http://informacjelokalne.pl/images/banners/skwp_baner.jpg

Cztery twarze Światowida

Wyróżniony Cztery twarze Światowida

W ubiegły poniedziałek, z inicjatywy Lokalnej Grupy Działania - Stowarzyszenie „Światowid”, w siedzibie Urzędu Gminy Czerniejewo, odbyło się spotkanie siedmiorga ludzi, przed którymi postawiono zadanie godne starosłowiańskiego Świętowita, który - jak powszechnie wiadomo, miał aż osiem oczu.


W zebraniu, któremu przewodniczyła wiceprzewodnicząca Stowarzyszenia, pani Katarzyna Jórga, wzięło udział sześcioro zaproszonych na nie mieszkańców gminy. Pięć ze zgromadzonych osób, reprezentowało rozmaite struktury naszej jednostki administracyjnej, a  ja byłem w tym szacownym gronie pewnym ewenementem, bo mogłem reprezentować tylko siebie samego. To, z jakiej znalazłem się tam racji, pozostaje tajemnicą organizatora. Jedno jest pewne, sam się tam nie zgłosiłem.

Celem spotkania, było wypracowanie łatwego do interpretacji stanowiska, w sprawie szeroko pojętej, społecznej kondycji Gminy. Założony i rzucający się w oczy cel, osiągnięto za pomocą bardzo prostego myku, a mianowicie ręczno-motorowej wizualizacji, stworzonej z naklejanych na dwie przygotowane wcześniej mapy, przypisanych danej problematyce różnokolorowych pasków papieru, które bardzo plastycznie symbolizowały miejsca jej zwiększonego występowania.

Oceniano to, czym dane miejsce: miasto, wieś czy też sołectwo, może się pochwalić, co jest zaniedbane lub też wymaga poprawy, co jest bardzo zadbane - ale też co - jak słusznie zauważył jeden z uczestników spotkania nie koniecznie oznacza że jest ono miejscem powszechnego aplauzu! Przyznaję, że brzmi to dość paradoksalnie, więc zaraz wyjaśniam. Według wielu, miejscami o takim statusie, cieszą się bowiem liczne u nas fermy norek, które w konkurencji „miejsca zadbane” - są bezkonkurencyjne. W czym więc tkwi problem?  Wyjaśniać nie trzeba

Sam, nie jestem zbytnio zwariowanym na tym punkcie „ekologiem” bo dobrze to wiem, że sto razy gorzej śmierdzą bateryjne fermy świń, ale mięso na talerzu - to już nie śmierdzi nikomu. Norki - to też nie sam smród

Jedną z ocenianych „konkurencji” było i to, czy zainwestowany przez gminę w rozmaite miejsca potencjał mający służyć danej społeczności, jest właściwie wykorzystywany, a to jest już bardzo bliskie ocenie jej oddolnego zaangażowania i aktywności. Z tym, bywa zaś bardzo rozmaicie, ale i powody tego nie są jednoznaczne, np. ruchliwa droga  dzieląca wieś, czy też jej rozległość mierzona w kilometrach.

Wielkim, i póki co nierozwiązywalnym problemem, są miejsca o specyficznym charakterze, które używając języka naszych dziadów, wołają o pomstę do nieba. Do tak drastycznej oceny rzeczywistości upoważnia mnie fakt, fizycznego wręcz jej dotknięcia. Otóż, integralną częścią spotkania, był wyjazd w teren mający na celu poznanie tych rzeczy z autopsji, a mówię tutaj o opuszczonych i zdegradowanych terenach popegeerowskich gospodarstw, oraz o porzuconych  po ich upadku budynkach mieszkalnych.

Sprawa nie jest prosta, bo dotychczasowy użytkownik dawnych majątków dworskich -  mówiąc kolokwialnie PGRy, przed paru laty porzucił te obiekty, nie rezygnując wszak z uprawy ziemi, która je kiedyś utrzymywała, a że wszystko ma swoje stałe miejsce na mapie, to pozostały one niezmiennie w Gminie Czerniejewo, ale bez tzw. „prebendy”.

I jaki ten świat jest piękny i hojny! Otóż gmina może je dostać w prezencie, czyli za friko i nawet są pomysły, co można by na takich dobrach rzadkich zrobić, pytanie tylko - za co?

Prawie analogiczna sytuacja jest w przypadku miejsca, w którym sam mieszkam. Powstałe na byłych osiedlach pracowniczych spółdzielnie mieszkaniowe, obdarowano niejednokrotnie rozmaitym „fyrtlami” ziemi, z którą też nie bardzo wiadomo co począć i do kogo ona faktycznie należy. Bo chociaż jest ona „nasza”, to nikt nie ma pojęcia - gdzie jest jego. Teren ten - jako „prywatny”, nie jest też w pewnym sensie miastem, ani wsią, bo co może „Gminę” obchodzić np. dziurawa droga na takim kawałku świata, lub nawet jej brak? Nic.

Sprawy nie da się z wielu względów porównać prosto, do powstałych w czasach minionych spółdzielni w miastach, ale chociaż powstały one w innym czasie i zupełnie innych warunkach, ich stan prawny jest dzisiaj taki sam. Są to enklawy przeznaczone wyłącznie do dojenia podatków. Reszta, traktowana jest jak prywatne podwórko „właścicieli”, tylko płotu jeszcze brakuje

Szanowni Państwo! Ja bardzo nie cierpię sytuacji niejasnych, a że postanowiłem zrobić sobie przerwę w cotygodniowym spotykaniem się z Wami, to chcę powiedzieć co następuje. Nikt mnie stąd póki co nie wyrzuca i być może - jeżeli nic się w tej materii nie zmieni, z chęcią tutaj kiedyś powrócę, myślę jednak, że wtedy spojrzę na swoją gminę z innej nieco perspektywy. Może też ktoś wtedy tam uzna, że warto czytać cały artykuł, a nie  jak dzisiaj, „tylko dwie ostatnie strofy”

I jeszcze jedno wyjaśnienie szczegółowe. Powodem mojej frustracji, nie jest zebranie o którym piszę powyżej. Starosłowiański Świętowit miał cztery twarze, a starożytny rzymski Janus, miał dwie głowy. Myślę, że i niektórym współczesnym się to przydarza.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.