http://informacjelokalne.pl/images/banners/skwp_baner.jpg

Górskie opowieści Tomasza Leśniczaka

Wyróżniony Górskie opowieści Tomasza Leśniczaka

Dzisiejszy wieczór w gnieźnieńskiej restauracji Misz-Masz odbywał się w duchu gór. Wszystko za sprawą alpinisty Tomasza Leśniczaka, który opowiadał o swoich wspólnych wyprawach z kolegami w najwyższe szczyty górskie rozrzucone po całym świecie. Bohater wieczoru przybliżył różne historie związane z poszczególnymi wyprawami, które zilustrował niezwykłymi fotografiami.


Tomasz Leśniczak, rocznik 1979, gnieźnianin, w Klubie Sportów Górskich „Direta” od 2000 r. Podróżnik i alpinista, pomysłodawca i organizator wielu górskich przedsięwzięć. Wspinał się w Tatrach, Dolomitach, Hollentalu, Alpach, na Kaukazie.

Szaleństwo, adrenalina, kocham ryzyko? - to słowa, które początkowo mogą nam się kojarzyć z alpinizmem, długoterminowymi ciężkimi wyprawami w najwyższe szczyty otulone obłokami. Każdy z nas ma swoją pasję, czerpie z niej radość, to malutkie szczęście, dzięki któremu możemy w pełni egzystować. Tomasz Leśniczak wybrał sobie sport bardzo ekstremalny, pełen fascynujących wrażeń, determinacji, a także cudownych smakowitych widoków krajobrazowych. Triumfujący na samym szczycie, zupełnie tak, jakby dotknął samego nieba.

Wszystko zaczęło się w okolicach roku 2000, kiedy to głównym motywatorem był Andrzej Janka, z którym Tomasz Leśniczak zaczął wspinać się na szkolnych ściankach w Szkole Podstawowej nr 12. Jak podkreśla alpinista, na początek zdobywali nasze polskie góry, a z czasem zaczęli wchodzić coraz to wyżej. - Najpierw Rysy, następnie czeski Gerlach, najwyższy szczyt w Austrii, w Niemczech, a także niestety, ale nieudane wejście na najwyższy szczyt w Szwajcarii – Dufourspitze, ale do trzech razy sztuka. Wybraliśmy się również na pięciotysięczniki – w Turcji padło na Ararat, potem Kazbek w Gruzji. No i na koniec rosyjski Elbrus – mówi alpinista Tomasz Leśniczak, członek Klub Sportów Górskich „Direta”. Warto zaznaczyć, że Klub  ma w planach w przyszłym roku wybrać się do Iranu także na pięciotysięcznik.

Należy podkreślić, że takową wyprawę należy planować już około pół roku wcześniej, wiąże się to również z uzbieraniem odpowiednich funduszy. Zanim gdziekolwiek się wyruszy, należy dokładnie obejrzeć i zgromadzić mapy, dowiedzieć się co nieco na forach internetowych – kto, jak przygotował się do takiej wyprawy. W zależności od tego jak długo będzie trwać dana wyprawa jej czas również jest od tego ściśle związany. Na tzw. pięciotysięczniki wystarczą około dwa tygodnie na przejście.

- Góry są po prostu niebezpieczne. Ja na szczęście podczas wszystkich swoich wypraw nie byłem świadkiem tych przykrych zdarzeń. Widziałem dwa niegroźne wypadki, ale póki co na naszych wyjazdach nic złego, poważnego się nie stało - wyjaśnia T. Leśniczak.

Dzisiejsze spotkanie w trakcie którego T. Leśniczak opowiadał o swojej pasji, przyciągnęło szerokie grono odbiorców.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.