http://informacjelokalne.pl/images/banners/skwp_baner.jpg

Łużyczanie - bezskuteczna wędrówka ku niepodległości

Wyróżniony Łużyczanie - bezskuteczna wędrówka ku niepodległości

Właśnie kończą się w naszym kraju uroczyste obchody stulecia odzyskania niepodległości, a w Wielkopolsce rozpoczynają się uroczystości z okazji 100-lecia wybuchu zwycięskiego Powstania Wielkopolskiego. Wiele w tym temacie powiedziano, pokazano, napisano… W regionie łużyckim również uroczyście obchodzono ten rok i ten dzień uznawany za dzień odzyskania niepodległości, czyli 11 listopada 1918 roku (choć dziś wielu za prawdziwy dzień odzyskania niepodległości uznaje 07.10.1918 r). Pomijając ten odwieczny spór o to kto i kiedy, trzeba przypomnieć, a w zasadzie powiedzieć - napisać, że o tą niepodległość i wtedy, i znacznie wcześniej, a także potem próbowali i walczą Łużyczanie, przez wielu nazywanych Serbołużyczanami.


Nie jest moim zamiarem przytaczanie tutaj pełnej ich historii. Przypomnę tylko, że mieli na te ziemie przybyć około VII-VIII wieku, należą do grupy ludów zachodniosłowiańskich, którzy, jak to często mówią badacze niemieccy (Christina Bogusz dyrektor Muzeum Łużyckiego w Budziszynie), „tylko cudem zachowali swój język, kulturę, zwyczaje i tradycje”, „zawsze też walczyli o przetrwanie, ponieważ nigdy nie stworzyli własnego państwa”. W tym artykule, na koniec roku, pragnę przypomnieć zapominaną kartę nad którą liczni się pochylali.

Marian Kamil Dziewanowski, w 1994 roku w swej książce tak przedstawił ich problem: „Narodowy Cud: Naród (serbołużycki), od dziewięciuset lat otoczony zewsząd przez Niemców, pozbawiony niepodległości państwowej, a pomimo to istniejący, trwający wbrew wszelkim rozumowym przesłankom”.  

Słowa polskiego historyka trafiają w sedno problemu „Narodowy Cud…”. O tym cudzie pisało wielu, mówiło wielu, walczyło wielu. Przypatrzmy się kilku postaciom piszących i mówiących o nich.

Roman Zmorski (1822-1867) polski poeta, tłumacz, folklorysta. Głosił ideały panslawizmu. Co takiego pisał o ludzie łużyckim?

„(…)Lud po wsiach ubogi, a dawniej uciemiężony przez dziedziców cudzoziemców”. Wiele razy też w swych pismach podnosił sprawę Łużyc. Nalegał także do zajęcia się tematem Łużyczan „w pismach publicznych i reprezentacji sejmowej”.

On to postawił bardzo ważne pytanie, jakże aktualne również dziś. „Czy usiłowania łużyckich patriotów zdołają na długo uchronić ostatni szczątek tych Słowian od zatonięcia w powodzi niemczyzny?”. Kolejną ważną postacią podnoszącą głos w sprawie Serbołużyczan był nie kto inny jak Józef Ignacy Kraszewski (1812-1887). Nasz wielki pisarz, publicysta, historyk, działacz społeczny, również pochylał się nad problematyką zapomnianego ludu! Ale nie tylko pochylał się nad ich problematyką. Zajmował się także gramatyką łużycką porównując ją z innymi językami słowiańskimi. Pisze on w 1830 roku: „(…) Serbowie(…) językiem swym mówią, piszą, modlą się, wynarodowić się nie dali(…)”.

Zadaje także pytanie: „Dlaczego oni byli silniejsi, co stanowi tę siłę, dlaczego z tą miną pokorną[…] oni posiedli cudze, a my ze swego wydziedziczeni zostaliśmy?”. Zapewne wtedy nie uzyskał żadnej odpowiedzi na to pytanie.

W jednej z ksiąg pamiątkowych pisze tak: „Braterstwo wielkie słowo, daj Boże Serbom i daj Boże wszystkim Słowianom, aby się ono czynem i ciałem stało i aby wszyscy chcieli się bracić, a nikt nie pragnął panować i nękać. Zjednoczmy się w tej myśli braterskiej i dajmy przykład światu braterstwa w Chrystusie-niech Bóg pomaga Serbom”. Niech Bóg pomaga Serbom!

