http://informacjelokalne.pl/images/banners/skwp_baner.jpg

Nie czuje się fenomenem…

  • Napisane przez Wojciech Orłowski
  • Dział: Sport
  • 0 komentarzy
Wyróżniony Nie czuje się fenomenem…

Ma 39 lat i gra w piłkę ręczną, nie tylko dla własnego zadowolenia, bo często zdobywa jeszcze bramki dla swojej drużyny. Marcin Grzelak, któremu postanowiliśmy poświęcić dziś chwilę, nie tylko nie zamierza kończyć kariery, ale marzy jeszcze o bramkach w II lidze. Z zawodnikiem Klubu Sportowego „Szczypiorniak” rozmawia Wojciech Orłowski.


- Pamiętam, że gdy powstawał Klub Sportowy „Szczypiorniak”, krótko rozmawialiśmy i mówiłeś, że chcesz sobie trochę pograć w piłkę ręczną. Ostatecznie wyszło z tego coś innego, bo udało się pograć zupełnie na poważnie. Byłeś zaskoczony, że wskoczyłeś w końcu do składu podstawowego tej drużyny?
- Oczywiście, że bardzo się cieszyłem, że jestem w tej drużynie i że łapię się cały czas do tego składu, mimo wieku. Nie było łatwo wrócić do gry w piłkę ręczną, bo ten rozbrat w moim przypadku to było jakieś 25 lat, tyle czasu, bo ostatni raz grałem przecież w piłkę ręczną w czasach podstawówki. Wiadomo, że piłka ręczna, to nie tylko bieganie, ale sport bardzo techniczny i trudno tutaj mówić o przypominaniu sobie czegokolwiek, tego było trzeba się uczyć właściwie od nowa, czyli umiejętności ściśle związane z grą zespołową czy samym chwytaniem tej piłki i potem wykorzystywaniem różnego rodzaju zagrywek przy atakowaniu drugiego zespołu, to nie było łatwym zadaniem. Tym bardziej jestem zadowolony, że jestem w tym składzie i łapię się czasami na kilkanaście minut gry w meczu.

- Nie chcę w żaden sposób wypominać Tobie wieku, ale muszę o to zapytać, czy czujesz się sportowym fenomenem ze swoimi 39 latami?
- Ma się trochę na karku tych latek. Na całe szczęście nie jestem jedynym 39-latkiem w tym zespole, bo Michał Białkowski gra również z nami i ma wiek podobny do mojego. W lidze chyba można by jeszcze znaleźć kilku zawodników w okolicach czterdziestki, choć zapewne jest takich niewielu. Nie wiem, czy czuję się fenomenem, ja czuję, że mam jeszcze te siły na granie i to jest najważniejsze, że jestem aktywny sportowo i to nie tylko w piłce ręcznej. Wcześniej też biegałem, m. in. przebiegłem maraton i to też gdzieś tam pozwoliło mi myśleć o powrocie do piłki ręcznej i tak sobie teraz myślę, że gdyby ten mój  25-letni rozbrat ze sportem był całkowity, to nie miałbym żadnych szans na ten powrót. Ja gram w polu, więc potrzebna jest tutaj i kondycja, i duża dynamika.

- Bo bramki cały czas zdobywasz! Zapamiętałeś jakąś szczególnie?
- Tych bramek może nie jest zbyt wiele, ale jedną, którą można gdzieś zobaczyć, to jest bramka, która nie została zaliczona, ale widać, jak trafiłem do bramki. To jest rzut, kiedy przeszedłem zawodnika pod jego nogami, a następnie rzuciłem na bramkę i do niej trafiłem. To była chyba jedna z najciekawszych akcji w całej lidze w zeszłym roku i to chyba troszeczkę mnie charakteryzuje, czyli gdzieś ta zawziętość i chęci atakowania bramki rywala i wykorzystywania predyspozycji, które posiadam, bo nie mam zbyt wielkiego wzrostu i to właśnie pozwoliło mi przejść temu zawodnikowi pod nogami.

