http://informacjelokalne.pl/images/banners/skwp_baner.jpg

Mroczny sekret Popowa Ignacewa...

Wyróżniony Mroczny sekret Popowa Ignacewa...

Przez ponad 70 lat o tym wydarzeniu nikt głośno nie mówił... Wielu, którzy o tym wiedzieli, odeszło już z tego świata. Do tej historii dotarłem podczas zbierania materiałów do książki „Skarb Dziedzica”. Obecnie wszystko wskazuje na to, że ta mroczna tajemnica Popowa Ignacewa w gminie Mieleszyn związana z II wojną światową będzie miała wreszcie swoje zakończenie.


O czym mowa? O potyczce oddziału Armii Czerwonej z grupą niedobitków żołnierzy niemieckich do której doszło pod koniec stycznia 1945 roku w Popowie Ignacewie w gminie Mieleszyn. Efektem tych walk była śmierć sześciu Niemców, którzy zostali pogrzebani na terenie tej wsi.

O historii tej – w latach powojennych – wiedziało wiele osób, ale czasy były takie, że nikt o tym głośno nie mówił. Przez następne lata kolejni świadkowie umierali... Dzisiaj w Popowie Ignacewie czy też okolicach już niewielu pamięta o tej mrocznej tajemnicy Popowa Ignacewa.

Osobiście – mimo, iż przez 10 lat mieszkałem w Popowie Ignacewie – także o tej historii wcześniej nie słyszałem. Dopiero zbierając materiały do książki „Skarb Dziedzica” dotarłem do osób, które pamiętały o tych wydarzeniach.

Niemcy zabici w Popowie Ignacewie
W książce „Skarb Dziedzica” napisałem o tych zdarzeniach tak: „Do Popowa Ignacewa wojska rosyjskie weszły 23 stycznia 1945 roku. W tych też dniach Rosjanie toczyli jeszcze potyczki z małymi grupkami żołnierzy niemieckich, którzy próbowali się przebijać na Zachód. Sześciu takich żołnierzy swój żywot zakończyło w Popowie Ignacewie. Jak do tego doszło?

- W styczniu 1945 roku mieszkałam w Dębłowie i wcześniej zabiliśmy świnię. Jak moja mama Helena topiła słoninę to Niemcy, którzy przechodzili przez naszą wieś poczuli zapach i weszli do naszego domu. Było ich dwunastu i powiedzieli, że chcą jeść. Mama miała świeżo upieczony chleb, duży bochenek i go rozkroiła. I ten tłuszcz ze skwarkami nalała na talerz. Do tego dała im kawę, bo chcieli coś pić. Jak już się najedli, to jeden z Niemców – gdy już mieli wychodzić – skierował broń w kierunku mamy i chciał ją zastrzelić. Ale ten który nimi dowodził, oficer, odsunął rękę z bronią tego Niemca i powiedział, że dostał jeść i ma się uspokoić. I poszli dalej w kierunku Popowa Ignacewa i Przysieki. Prawdopodobnie gdzieś tam wszyscy zostali zabici przez Rosjan – mówi Maria Pujanek (rocznik 1937) z Nowaszyc.
    
Historia opowiedziana przez M. Pujanek miała swój dalszy ciąg właśnie w Popowie Ignacewie, gdzie tę grupę niemieckich żołnierzy zauważyli Rosjanie”.

Dalej ze wspomnień byłych mieszkańców Popowa Ignacewa wynika, że Rosjanie zabili w Popowie Ignacewie 6 niemieckich żołnierzy. Zostali oni pochowani (czterej w mundurach, dwóch nago – zostali rozebrani przez Polaków i Rosjan) w niedokończonym schronie za plebanią.

Szerzej o tym zdarzeniu można przeczytać w mojej książce „Skarb Dziedzica”.

Będzie ekshumacja!
Po premierze książki skontaktowałem się z Tomaszem Czabańskim, prezesem Stowarzyszenia „Pomost” z Poznania, które od wielu lat zajmuje się poszukiwaniami i ekshumacją żołnierzy niemieckich poległych na ziemiach polskich. „Pomost” wyraził zainteresowaniem tematem. Efektem tej rozmowy była wizyta – w miniony piątek w Popowie Ignacewie – Adama Białasa ze Stowarzyszenia „Pomost” (jest kierownikiem robót podczas prac ekshumacyjnych), który dokonał rekonesansu terenu, gdzie pogrzebani są niemieccy żołnierze.

- Teraz, gdy wiemy, gdzie znajduje się to miejsce, to my już jako Stowarzyszenie „Pomost” załatwimy wszystkie potrzebne zgody. Oczywiście, jak już wszystko będzie załatwione to poinformujemy państwa o terminie prac – mówi A. Białas.

Po blisko godzinnym pobycie w Popowie Ignacewie rozjechaliśmy się z nadzieją, że wiosną przyszłego roku spotkamy się tutaj ponownie już podczas prac ekshumacyjnych.



Fot. Aleksandra Soberska
Ostatnio zmienianyniedziela, 25 luty 2018 01:19

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.