http://informacjelokalne.pl/images/banners/skwp_baner.jpg

Kolej, kiedyś i dzisiaj oczami maszynisty

Wyróżniony Kolej, kiedyś i dzisiaj oczami maszynisty

Gnieźnieńska Parowozownia znów szeroko otworzyła swoje bramy dla zwiedzających w ramach trwających Dni Pary. Oprócz zwiedzania jej wnętrz zorganizowano na jej terenie również kilka atrakcji dodatkowych. Na jednej z bocznic stanął najnowszy model szynobusa Kolei Wielkopolskich, czyli pociąg spalinowy Pesa Track.


Dni Pary ruszyły w czwartek i skończą się dopiero w niedzielne popołudnie, czyli każdy chcący odwiedzić to miejsce ma czas, by tam jeszcze zawitać. Jedną ze stałych propozycji jest oczywiście oprowadzanie, które w tym roku odbywa się szlakiem prowadzącym do pracy każdego maszynistę. – Zwiedzamy może trochę nieznaną część parowozowni, bo zawsze opowiadamy tę ogólną historię, a rzadko się udaje to robić z perspektywy takiego zwykłego pracownika. Przechodzimy więc przez portiernię, obok szatni, stołówki, a potem idziemy do hali wachlarzowej i tam tłumaczymy, co działo się dalej z parowozem, kiedy przyjeżdżał on tutaj po służbie, bo my znamy je tylko z peronów, a nie wiemy, że trzeba było dymnicę wyczyścić i że trzeba było naprawić coś tam, co stukało lub nie działało – mówi Krzysztof Modrzejewski, prezes Gnieźnieńskiego Stowarzyszenia Miłośników Kolei, który zajmuje się także oprowadzaniem po dawnej parowozowni.

Podczas takie wycieczki można poznać też kilka historii opisujących życie kolejarskie po pracy. – Niektórzy nie spędzali na kolei tylko ustawowych 8-12 godzin, a całą dobę, oni się zrzeszali w różne stowarzyszenia, bo byli przecież kolejarze pszczelarze, śpiewali w chórach, grali w orkiestrach, inni mieszkali ze sobą na tych samych osiedlach – zauważa K. Modrzejewski, który przypomina, że pozycja społeczna maszynisty była kiedyś niezwykle wysoko postawiona. – Nie da się ukryć, że płacono im bardzo dobrze. Ja zawsze przywołuję dwa przykłady; jeden przykład to maszynista mający czwórkę dzieci i niepracującą żonę, którego stać było przed wojną na to, żeby kupić za gotówkę dom i samochód, a drugi przykład to maszynista odchodzący na emeryturę w 1937 roku i on też postawił dom, ale nie jeden, tylko każdemu z siódemki swoich dzieci – dodaje.

Po zakończeniu tej wędrówki z przewodnikiem na wszystkich czekały kolejne atrakcje. Było można coś zjeść i wypić, a potem się trochę poruszać podczas przejażdżki ręcznie napędzaną drezyną kolejową. Na koniec czekała jeszcze wizyta w zabytkowej lokomotywie spalinowej typu SM-42 i wejście do świata przyszłości, czyli okazja do zawitania w najnowszych szynobusach typu Pesa Elf i Pesa Track. Uwagę przyciągał w szczególności ten ostatni, model rzadko jeszcze spotykany na naszych peronach.

– To jest pojazd spalinowy, dobra konstrukcja, sterowanie bardzo proste i to nie ma porównania z innymi pociągami. On jest wygodny nie tylko dla podróżnych, ale także dla maszynistów i sterowanie nim jest o tyle lepsze, że nie mamy tu już sieci trakcyjnej i ja mam przed sobą puste niebo. Jednak osobiście wolę prowadzić Elfa, kiedy słyszę pęd tych silników elektrycznych, gdy się rozpędzam. Pesa Track jest jednak nowocześniejszy, ale jest jednostką wolniejszą, bo tu max prędkość to 120 km/h, a w Elfie mamy 160 km/h – podkreśla Sławomir Kurek, od 30 lat maszynista oraz instruktor maszynistów.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.