http://informacjelokalne.pl/images/banners/skwp_baner.jpghttp://informacjelokalne.pl/images/banners/nbaner01.jpg

Spacerując alejami cmentarza w Kłecku...

Wyróżniony Spacerując alejami cmentarza w Kłecku...

W Dzień Wszystkich Świętych nachodzi nas pewna nostalgia... Myślimy o tych, którzy odeszli, o tych, którzy byli przed nami... Mnie taka zaduma naszła dzisiaj, gdy wybrałem się z rodziną na taki spacer po cmentarzu w Kłecku na którym spoczywa mój Tata... W codziennym zabieganiu, dopiero spacer w takim dniu jak dzisiejszy, uświadamia nam, ilu zacnych dla Ziemi Kłeckiej, ale i Wielkopolski czy nawet Polski, osób spoczywa na kłeckiej nekropolii...


Cmentarz parafialny w Kłecku założony został prawdopodobnie po 1807 r. i do dzisiaj jest on świadkiem wielkiej historii tego małego miasta w Wielkopolsce. Miasta w którym na świat przyszło wielu wybitnych Polaków i miasta, które zapisało się w historii Polski, chociażby we wrześniu 1939 r. Z tego względu nazywane jest „Wielkopolskim Westerplatte”.

Obrońcy Kłecka
Mój spacer po kłeckiej nekropolii zacząłem właśnie przy pomniku tych, co zginęli w obronie Kłecka we wrześniu 1939 r. oraz później rozstrzelanych przez Niemców. Pomnik stanął w 1959 r.  Mnogość zniczy i kwiatów świadczy o tym, że mieszkańcy pamiętają o swoich bohaterach.

Później skręciłem w prawo, w alejkę nieopodal której spoczywa najbardziej zasłużona dla Kłecka kobieta – dr med. Helena Bujarska z domu Domańska, uczestniczka cywilnej obrony Kłecka, a po II wojnie światowej wielki społecznik, dbająca o pamięć o ofiarach Września 1939 r. Inicjatorka wielu przedsięwzięć patriotycznych w Kłecku. W przyszłym roku będzie 20 lat jak odeszła...

Kłecki dziejopis
Tuż przy tej samej alejce spoczywa najbardziej znany kłecki dziejopis, ks. Józef Dydyński, herbu Gozdawa, który urodził się w Bydgoszczy w 1819 r. Święcenia kapłańskie otrzymał w Gnieźnie, w roku 1844. Przez 2 lata był wikariuszem w Żninie, a następnie został kapelanem i sekretarzem arcybiskupa (gnieźnieńsko – poznańskiego) Leona Przyłuskiego. 1 sierpnia 1847 r. ks. Józef Dydyński otrzymał probostwo w Kłecku i funkcje tę sprawował nieprzerwanie przez 50 lat (!), bo aż do swojej śmierci w 1897 roku. Ksiądz Dydyński wkrótce został dziekanem, a następnie kanonikiem. W ciągu swej długoletniej posługi duszpasterskiej pełnił mnóstwo różnych funkcji, był między innymi egzaminatorem, a także sędzią prosynodalnym. Prawdziwą (obok duszpasterstwa) pasją Kłeckiego Proboszcza była jednak historia i archeologia. Latami gromadził on dawne dokumenty, zbierał i zapisywał podania, legendy oraz inne opowieści. Ukoronowaniem tych wysiłków była wydana w 1858 r. praca „Wiadomości historyczne o mieście Kłecku”. Jej opublikowanie sprawiło, że uwagę na ks. Dydyńskiego zwróciło Towarzystwo Przyjaciół Nauk w Poznaniu, którego to Towarzystwa wkrótce został członkiem. Z czasem ukazały się kolejne rozprawy kłeckiego Proboszcza, zarówno kościelne („O stworzeniu świata”, „O początku zła w świecie zmysłowym”, „De anno gratiae”) jak i naukowe („Urny z krzyżami”, „O kamieniach ze znakiem stopy ludzkiej lub kopyt końskich”, „Uwagi o wklęsłościach kulistych na murze kościelnym”).

Polegli, byśmy mogli żyć w wolnej Polsce
Znad grobu ks. Dydyńskiego, wróciłem na alejkę na której rozpocząłem mój spacer i dotarłem do kolejnego pomnika – pomnika Powstańców Wielkopolskich, w tym roku, z okazji 100-lecia wybuchu Powstania Wielkopolskiego, odnowionego. Również otoczenie pomnika zmieniło swój wygląd.

