http://informacjelokalne.pl/images/banners/skwp_baner.jpg

Awiator z 70-letnią pasją!

Wyróżniony Awiator z 70-letnią pasją!

O lotnictwie z lotnikiem można bez końca… W zasadzie tematyka tych rozmów zawsze obraca się wokół tych samych spraw, problemów, przeżyć i obserwacji a jednak… A jednak rozmowy te, chociaż są te same, to jednak nigdy nie są takie same. Różnorodność odczuć, doznań, obserwacji jest tak bogata i urozmaicona, że trudno zapamiętać lotniczy życiorys naszego jubilata. Zwłaszcza gdy jest wypełniony bogatą treścią. Lotnikiem tego formatu jest instr  pil. Telesfor Szulc, jeden z najbardziej zasłużonych dla polskiego lotnictwa sportowego.


Urodził się w 1932 r. we Francji, w małej miejscowości Sallaumines. Po powrocie do Polski rodzina zamieszkała w Rumi koło Gdyni, leżącej w pobliżu lotniska wojskowego. Jako mały chłopiec śledził starty i lądowania ówczesnych samolotów, marzył o karierze lotnika. Okres ten ukierunkował jego dalsze zainteresowania i marzenia, które spełniły się w niedalekiej przyszłości.

W 1948 r. jako 16 letni chłopak rozpoczął szkolenie szybowcowe w Szkole Szybowcowej w Rzadkowie k/Chodzieży, gdzie pod okiem instr Władysława Szajkowskiego wykonywał pierwsze samodzielne loty na poniemieckich szybowcach SG-38 i Jeżyk. Starty odbywały się z lin gumowych i za wyciągarką. Był pojętym uczniem trudnej sztuki pilotażu. Przełożeni widzieli w nim potencjalny materiał na instruktora lotniczego.   W 1950r. został skierowany do Centralnej Szkoły Instruktorów Szybowcowych w Bielsku Białej. Praktykę instruktorską odbył w Żeńskiej Szkole Szybowcowej w Lęborku.

Pracę zawodową, już jako instruktor lotniczy rozpoczął rok później w Aeroklubie Grudziądzkim na lotnisku w Lisich Kątach. Zaczął robić coś, co najbardziej pasjonujące w lotnictwie, praktykę instruktorską i latanie z uczniami. Kochał pracę z młodzieżą. Zawsze się starał, żeby wyszło jak najlepiej. A potem miał satysfakcję, że się udało, że przypiął skrzydła następnym rocznikom potomków Ikara.

Niedługo potem został przeniesiony w drodze awansu do Szkoły Szybowcowej w Malborku, którą  w grudniu 1952 r.  przebazowano do Ligoty Dolnej. Kolejne lata spędzał w Aeroklubie Poznańskim. Od czerwca 1961r. prowadził filię Aeroklubu Poznańskiego w Gnieźnie na Lotnisku Sportowo – Sanitarnym Gniezno – Nałęcz (Gębarzewo). Od 1969 r. związał się na stałe z Aeroklubem Włocławskim. Zdobywał kolejne stopnie w niełatwej i odpowiedzialnej pracy instruktorskiej. Był wymagający, odważny w decyzjach a do tego rozsądny. Posiadał wrodzony dar pedagogiczny, potrafił odpowiednio podejść do ucznia. W ramach lotniczych obozów Lotniczego Przysposobienia Wojskowego (LPW) na turnusach wakacyjnych szkolił przyszłych elewów do Dęblińskiej „Szkoły Orląt”.

Jak sam mówi po latach – nauka pilotażu polega na wytłumaczeniu kursantowi w sposób prosty i zrozumiały zasad mechaniki lotu, ale przede wszystkim na przekuciu wiedzy teoretycznej w praktyczną.

Do potencjalnych zdobywców przestworzy posiadał bardzo dużą cierpliwość szkoleniową. Potrafił nawiązywać przyjacielskie kontakty z młodzieżą ale jednocześnie nie mogło być mowy o spoufalaniu się, bo to najczęściej prowadziło do tragedii w lotach szkolnych.
Ma setki wyszkolonych pilotów zatrudnionych we wszystkich gałęziach lotnictwa. Wspomina ich często, zawsze z wielkim sentymentem. Nikogo specjalnie nie wyróżnia. Wszystkich traktuje jednakowo i bardzo ich szanuje.

Odszedł na emeryturę ze względu stan zdrowia po 36 latach pracy dla polskiego lotnictwa. Pogodził się z tym, chociaż nie ma co ukrywać, brakuje jemu latania.

Posiadał uprawnienia instruktora szybowcowego i samolotowego I klasy. Za sterami 32 typów samolotów i szybowców spędził łącznie 3357 godzin. Był szefem szkolenia, kierownikiem ośrodka szybowcowego, zastępcą kierownika aeroklubu.
Po przejściu na emeryturę  jeszcze na pół etatu był zawiadowcą lotniska niekomunikacyjnego Kruszyn Aeroklubu Włocławskiego.

Został odznaczony między innymi: Srebrnym Krzyżem Zasługi, Złotym Medalem Za Zasługi dla Obronności Kraju, odznaką Zasłużonego Działacza Lotnictwa Sportowego. Jest seniorem lotnictwa, od lat mieszka w Gnieźnie, gdzie w Szkole Szybowcowej przed 57 laty na Lotnisku Gniezno – Nałęcz przypinał skrzydła i uczył miłości do  awiacji gnieźnian – i tylko tego pięknego lotniska Panu Szulcowi żal.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.