http://informacjelokalne.pl/images/banners/skwp_baner.jpg

Skarby majątku Gohlau

Wyróżniony Skarby majątku Gohlau

Do tego miejsca trafiłem po raz pierwszy w lutym 2006 roku. Mimo, że ziemia była pokryta białym puchem, można było dostrzec niezwykłą magię tego dawnego zespołu pałacowo-parkowego. Potem wracałem tam w różnych porach roku. Gohlau – tak na przełomie XIX i XX wieku – nazywała się ta miejscowość, dzisiaj to piękne, romantyczne ruiny. Ruiny, które ciągle skrywają jednak pewne sekrety i skarby...


Historia...
Wieś ta, która już dzisiaj nie istnieje, znajduje się 2 kilometry od pewnego miasta. Celowo nie podam w tym tekście jej polskiej nazwy, choć zapewne miłośnicy historii powiatu gnieźnieńskiego domyślą się, o które miejsce chodzi.

Pierwsze wzmianki o Gohlau pochodzą z początków XVI wieku. W 1528 roku majątek ten kupił za 500 grzywien Klemens Modrzewski herbu Grzymała. Ród ten był właścicielem tej wsi aż do 1599 roku, gdy za 2 tysiące złotych kupili ją bracia Czarnkowscy herbu Nałęcz. Potem – w 1620 roku – wieś przeszła w ręce Adama Rynarzewskiego, a później Wojciecha Płaczkowskiego. W I połowie XVII wieku właścicielami majątku została rodzina Czarnotulskich, którzy zlokalizowali w nim swoją siedzibę rodową. Trwało tak aż do XIX wieku, gdy właścicielami został ród Głowackich.

Majątek w polskich rękach był do 1870 roku, gdy przejęli go Niemcy. Z dokumentów archiwalnych dowiadujemy się, że w 1884 roku do majątku należało 220 ha ziemi, w tym 183 ha ziemi uprawnej, 15 łąk i pastwisk, i że hodowano tutaj krzyżówki bydła rasy holenderskiej.

W skład zespołu pałacowo-parkowego na przełomie XIX i XX wieku wchodziły: dwór z pięknymi ogrodami, stajnia, wozownia, stodoła, dwie obory oraz chlew. Natomiast przy folwarku znajdowało się sześć domów w których mieszkały rodziny pracujące w majątku.

Niemieccy właściciele zarządzali Gohlau aż do lat trzydziestych XX wieku. Po zakończeniu II wojny światowej majątek został przejęty przez Skarb Państwa. Dzisiaj znajduje się on w rękach prywatnych.

Współczesność
Ostatni raz w tym miejscu byłem w tegoroczne wakacje. I muszę przyznać, że Gohlau to wciąż jedno z niewielu prawdziwie niezwykłych miejsc naszego regionu. Do tego, co pozostało po zespole pałacowo-parkowym prowadzi ciągle piękna aleja, wysadzana kilkudziesięcioletnimi lipami.

Gdy dotrzemy już do samego parku (jego obecna powierzchnia to około 2 ha) w którym dominują dęby, to możemy zobaczyć  fundamenty dawnej rezydencji, jak i natkniemy się na dwa stawy. W jednym z nich jeszcze kilka lat temu można było złowić ryby! Dzisiaj oba stawy są zarośnięte, ale nadal dostrzegalne i mające swój urok.

Jednak najbardziej charakterystyczny dla parku jest strumień, który jakby przecinał park na dwie części, oraz kamienny mostek przerzucony przez ten strumień. Po jednej części strumienia znajdował się zespół rezydencjonalny, a po drugiej – domy przeznaczone dla pracowników folwarku.

Zresztą w okresie letnim park, z kwitnącymi drzewami i krzewami, sprawia wrażenie żywej istoty. Gdy przedzieramy się przez dawne alejki, dzisiaj już niestety mocno zarośnięte, wówczas park jest pełen przedziwnych szmerów, trzasków, pisków... A przy silniejszym wietrze, coś się gdzieś urwie i spada z hukiem... I ma się wrażenie, że nie jesteśmy sami w tym parku, że ktoś spaceruje po stuletnich alejkach, ktoś z ciężkim westchnięciem zatrzymuje się przy jednym z pomnikowych dębów, a ktoś inny przygląda się nam zza otaczających ruin....

Skarby Gohlau?
W parku jest też kilka miejsc, które – jak wynika z informacji pozyskanych przeze mnie w ciągu  ostatnich 9 lat – mogą znajdować się pewne ukryte depozyty... A co to ma być? Z moich informacji wynika, że może tam być ukryta m.in. zastawa stołowa i porcelana. Według moich rozmówców miały być tam zdeponowane w 1944 roku.

Pierwszym takim miejscem jest studnia. Dzisiaj mocno już zarośnięta i – na szczęście – w pewien sposób zabezpieczona, co powoduje, że trudno ją zlokalizować. Drugim są piękne, aczkolwiek niebezpieczne, bo grożące zawaleniem, pozostałości po piwnicach. Dlatego odradzam, by tam wchodzić! Grozi to utratą życia! Niektóre z tych piwnic są zasypane, a co za tym idzie, jeszcze bardziej pobudzają wyobraźnie. Trzecim miejscem, gdzie podobno jest coś ukryte, to wspomniane już stawy.

Czy kiedykolwiek dowiemy się, czy na terenie tego parku ciągle znajdują się wspomniane depozyty, czy też już ktoś je wydobył, czas pokaże. Jedno jest pewne - miejsce to skrywa jeszcze inne tajemnice...

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.