Nie poprzestaje jednak na samych słowach. Jest on fundatorem stypendiów dla młodzieży serbskiej. Czyni to bez mała 30 lat!

Któż z czytających ten artykuł pomyślałby, że do obrońców sprawy łużyckiej należał także Hugo Kołłątaj (1750-1812)?!

Tenże polityk, mąż stanu, pochylając się nad utraconymi ziemiami Królestwa Polskiego, tak pisał o łużyczanach: „Nie znałby ten dziejów polskich, kto by nie wiedział, że Śląsk i Luzacja(…) nie składały jej prowincji. Można te ziemie przyłączyć do Germanii, lecz nie można mówić, aby lud, który się tam rozrodził, był niemiecki”. Ha, wśród wielkich Polaków znalazł się i Joachim Lelewel (1786-1861), któremu także nie obca była sprawa Słowian. Podkreślał on w swych działach, „że Łużyczanie należeli do ludów, które wysoko ceniły swoją niepodległość”. Bardzo ostro krytykował tych, którzy „szafowali Łużyczanami, rozdając je sąsiednim władzom”.

Kolejną postacią, dziś już raczej zapomnianą, która wgryzała się nie tylko w kwestię Serbołużyczan, ale także w temat ziemi zachodnich, był Jan Ludwik Popławski (1854-1908) publicysta, polityk…

Działał on szczególnie na niwie powrotu ziem zachodnich do Polski, ze szczególnym naciskiem na Pomorze. Popławski w swych „myślach zachodnich”  w 1899 roku tak oto pisał: „...marna byłaby ta przyszła Polska, dla której żyjemy i działamy, ta Polska, której nie doczekamy się zapewne (...) nie tylko bez Poznania, ale i bez Śląska, bez dostępu do morza (...) Te prowincje, które dziś do Prus należą, są koniecznym warunkiem istnienia państwa polskiego”.

Przełom wieków mocno objawił kolejną postać, której nie obce były ideały wolności, niepodległości tak Polski jak i ziem zachodnich. Zajmował się on także problematyka zachodnią w ścisłym powiązaniu z zachodnią Słowiańszczyzną. Tym ważkim problemem byli Łużyczanie i Łużyce. Kto tak mocno drążył ten temat? Było to Alfons Józef Ignacy Parczewski,„Niklot” (1849-1933)- polski prawnik, historyk, etnograf, regionalista, założyciel „Nowin Szląskich” (1884) i „Gazety Ludowej” (1896), profesor wielu uniwersytetów. Rozpatrując problemy słowiańskich pobratymców sygnalizował on wręcz dramatyczną ich germanizację, a przez to jak pisał „…ogromne zwężenia słowiańskiego obszaru. Zanikanie tradycji i mowy!”

Dziś uważa się, że „jako jeden z pierwszych podjął działania na rzecz utrzymanie słowiańskiej tożsamości narodowej, odrębności językowej i kulturalnej oraz odrodzenia narodowego”… „Tam daleko na Zachodzie, gdzieś w głębi Niemiec jest jeszcze wyspa bliskich nam mową i pochodzeniem pobratymców, żywa pamiątka…”, „W imię tej pieśni, która jest nam wspólna, o Tej, co nie zginęła, pamiętajmy o naszych pobratymcach łużyckich”.

W 1919 roku Serbski Komitet Narodowy apelował: „Komitet Narodowy żąda na podstawie zasad Wilsona niepodległego państwa, ponieważ Łużyczanie są odrębnym słowiańskim Narodem, który ma prawo tak jak i inne wolne narody sam sobie przyszłości budować i starać się o rozwój i zachowanie samodzielności. Rozstrzygnie o tym konferencja pokojowa, której Łużyczanie sprawę przekazali”.

