„To jest postać wyjątkowa”

Wyróżniony „To jest postać wyjątkowa”

Czy jednej z ulic w Gnieźnie niebawem zostanie nadane imię majora Stefana Chosłowskiego? Z taką propozycją do Rady Miasta Gniezna zamierza wystąpić senator Robert Gaweł z Prawa i Sprawiedliwości. Dziś postać została przypomniana podczas kameralnej uroczystości na cmentarzu św. Wawrzyńca przy grobie bohatera kilku wojen.


Stefan Chosłowski walczył jeszcze w armii pruskiej podczas I wojny światowej. Był potem powstańcem wielkopolskim, a także uczestniczył w wojnie polsko-bolszewickiej i wojnie obronnej 1939 roku. Szybko wtedy dostał się do niewoli i całą niemal II wojnę światową spędził w obozie jenieckim. – To jest postać wyjątkowa ze względu na to, że jest zasłużonym żołnierzem i Powstańcem Wielkopolski, bo był dowódcą Baonu Śremskiego i jeden z głównych dowódców całego powstania wielkopolskiego - przypomina senator Robert Gaweł, parlamentarzysta Prawa i Sprawiedliwości z Gniezna. – Musimy wiedzieć, że mieliśmy bardzo mało w tym powstaniu oficerów ze względu na to, że Polacy w armii pruskiej do tych stopni nie byli dopuszczani. Stefanowi Chosłowskiemu udało się akurat zdobyć stopień podporucznika i jego umiejętności dowódcze bardzo przydały się podczas powstania – dodaje R. Gaweł.

Po wojnie i powrocie z oflagu niemieckiego w Woldenbergu major Chosłowski zamieszkał z rodziną właśnie w Gnieźnie. – On łączy ze sobą wiele miejscowości: Czarny Sad, Koźmin, Śrem, Poznań, Gniezno, to są miejscowości, z którymi był on związany przez całe swoje życie. Po II wojnie światowej osiadł tutaj, w Gnieźnie, no wtedy niestety był również szykanowany przez władze komunistyczne, przez co nie mógł znaleźć sobie pracy, a zmarł w 1954 roku – mówi senator, który dzisiaj zapowiedział, że zaproponuje, aby władze miejskie rozważyły nadanie którejś z ulic imię tego bohatera. – Napiszemy list do pana prezydenta, jest taka procedura, że jest komisja, która będzie wniosek rozpatrywać. Teraz kilka nazw pewnie wypadnie z przestrzeni publicznej w związku z ustawą dekomunizacyjną. Ja nie będę narzucał nic Radzie Miasta, ale myślę, że będzie kilka ulic, które straci swoje nazwy, na przykład ul. Pstrowskiego, itd. To zależy oczywiście od tego, jaka dyskusja w Radzie Miasta będzie, bo my możemy wskazywać, ale nie chcę niczego narzucać, bo myślę, że mamy wszyscy na tyle odpowiedzialne głowy, że to nazwisko się gdzieś znajdzie – podsumowuje R. Gaweł.

W tym krótkim wydarzeniu dziś także uczestniczyły osoby opiekujące się grobem powstańca, a także rodzina mjr Stefana Chosłowskiego. – To był mój wuj i on po wyjściu z tego oflagu, po wojnie przyjeżdżał do swojej siostry z Koźmina Wielkopolskiego i ja mam o nim jak najlepsze wspomnienia, to był człowiek taki otwarty, interesujący się historią i ja bardzo lubiłam przebywać w jego towarzystwie, ale w gruncie rzeczy to jego życie nie było takie wesołe i radosne, ze względu właśnie na te przeżycia związane z tymi dwiema wojnami, powstaniem wielkopolskim i wojną polsko-bolszewicką, to jest przecież szmat historii. On po wojnie został zaproszony przez moją babcię, a jego rodzoną siostrę do tego Koźmina, w którym przez pewien czas mieszkał. Potem postarał się gdzieś wśród swoich znajomych z czasów przedwojennych i dostał mieszkanie w Gnieźnie, po gen. Taczaku – wspomina Anna Krzycka, córka siostrzenicy Stefana Chosłowskiego, która całkiem dobrze pamięta z wczesnego dzieciństwa jego liczne wizyty rodzinnym Koźminie. – Na święta najczęściej u nas bywał ze swoją rodziną. Był bardzo dobrym i ciepłym człowiekiem, nie miał lekkiego życia w rodzinie, ale nigdy złego słowa na nikogo nie powiedział – zauważa A. Krzycka.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.