jezus Chrystus często wdawał się w polemikę zarówno z „uczonymi w Piśmie”, jak i z prostym ludem.

Na koniec raz jeszcze o Radiu. Otóż wielokrotnie słuchałem mówiącego w nim - i to nie w roli dzwoniącego tam anonimowego słuchacza, tylko oficjalnie i otwarcie głoszącego na antenie swój ateizm gościa, a mianowicie ś.p. profesora Bogusława Wolniewicza. Podobnie jest z otwarcie  wyznającą swój brak wiary panią dr. Haliną Zamel z Gardei. Otóż nigdy nie usłyszałem, aby ktokolwiek tą panią tam krytykował, albo też odmawiał jej prawa do zabrania głosu na temat Kościoła . Niestety, Ale ja spodziewam się tutaj innej reakcji na to, co napisałem. Tymczasem, czasy gdy obowiązywało hasło „Roma lokuta, causa finta” przeminęły bezpowrotnie i dzisiaj wspomniana sentencja jest tylko pustą figurą retoryczną.  Reasumując. Ktokolwiek uzurpuje sobie prawo do wyłączności racji w dyskusji, jest bez szans, stąd i wspomniany „Kryzys”.

2 komentarzy

  • Szczepan
    Szczepan niedziela, 03, wrzesień 2017 19:55 Link do komentarza Raportuj

    Szanowny Panie. Czyżby Pan uważał, że istnieją tematy tabu? Otóż dla mnie nie istnieją, a jeżeli Pan myśli, że w tej materii nic ciekawego się nie dzieje, to jest Pan optymistą większym od papieża. Otóż ja uważam, że zawsze i w każdej sprawie warto rozmawiać, byle robić to w miarę spokojnie i grzecznie, bez rozmowy niczego dobrego się nie osiągnie, bo czasy wypraw krzyżowych i chrztów przy pomocy okrętowej sikawki przeminęły bezpowrotnie. Pozdrawiam Pana i życzę samego dobra.

  • Obserwator
    Obserwator niedziela, 03, wrzesień 2017 14:51 Link do komentarza Raportuj

    Panie Szczepanie po co pisać takie felietony - o kościele każdy ma swoje zdanie i nic go nie zmieni

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.