http://informacjelokalne.pl/images/banners/skwp_baner.jpg

Kto chce zniszczyć „komnatę masońską” w Przysiece?

Wyróżniony Kto chce zniszczyć „komnatę masońską” w Przysiece?

„Komnata masońska” w Przysiece to unikat na skalę regionu. Nie ma drugiego takiego pałacu gdzie na ścianach jednej z komnat można znaleźć tyle tajemniczych, ale jednocześnie intrygujących i kolorowych napisów co w Przysiece. Mimo, iż od ich powstania minęło już ponad 100 lat, to są ciągle bardzo czytelne i zagadkowe. I ten unikat ktoś chce zniszczyć?!


Przysieka to wieś leżąca w gminie Mieleszyn. Pierwsza osada powstała tu prawdopodobnie w XII wieku, ale nas interesuje okres o 800 lat późniejszy. W 1903 r. Przysiekę odziedziczył Niemiec Ludwig Dionisius, który był też budowniczym stojącej do dzisiaj rezydencji, wykorzystując do tego celu prawdopodobnie część fundamentów i murów wcześniejszej budowli. Z początkiem lat dwudziestych XX wieku dzierżawcą pałacu był Edward Wendorff z Mielna. Po II wojnie światowej majątek przejął Skarb Państwa.
    
Pałac założony jest na rzucie litery „L” lub węgielnicy – symbolu masonów. Nie dziwi więc informacja, przekazywana z pokolenia na pokolenie, że w drugiej dekadzie XX w. dwór był miejscem spotkań masonów. Do dziś w wieży zachowało się pomieszczenie, tzw. komnata masońska (do której wejście było ukryte w... szafie), w której na ścianach widnieje kilkadziesiąt czytelnych, składanych kolorową farbą autografów z datami (m.in. 1912, 1916, 1918), być może śladami przyjęcia do loży.
    
Wielu najstarszych mieszkańców gminy wspomina, że szczególnie po I wojnie światowej pałac, zarządzany przez ród Wendorffów, był miejscem niecodziennych spotkań. Na dziedziniec zajeżdżały eleganckie powozy, czasami limuzyny. Wysiadali z nich eleganccy panowie, odziani w jednolite, czarne fraki i cylindry oraz białe szale i rękawiczki, i w milczeniu udawali się do wspomnianej komnaty ukrytej w pałacowej wieży. To miejsce warto odwiedzić, ponieważ widok jest niesamowity... I nie wiadomo, czy dwór nie kryje kolejnych niespodzianek...

I właśnie wczoraj do tego niezwykłego miejsca zawiozłem grupę turystów z województwa kujawsko-pomorskiego, którą oprowadzałem po dworach i pałacach w gminie Mieleszyn. Naszą podróż zaczęliśmy od Mielna, potem było Popowo Podleśne, Popowo Ignacewo a na koniec Sokolniki. Po drodze nie mogliśmy nie zajrzeć także do Przysieki, by ujrzeć tę tajemniczą komnatę.

Dotarliśmy do pałacu i po krętych schodach weszliśmy na poddasze rezydencji, by po chwili stanąć w drzwiach prowadzących do komnaty. I jakież było nasze zdziwienie, gdy ujrzeliśmy... powyrywane deski w podłodze tego pomieszczenia! Szok! Czyżby ktoś czegoś tutaj szukał? Czy też po prostu postanowił zniszczyć to niecodzienne miejsce! Tego nie wiemy. Pytań rodzi się wiele.

O sprawie poinformowaliśmy Marcina Makohońskiego, dyrektora Wydziału Promocji Starostwa Powiatowego w Gnieźnie, gdyż pałac w Przysiece przede wszystkim ze względu właśnie na „komnatę masońską”, znajduje się na utworzonym przez Starostwo kilka lat temu „Szlaku pałaców i dworów”. - Dziękuję za tę informację. Zajmiemy się tą sprawą i zainteresujemy nią odpowiednie służby – zadeklarował M. Makohoński. Czekamy więc na kolejne ruchy Starostwa.

Pytani o tę sprawę mieszkańcy pałacu, nie wiedzieli nic na temat wyrwanych desek w podłodze „komnaty masońskiej”.

Do sprawy wrócimy.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.