http://informacjelokalne.pl/images/banners/skwp_baner.jpghttp://informacjelokalne.pl/images/banners/nbaner01.jpg

Wszystko po staremu

Wyróżniony Wszystko po staremu

Od roku mamy nowego prezydenta, który ma nowych współpracowników i odnowioną Radę Miasta, która chyba nie ma współpracowników. Są też nowe, większe iluminacje świąteczne, nowa, węższa jezdnia ulicy Łaskiego i nowe, wyższe czynsze na Grunwaldzie. Reszta po staremu. Zwłaszcza nieodpowiadanie na pytania i przekonanie, że wszyscy są troszkę mniej rozgarnięci niż władza nasza kochana.


Pan prezydent w pierwszą rocznicę objęcia urzędu pochwalił się, czego dokonał we współpracy z „teamem profesjonalistów”, jak z dumą mówi o swoich podwładnych. Wspomniał oczywiście o nowościach: ściągniętej do Gniezna firmie Kirchoff, likwidacji ZGL, porozumieniu z gminami w sprawie OSI, doświetleniu przejść dla pieszych i promenady przy jeziorze Winiary i utworzeniu Miejskiej Rady Seniorów i Młodzieżowej Rady Konsultacyjnej przy Prezydencie. Opowiedział o tym wszystkim w czasie konferencji prasowej, ilustrując swoje dokonania efektownymi planszami (chyba dla niesłyszących, albo tych z pamięcią wzrokową) i oczywiście na swoim fan-page'u (dla tych, którzy tam akurat spędzają czas). Umówił się też z wybranymi dziennikarzami wybranych redakcji, żeby wybranym czytelnikom, słuchaczom i oglądaczom jeszcze raz poopowiadać, jak sobie świetnie radzi. Prezydenckie opowiadanie o każdym sukcesie na kilkanaście różnych sposobów to akurat nie jest dla nas żadna nowość. Znamy to od lat.
    
Później pojawiły się  sprawy jakby mniej świąteczne, ale na szczęście było już po rocznicy.  Jakaś zacięta obrona 30 tysięcy złotych przed bezdomnymi, przy niemal jednoczesnym podarowaniu lekką ręką 400 tysięcy złotych dla hordy nieudolnych facetów udających, że potrafią jeździć na motorach. I jeszcze jakieś podwyżki czynszów na zaniedbanym od lat osiedlu Grunwaldzkim, jakieś niewygodne protesty mieszkańców Skiereszewa, pytania o parkingi buforowe. Udało się to wszystko zgrabnie przysłonić choinką na Rynku, jarmarkiem z kolędami w tle, lodowiskiem, iluminacjami na latarniach, nawierzchnią ulicy Łaskiego (nota bene z kuriozalną, dwukierunkową ścieżką rowerową donikąd i wynikającymi z niej korkami za każdym autobusem), czy obietnicami nowej hali sportowej i nowego przejazdu Pod Trzema Mostami. Prezydenckie obietnice to też oczywiście nie nowość. Znamy to od lat.
    
Zupełnie po staremu jest też, niestety, w kwestii dialogu z wątłą opozycją w Radzie Miasta, czyli zazwyczaj nieprezydencki radny pyta, prezydent (lub ktoś w jego imieniu) odpowiada, ale nie na pytanie radnego, tylko tak ogólnie odpowiada. W dodatku to już nie jest prezydent z gatunku „Mili państwo, wierzę w zbiorową mądrość tej Rady”, tylko raczej z gatunku „Powtórzę jeszcze raz wolniej, żeby pan zrozumiał”. Ostatnio, jak radny Niemann (przyznaję, jak to radny Niemann, dość zawile) pytał o koszty promocji w mediach, to reprezentujący prezydenta urzędnicy udawali, że nie rozumieją, o co mu chodzi. A jak wreszcie radny się zmobilizował i zadał konkretne, krótkie pytanie: „Ile kosztował wywiad prezydenta z trzema redakcjami?”, to usłyszał w odpowiedzi: „Prezydent był zaproszony przez te redakcje”. W sumie, szkoda, że radny nie ponowił pytania. Widocznie nie zauważył, że nie pytał, kto kogo zapraszał, tylko ile to kosztowało. Podobnie zresztą na ostatniej sesji zadziałał przewodniczący Michał Glejzer. Na pismo radnego Jerzego Lubbe, w którym domagał się od radnej Anny Krzymińskiej przeprosin nauczycieli za jej niefortunne słowa o „wyrywaniu chwastów”, przewodniczący odczytał cierpliwie czterostronicową opinię prawną, dostarczoną przez radną, z której wynikało, że radna nie popełniła przestępstwa, po czym nie dopuścił do żadnej dyskusji i pytań na ten temat. W sumie, znowu szkoda, może wtedy ktoś bystry zauważyłby, że nikt nie zarzucał radnej popełnienia przestępstwa, więc opinia, chociaż długa i prawna, w ogóle nie jest na temat. Z drugiej strony, czy nas jeszcze może coś takiego zaskoczyć? Na pewno nie, bo znamy to od lat.
    
Nasz prezydent ma nie tylko umiejętność udzielania odpowiedzi w oderwaniu od pytań, ale nawet zadawania pytań w oderwaniu od pytań. Jak radny Niemann (znowu niestety on, bo reszta zazwyczaj drzemie i nie jest za bardzo w temacie dyskusji, tylko skupia się na tym, żeby nie zapomnieć, jak ma głosować) zaczął dociekać, kto robi prezydentowi zdjęcia wstawiane na prywatnego fan-page'a, i czy urzędnicy robią to w godzinach pracy, czy po pracy, to prezydent kilka godzin później sformułował do swoich fanów (na fan-page'u oczywiście) dziwne pytanie: „Czy chcecie żebym zaprzestał takiej formy komunikacji?” Większość ludzi raczej zrozumiała, że nikt nie oczekiwał od prezydenta rezygnacji z jakiejkolwiek formy komunikacji z mieszkańcami, tylko radny chciał poznać organizację pracy specjalistów od prezydenckiej promocji. Nie poznał, co oczywiście też nie jest dla nas żadną nowością. Znamy to od lat.
    
Dziwne, znamy to od lat, a jakoś nadal nas to wszystko wkurza...

1 komentarz

  • Powrótpolatach
    Powrótpolatach wtorek, 23, październik 2018 15:26 Link do komentarza Raportuj

    Niestety bardzo aktualny ten felieton...I tak będzie przez kolejne 5 lat, ale już bez choćby wątłej opozycji :(

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.