Nowa świątynia w Gnieźnie. „Skromny kościół posiadający duchowe bogactwo”

Wyróżniony Nowa świątynia w Gnieźnie. „Skromny kościół posiadający duchowe bogactwo”

W kościele parafialnym pw. Matki Bożej Miłosierdzia na osiedlu Pustachowa od tygodnia są już regularnie odprawiane msze święte. W ubiegły czwartek nowy kościół poświęcił abp Wojciech Polak, metropolita gnieźnieński i Prymas Polski, który odprawił uroczystą mszę odpustową. Zapraszamy do lektury rozmowy ks. Piotrem Dworkiem, proboszczem i budowniczym kościoła parafialnego, którą chwilę po tej uroczystości przeprowadził Wojciech Orłowski.


– Przyjechał ksiądz tutaj wiosną w roku 1996 i co ksiądz wówczas zobaczył?
– Przywiózł mnie na to miejsce ksiądz ekonom i mi pokazał, gdzie ma być budowana kaplica tymczasowa, a po pewnym czasie szukaliśmy mieszkania. To mieszkanie jeszcze pomógł załatwić ks. kan. Stanisław Sobczak, już nie żyjący. Mieszkałem u państwa Marców przez pięć lat, zanim wybudowano mi tutaj plebanię. Co mnie zaskoczyło, to taka duża życzliwość moich nowych parafian, od samego początku i w bardzo szybkim tempie to nam poszło. Kaplicę wybudowano przez sześć tygodni, a w 2001 roku była plebania, którą święcił ks. abp Henryk Muszyński.

– Po tym przyszedł czas najważniejszy, czyli przygotowania do budowy świątyni. Jak wyglądały te przygotowania?
– Szukaliśmy najpierw takiego człowieka, który by dał koncepcję i tę koncepcję naszej świątyni dał nam pan Bogusław Haremza, który dał nie tyle projekt, co właśnie koncepcję. Z tym tylko, że teraz patrząc na ten kościół jest jedna wieża, a miały być dwie wieże. I dobrze, że tę drugą odrzucono, bo teraz po tych latach ja wiem, jakie były koszty tej jednej wieży. Nawet jeden z księży biskupów powiedział, że kościół z dwoma wieżami, to katedra, a to ma być taki mały i skromny kościół. Dzisiaj patrząc, a już jesteśmy po tym poświęceniu, którego dokonał ks. abp Polak – Prymas Polski, to rzeczywiście on jest skromny, ale posiada takie duchowe bogactwo.

– Pomówmy o tym niezwykłym ołtarzu, bardzo pięknym. Bo wnętrza kościoła są bardzo nowoczesne, choć skromne i właśnie najbardziej w oczy rzuca się ten ołtarz. To jest piaskowiec?
– Tak, to jest piaskowiec i ma pewną historię. Skontaktowałem się z panią Elżbietą Chudziak z Poznania. Ona tutaj przyjechała i tak postała godzinę albo półtorej godziny i potem wróciła do mnie na plebanię i mówi, wie ksiądz, mam koncepcję: „tu będzie ta Matka Boża Miłosierdzia, mam kolegę, przyjaciela i on na pewno się zgodzi, a jest takim człowiekiem, który skończył studia w Poznaniu, ale był też w Monachium i w Turynie, gdzie pracował w jednym z kościołów, on tego piaskowca zrobi najlepiej”. I nie trzeba było długo czekać, po trzech tygodniach dała koncepcje, jak to wnętrze ma wyglądać i właśnie wygląda tak jak teraz na to spoglądamy.

– Księże proboszczu, który moment w ciągu tych całych 21 lat był najtrudniejszy?
– Sam początek przystępowania do tej budowy kościoła. Tu, gdzie my teraz stoimy, to była droga, która prowadziła z ulicy Pustachowskiej na ulicę Kokoszki. Najpierw trzeba było tę drogę przesunąć, przełożyć niektóre media (telefony, prąd itd.) ale pomogła życzliwość wszystkich urzędników, i prezydenta, i starosty, te problemy szybko zniknęły i za chwilę o nich zapomniałem.

– Za nami wielkie święto dla księdza, jako budowniczego tego kościoła parafialnego i dla wszystkich jego parafian.
– Kiedy spoglądnąłem na tych wszystkich wiernych, którzy byli tutaj, a było ok. 600 osób, nie tylko z naszej parafii, bo niektórych nie znałem, ale widocznie z miasta przyjechali, bo chcieli zobaczyć tę świątynię. Myślę, że każdy wychodząc był pod wrażeniem, nie tylko obrazu, ale całej oprawy ceremonii, która tutaj się odbyła.

– A co ksiądz prymas powiedział?
– Powiedział, żeby szybko pomyśleć o konsekracji kościoła, a najlepiej za rok i to dwukrotnie przypomniał. Ja na to mówię, że na spokojnie i pięknie by było  to zrobić w 25. rocznicę powstania tef parafii.

– Na koniec jeszcze zapytam, co trzeba zrobić jeszcze? Bo prace budowlane przy budynku świątyni nie zostały jeszcze zakończone.
– Pierwsze co, to teraz odczuwam w porównaniu w tą naszą kaplicą przy ulicy Granicznej, to jest chłód i dlatego postaramy się zrobić w pierwszym rzucie ogrzewanie, żeby wierni nam tutaj nie marzli. Potem drzwi wewnętrzne, bo nie mamy wszystkich zrobionych, a następnie wykończenie kaplicy dnia codziennego, gdzie brakuje jeszcze nam trochę światła. Na koniec zajmiemy się otoczeniem zewnętrznym, trzeba postawić opłotowanie i zasiać zieleń.

1 komentarz

  • Natalia
    Natalia czwartek, 23, listopad 2017 19:50 Link do komentarza Raportuj

    W Gnieźnie sa same "skromne" kościoły. Za to szpitale są wypasione.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.