Pomnik został odsłonięty 15 sierpnia 1925 r., a powstał z inicjatywy Towarzystwa Powstańców i Wojaków w Kłecku, którego prezesem był wówczas Jan Lapis. I tutaj zastaję mnogość zniczy. Pamięć o powstańcach trwa...

Tuż obok tego pomnika jest kolejne wyjątkowe miejsce na kłeckim cmentarzu. Grób trzech młodych harcerzy zabitych przez Niemców we wrześniu 1939 r. 17-letni Sylwester Śliwiński zginął w potyczce z Niemcami na drodze między Polską Wsią a Charbowem. Z kolei 16-letni Stanisław Mężyński i 3 lata starszy Walerian Mężyński zostali zamordowani 9 września 1939 r.

Ku pamięci prof. Nehringa
Idąc dalej cmentarną aleją zatrzymuję się przy pamiątkowym głazie poświęconym rodzinie Nehringów z których największą sławę Kłecku przyniósł prof. Władysław Nehring (ur. 26 października 1830 r. w Kłecku). Jego rodzicami byli Barbara z Gostomskich i Jakub Nehring. Rodzina Nehringów była w Kłecku znana i powszechnie szanowana. Ojciec Władysława był kierownikiem tutejszej szkoły elementarnej, a dziadek, poprzez archiwizację dokumentów miejskich i kościelnych, przyczynił się do napisania przez ks. Dydyńskiego pierwszej historii Kłecka. Po ukończeniu gimnazjum w Poznaniu, zgodnie ze swoimi zamierzeniami Władysław Nehring rozpoczął studia we Wrocławiu. Pobyt na wrocławskim uniwersytecie trwał pięć lat od 1850 do 1855 roku. W czasie studiów był bardzo aktywny. Działał w Towarzystwie Literacko-Słowiańskim, a w latach 1852-53 był jego prezesem. Opiekował się Stowarzyszeniem Polskim w gimnazjum Św. Macieja we Wrocławiu. Wraz z kolegami wydawał tygodnik studencki „Marchołt”. Pisał również wiersze i opowiadania. 12 lipca 1856 r. Władysław Nehring otrzymał tytuł doktora Uniwersytetu Wrocławskiego. W tym samym roku zdał egzamin nauczycielski i zaczął swoją pierwszą pracę w gimnazjum w Trzemesznie, a potem, od 1859 r. w Poznaniu. Pracował w tym samym gimnazjum, które ukończył – Marii Magdaleny. Tutaj wykładał historię, geografię, grekę i język polski.

W tym czasie również bardzo intensywnie pracował naukowo i w rezultacie w 1868 r. został profesorem Uniw. Wrocławskiego, na wydziale filologii słowiańskiej. Pracował tam do emerytury, przez 40 lat, do 9 października 1907 r.. Za swoją pracę dostał wiele odznaczeń i tytułów. W latach 1875-1876 i 1888-1889 był dziekanem wydziału, a w latach 1893-1894 rektorem Uniwersytetu Wrocławskiego. Był także członkiem Akademii Umiejętności w Krakowie, członkiem korespondencyjnym Akademii Nauk w Petersburgu i w Pradze, honorowym członkiem Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk. Profesor badał piśmiennictwo polskie w średniowieczu i renesansie, zajmował się językoznawstwem, historią i literaturą słowiańską. W sumie napisał około 250 prac. Współpracował z ośrodkami uniwersyteckimi m.in. Krakowa i Lwowa. Pisał do Kwartalnika Historycznego, Pamiętników Towarzystwa Literackiego im. A. Mickiewicza, Pamiętników Literackich i Prac Filologicznych. Był aktywny do końca swojego życia. Sam posiadał bardzo bogatą prywatną bibliotekę polską, która ocalała jedynie we fragmentach i znajduje się w Bibliotece Uniwersyteckiej we Wrocławiu.

Prof. W. Nehring był też wybitnym znawcą gramatyki języka polskiego, storosłowiańskiego, rosyjskiego, serbskiego, czeskiego, chorwackiego. Uważany był powszechnie za bardzo dobrego człowieka. Pracowity i sumienny, bardzo lubiany przez studentów i współpracowników. Posiadał talent literacki, wielką wiedzę i łatwość uczenia się języków. Znał między innymi: język polski, język niemiecki, język francuski, grekę, łacinę, język starosłowiański, język rosyjski i język czeski. Na jego cześć ułożono nawet hymn pochwalny. Władysław Nehring zmarł we Wrocławiu 20 stycznia 1909 r. i został pochowany w alei zasłużonych na Cmentarzu Osobowickim.

