http://informacjelokalne.pl/images/banners/baner01a.jpg

„Im jest potrzebna intensywność i dużo uwagi”

Wyróżniony „Im jest potrzebna intensywność i dużo uwagi”

Parę osób odwiedziło uczestników „Domu Tęcza” przy ulicy Sikorskiego, w którym odbył się dziś piknik sąsiedzki z wieloma atrakcjami. W taki sposób osoby intelektualnie niepełnosprawne chcą nawiązać bliższe kontakty ze swoim otoczeniem. Dla gości oczywiście przygotowano specjalny poczęstunek i oprowadzanie po swoich pracowniach, nie zabrakło nawet tańca.


To jest taka zwyczajna pomoc sąsiedzka lub przyjacielska, która często polega na tym, żeby pobyć chwilę z drugą osobą, której brakuje kontaktu bezpośredniego z otoczeniem, np. z powodu choroby, starości lub samotności. Z tym wiąże się najczęściej niewychodzenie z domu, natomiast bezpośrednią konsekwencją takiej sytuacji najczęściej jest poczucie wykluczenia społecznego. Tego potrzebują także osoby intelektualnie niepełnosprawne, którym często doskwiera poczucie zamknięcia przed światem. – Często jest tak, że nasze społeczeństwo boi się inności, a my chcemy pokazywać, że ta inność nie jest wcale taka straszna. Każdy z nas jest inny i każdy ma swoje możliwości, ale też bywa tak, że każdy w czymś jest dobry i nasi podopiecznie też każdy w czymś jest dobry – podkreśla Magdalena Szot, kierownik Domu Tęcza w Gnieźnie, które jest prowadzone od 2009 roku przez Stowarzyszenie MAKI. – My chcemy pokazać dzisiaj wszystkie zalety osób z niepełnosprawnością intelektualną, pokazać że oni też chcą żyć w tej społeczności i oni chcą przede wszystkim być traktowani na równi z innymi. Kontakt z tymi osobami naprawdę jest możliwy i jeżeli nawet czasami mamy uczestników, którzy nie potrafią wypowiadać się werbalnie, to jest łatwo zrozumieć, co oni by chcieli, co lubią i czego nie lubią – dodaje M. Szot.

Przygotowania do pikniku sąsiedzkiego były prowadzone pieczołowicie od kilku tygodni. – To było jeszcze w sierpniu i razem wszystko zaczęliśmy od kiszenia ogórków, które pochodzą z naszego ogródka, a na krótko przed samym piknikiem przeprowadziliśmy małe warsztaty z obierania ziemniaków, a było tego prawie 30 kg i to potem gotowaliśmy i wspólnie kroiliśmy na sałatkę ziemniaczaną – opowiada Monika Wiśniewska, terapeutka gospodarstwa domowego w Domu Tęcza. – Mamy także chleb ze smalcem, a do tego wspomniany ogórek kiszony, ale piekliśmy też ciasta, które wyszły pysznie, to jest taki piernik z owocem i ciasto na maślance z malinami - dodaje.

Teraz wszyscy zgodnie twierdzą, że takich spotkań powinno być dużo więcej. – Ja mieszkam przy ulicy Budowlanych, na samym początku i tutaj przyszłam z głębokiej potrzeby serca, zostaliśmy zaproszeni, a więc jesteśmy. Zobaczymy, co te nasze dzieciaczki tu robią, może chwile porozmawiamy, ja też kiedyś pracowałam w szkole, miałam kontakt z klasami integracyjnymi – mówi Mirosława Makowska, emerytowana nauczycielka geografii ze Szkoły Podstawowej nr 4 w Gnieźnie, która swoją karierę zawodową zakończyła w 1991 roku.

Jak nam dalej tłumaczy, skorzystanie z otrzymanego zaproszenia dla samych podopiecznych Domu Tęcza jest rzeczą niezwykle ważną. – Nasza obecność ma dać im chęci do dalszego działania, by oni widzieli i wiedzieli, że to co robią, to jest dobre i my powinniśmy się zwrócić ku nim, trzeba ich docenić, bo to są wspaniali ludzie, im jest potrzebna intensywność i dużo uwagi, to im daje zadowolenie, a że są inni trochę, no każdy z nas jest inny – zauważa M. Makowska.

Sami gospodarze też chętnie opowiadali, co przygotowali na przybycie swoich gości. – Potrawy przygotowywaliśmy z pomocą naszych pań, będą jeszcze konkursy sportowe i warsztaty robienia korali oraz krawiectwa i kucharstwa. Możemy się czegoś nauczyć, jak się słucha tej osoby, która nam mówi, że coś źle zostało zrobione, a najważniejsza jest dokładność. Sąsiedzi czasami do nas przychodzą z nakrętkami, które sprzedajemy, a potem możemy wyjechać za to nad morze – zaznacza Arkadiusz Kusz, 27-letni podopieczny Domu Tęcza w Gnieźnie.

- My naszym gościom mamy pokazać nasze pracownie, co w nich robimy i mamy zamiar pokazać im, jakie prace wykonujemy tutaj, będziemy oprowadzać. Nauczyliśmy się tutaj szycia na maszynie i wyszywania różnych wzorów, decoupage’u w 3D. Co nam dają te projekty? Chęć do życia, bo dużo się uczymy i to nam w życiu nie zginie. Ja lubię najbardziej zajmować się makijażem, lubię innych malować i też lubię gotować, bo jestem z zawodu kucharzem, gastronomikiem – mówi Amanda Łukaszewska, 25-letnia gnieźnianka i podopieczna Domu Tęcza.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.