Apel Komitetu bardzo dobrze zepnie w całość to, co w 1900 roku napisał w słowie wstępnym Józef Mycielski w swej książce „PIERWOTNE SŁOWIAŃSKIE NAZWISKA MIEJSCOWOŚCI NA SZLĄZKU PRUSKIM”. „Starodawne nazwiska słowiańskie w ziemiach dawnej Polski coraz więcej znikają, a pamięć ich się zaciera.(…) W Ks. Poznańskiem na blizko 6500 miejscowości już przeszło 2100 przybrało nowe urzędowe miano, a potomkom naszym niełatwo przyjdzie rozpoznać się w tym chaosie nazw, pozbawionych przeważnie historycznego, etnograficznego i językowego znaczenia”. I jeszcze to zdanie „Starodawna sąsiednia piastowska dzielnica(Śląsk przyp. autora)w przeważnej już części straciła słowiańskie cechy nazwisk. Na ca. 11,500 miejscowości, wspomnianych w urzędowych spisach, tylko 1170 zachowało pierwotny kształt, 747 zdradza pochodzenie słowiańskie, a 2234 otrzymało nowe urzędowe miano” Autor na zakończenie słowa wstępnego pisze zdanie, które powinno być stale w naszej pamięci „Wydobycie na jaw i zachowanie od zagłady pierwotnych geograficznych nazw jest nie tylko rzeczą przywiązania do ziemi ojców, lecz nadto obowiązkiem cywilizacyi”. Czy to nie jest wołanie o pamięć…?!

Na początku XXI wieku pani Christina Bogusz, dyrektor Muzeum Łużyckiego w Budziszynie, powiedziała „Patrząc wstecz na minione stulecia zawsze to była walka o zachowanie własnej tożsamości”. Konkludując, szkoda, że tej walki nie widzieli i nie opowiedzieli o niej Polacy mieszkający dziś na ich ziemiach. Szkoda, że tematem tym zajmowali się tylko ci wielcy, którzy jednak przeminęli, a my zapomnieliśmy już o losie Łużyczan, zapomnianego narodu…

Łużyczanie stoczyli jeszcze jeden bój o swą niepodległość. To jednak jest opowieść na inny artykuł.

W rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości należało tych kilka słów poświęcić temu narodowi.


***
Bibliografia:
Marian Kamil Dziewanowski „Jedno życie to za mało. Kartki z pamiętnika niepoprawnego optymisty”. Toruń 1994
I.L Popławski, „Szkice literackie i naukowe” Warszawa 1910
Grażyna Wyder, „ŁUŻYCE w polskiej literaturze historycznej XIX wieku i okresu międzywojennego” Zielona Góra 2003.
Adam Fischer, „ETNOGRAFJA SŁOWIAŃSKA zeszyt drugi ŁUŻYCZANIE” Warszawa 1932
Aleksander Woźny, „ŁUŻYCE w planie dywersji polskiego wywiadu wojskowego w latach 1931-1939, Opole 2010
https://www.youtube.com/watch?v=ORTNiWWYBT0
http://www.janludwikpoplawski.pl/
http://www.janludwikpoplawski.pl/Mysl-zachodnia.html
https://pl.wikipedia.org/wiki/Marian_Kamil_Dziewanowski
https://pl.wikipedia.org/wiki/Alfons_Parczewski
https://pl.wikipedia.org/wiki/Roman_Zmorski
https://sbc.org.pl/dlibra/publication/4175/edition/3916/content?ref=desc

Zdjęcia:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Roman_Zmorski#/media/File:Roman_Zmorski_(Tygodnik_Illustrowany,_1878).jpg
https://en.wikipedia.org/wiki/Jan_Ludwik_Pop%C5%82awski#/media/File:Jan_Ludwik_Pop%C5%82awski_2.jpg
https://en.wikipedia.org/wiki/J%C3%B3zef_Ignacy_Kraszewski
https://sbc.org.pl/dlibra/publication/4175/edition/3916/content?ref=desc
https://pl.wikipedia.org/wiki/Alfons_Parczewski#/media/File:Alfons_Parchevsky.jpg
Adam Fischer, „ETNOGRAFJA SŁOWIAŃSKA zeszyt drugi ŁUŻYCZANIE” Warszawa 1932
Aleksander Woźny, „ŁUŻYCE w planie dywersji polskiego wywiadu wojskowego w latach 1931-1939, Opole 2010

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.