Miłośnik regionu
Spacerując dalej, nieco zszedłem z głównej alejki i udałem się na tyły cmentarza, na grób człowieka, którego miałem zaszczyt znać osobiście - Pawła Występskiego. Paweł urodził się 6 września 1957 r., a zmarł nagle 24 lutego 2013 r.. Był miłośnikiem historii i turystyki, szczególnie kochał rajdy piesze (często po kompleksie leśnym na pograniczu gminy Kłecko o Kiszkowo zwanym „Bieszczady Kłeckie”), które osobiście przez wiele lat organizował. Był czynnie zaangażowany w promocję swojej „małej Ojczyzny” – gminy Kłecko. Paweł był niestrudzonym propagatorem krajoznawstwa, turystyki, rajdów i historii. Wielokrotnie samotnie przemierzał szlaki po których później oprowadzał miłośników turystyki. Był też wielkim miłośnikiem historii regionu, historii Kłecka.

Społecznik, poeta, związkowiec
Gdy już powróciłem na główną aleję, zatrzymałem się przy grobie innego zacnego człowieka, którego doskonale znałem i z którym wiele razy godzinami rozmawiałem. Roman Drejza – bo o nim mowa – to człowiek-legenda Kłecka.

Urodzony w 1924 r., z jednej strony oddany przez cały życie rolniczej Solidarności działacz związkowy, prześladowany przez bezpiekę. Z drugiej człowiek, który przeżył gehennę podczas II wojny światowej. Ale był też wielkim społecznikiem i poetą. Jego wiersze trafiły m.in. do papieża Jana Pawła II. Gdy odszedł w 2013 r. dla wielu mieszkańców gminy Kłecko zakończył się pewien etap w historii gminy...

Piłkarz, trener, samorządowiec
Dalej przy tej samej alei spoczywa kolejna niezwykła dla Kłecka postać. Adam Kroenke. Adama również znałem wiele lat osobiście. Poznaliśmy się, gdy Adam trenował piłkarzy, juniorów „Lechity” Kłecko, a ja trafiłem do tego klubu jako bramkarz i pod okiem Adama doskonaliłem przez kilka lat swoje bramkarskie umiejętności. Zresztą Adam sam był piłkarzem, a potem trenerem i wychował kilka pokoleń piłkarzy w Kłecku.

Był też działaczem klubu, a później zaczął się również angażować w życie społeczne i samorządowe Kłecka. Był radnym, a w 2014 r. został wybrany przewodniczącym Rady Miejskiej Gminy Kłecko. Jego nagła śmierć przerwała tę dobrze zapowiadając się karierę społecznika, samorządowca... Miał 60 lat gdy odszedł...

Kłecki wicestarosta
Kilka kwater obok Adama spoczywa inny znany działacz samorządowy z Kłecka – Andrzej Bilski. Przez całe życie związany z Zjednoczonym Stronnictwem Ludowym, później z PSL. Był liderem tej partii w gminie Kłecko i w powiecie gnieźnieńskim. Był też radnym powiatowym, a w 2002 r. objął stanowisko wicestarosty gnieźnieńskiego (i jest to jedyny dotychczas samorządowiec z Kłecka, który objął tak wysokie stanowisko w powiecie). Andrzej Bilski zmarł nagle na gnieźnieńskim Rynku, na kilka godzin przed wejściem Polski do Unii Europejskiej...

Kłeccy kapłani
Opuszczając już nekropolię w Kłecku, zatrzymałem się jeszcze nad grobami księży, którzy byli proboszczami w Kłecku. Ks. Bronisław Piotrowski, ks. Stanisław Miszkiewicz, ks. Kazimierz Roesler i ks. prałat Joachim Behnke... Każdy z tych kapłanów to kawał historii Kłecka...

Idąc cmentarną aleją...
Spacery po cmentarzach we Wszystkich Świętych należą już do polskiej tradycji – wtedy widoki są najpiękniejsze... Moc kwiatów, moc zniczy, moc światła... I ta niezwykła aura która towarzyszy temu  wyjątkowemu dniu...

Ostatnio zmienianypiątek, 02 listopad 2018 18:55
Więcej w tej kategorii: « Odkrywali tajemnice Kłecka

2 komentarzy

  • Honorata
    Honorata czwartek, 01, listopad 2018 19:39 Link do komentarza Raportuj

    Pięknie .Ja wsponiałabym jeszcze pana Kazimierza Bialczyka nauczyciela historii :)

  • Wiktoria
    Wiktoria czwartek, 01, listopad 2018 19:29 Link do komentarza Raportuj

    Pięknie opowiedziana historia... Dziękuję panie Karolu!

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.