- Ile trudu kosztują Ciebie treningi? Musisz robić więcej niż młodsi koledzy?
- Początki były trudne i po każdym treningu czułem ogromne zmęczenie, bo mięśnie nie były rozruszane i to też powodowało, że ta regeneracja w moim wieku jest trochę trudniejsza. Poza tym wiem, że w tym wieku jest większe zagrożenie odniesienia różnych kontuzji, więc zdaję sobie sprawę z tego, że potrzebuję na pewno większej rozgrzewki od innych. Faktycznie staram się robić więcej niż koledzy, w szczególności myślę tutaj o przerwie, którą teraz mamy między sezonami. Nie tylko odpoczywałem, ale cały czas miałem kontakt z piłką ręczną i korzystając z okazji w tzw. grupie hand-ballowej, której członkowie grają sobie rekreacyjnie, tam była okazja raz czy dwa razy w tygodniu pograć sobie w piłkę ręczną. Grałem także niedawno w PGE Summer Superlidze, czyli w plażowych mistrzostwach Polski w piłce ręcznej i to było bardzo ciekawe doświadczenie. To jest bardzo fajny sport, który różni się od piłki ręcznej tradycyjnej, są oczywiście podobieństwa, ale bieganie po piasku i same zasady tej gry są już zupełnie inne. Ja zagrałem w dwóch takich zawodach, ale jeszcze jest szansa, żebyśmy pojechali wspólnie z całym szczypiorniakiem na finał tychże mistrzostw.

- Zobaczymy Ciebie w meczach Szczypiorniaka w ramach rozgrywek II ligi?
- Tak. Mam nadzieję, że tak. Na pewno podejmę to wyzwanie i będę trenował z zespołem. Liczę na to, że się załapię do składu, ale to już zależy od trenera. Ja oczywiście bardzo chciałbym jeszcze odgrywać dużą rolę z tym zespole i mieć duży wkład w wynik zespołu, dając sobą i swoją grą zwycięstwa.

- Masz jeszcze jakieś sportowe marzenie?
- Na ten najbliższy czas marzeniem jest granie z tej II lidze i uczestniczenie w meczu, nie tylko siedząc na ławce rezerwowych, ale tak, żeby te minuty spędzone przez mnie na boisku były jak największe. Jeśli chodzi o przyszłość „Szczypiorniaka”, to liczę, że nasza drużyna awansuje kiedyś dużo dalej, do I ligi, być może wtedy już bez mojego udziału, ale chciałbym po prostu, żeby męska piłka ręczna w Gnieźnie się dalej rozwijała.

- To może jeszcze na koniec o jedno zapytam. Z czego czerpiesz motywację do gry, do meczów i treningów?
- Z jednej strony, to jest oczywiście moja pasja, która została u mnie zaszczepiona w dzieciństwie, bo grałem od IV klasy podstawówki przez okres 5 lat w piłkę ręczną i to po prostu zostaje w człowieku. Drugą częścią tej motywacji jest chęć, żeby „Szczypiorniak” był obecny na tej sportowej mapie Polski i dlatego uczestniczę w tym klubie nie tylko jako zawodnik, ale również jako sponsor, jako firma Warto Szkolić i staram się pomagać klubowi finansowo w miarę swoich możliwości. Pamiętam, że gdy kończyłem podstawówkę i szedłem do liceum, to klub sportowy, w którym ja grałem niestety się rozwiązał, to był ogromny żal i ból, że nie można było dalej realizować tej pasji. Liczę na to, że młodzi chłopacy, którzy teraz są w tym samym wieku, w jakim ja byłem kiedyś i bardzo chcą grać w piłkę ręczną, będą mieli możliwość rozwijania tej pasji, grając właśnie w tym klubie i że będą właśnie w „Szczypiorniaku” mogli spełniać swoje sportowe marzenia.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.