Co dalej z koalicją?

Wyróżniony Co dalej z koalicją?

Dariuszowi Iglińskiemu z Ziemi Gnieźnieńskiej nie pozwolono na wzięcie udziału w dzisiejszej konferencji zorganizowanej w Starostwie Powiatowym w Gnieźnie. W geście protestu na taki sposób uprawiania polityki w koalicji rządzącej swój udział w spotkaniu wycofał także wicestarosta Jerzy Berlik z Polskiego Stronnictwa Ludowego. Czy to już jest koniec tego układu rządzącego w powiecie gnieźnieńskim? Zapytaliśmy o to samych zainteresowanych.


Kolejna konferencja prasowa zorganizowana w Starostwie Powiatowym w Gnieźnie we wczesny środowy poranek miała przebieg niecodzienny. Od samego początku wiadomo było, że spotkanie z dziennikarzami odbędzie się tym razem w sali sesyjnej. Dla bardziej wtajemniczonych oznaczało to tyle tylko, że weźmie w niej udział większa liczba osób niż ma to miejsce zwykle. Tak się rzeczywiście stało, choć w pewnym momencie w sali pojawił się jeszcze jeden gość – Dariusz Igliński, przewodniczący Rady Powiatu Gnieźnieńskiego, który jak się szybko okazało nie był zaproszony do udziału w tym spotkaniu i poproszono go o zajęcie miejsca na widowni. - Trudno mi zebrać myśli, bo nikt z koalicji Ziemia Gnieźnieńska - Gniezno XXI nie został poinformowany o takim spotkaniu – mówi Dariusz Igliński chwile po opuszczeniu sali, w której odbyła się konferencja prasowa dotycząca przyznania z rządowych rezerw dotacji w wysokości 5 milionów złotych na gnieźnieński szpital. - Nie zostały zauważone starania pana posła Ostrowskiego i pana senatora Gawła, którzy również rozmawiali z ministrem i wojewodą na temat tej dotacji rządowej dla naszego szpitala. To tak naprawdę Rada Powiatu Gnieźnieńskiego, która powołała Zarząd pracujący dla nas wszystkich i to my wszyscy pracujemy dla tej Rady. Tutaj zauważa się tylko jedną stronę i to jest wielki nietakt – uważa D. Igliński.

Jego zdaniem wspomniane ugrupowania są tak traktowane w odwecie za poparcie udzielone gnieźnieńskim chirurgom, którzy przestali niedawno pracować w tutejszym szpitalu w wyniku wyłonienia nowego wykonawcy z Poznania. - Zgłaszaliśmy swoje wątpliwości w tej sprawie na dwóch ostatnich sesjach i z tego powodu jesteśmy teraz piętnowani i jakby niedopuszczani do tego stołu. W ubiegłym tygodniu miało odbyć się spotkanie koalicjantów, byliśmy umówieni i w pewnym momencie Prawo i Sprawiedliwość stwierdziło, że oni nie mogą w tym czasie – przekazuje radny Ziemi Gnieźnieńskiej i przewodniczący Rady Powiatu Gnieźnieńskiego. Czy koalicja będzie w tej sytuacji trwała dalej? - Jeżeli zmieni się postępowanie kilku osób, m. in. pani starosty, która zawładnęła tym wszystkim po prostu, to myślę, że jest szansa na to, żeby tak było – deklaruje D. Igliński.

Po raz pierwszy swoje niezadowolenie z zaistniałej sytuacji zademonstrował dzisiaj również wicestarosta Jerzy Berlik z Polskiego Stronnictwa Ludowego: - Myślę, że taki wstrząs czasem jest potrzebny i to jest jakby takim naturalnym czynnikiem w miejscu, gdzie współpracuje bardzo wiele osób o różnych charakterach i zapatrywaniach – stwierdza J. Berlik, który w geście protestu wycofał swój udział w zorganizowanej konferencji prasowej. Pokłosiem tej decyzji było właśnie niedopuszczenie do udziału w niej Dariusza Iglińskiego. - Nie jest dla mnie zrozumiałe to, że zawiązujemy koalicję w związku z tym, że rozbudowujemy szpital, a potem, gdy jest informacja o uzyskaniu środków zewnętrznych, o które bardzo dużo osób się starało, to przychodzi tylko jeden podmiot, a nie cała koalicja. Nie chcę tego komentować, ale jest to w stosunku do koalicjantów nie w porządku – ocenia wicestarosta Berlik. Pytany dalej o to, co nie działa w koalicji odpowiada: - To jest przykład klasycznej Wieży Babel, że jednym głosem wszyscy mówią, ale innymi językami i nie potrafią się porozumieć i to może właśnie musi nastąpić taki wstrząs, żeby znowu bardziej twardo stanąć na nogach i patrzeć dalej w przyszłość. Opinie na temat zmiany na stanowisku starosty są zbyt daleko wybiegające – komentuje Jerzy Berlik.

A jak na zarzuty zawłaszczania niewątpliwego sukcesu odpowiada sama zainteresowana, starosta Beata Tarczyńska? - Ja widzę to w taki sposób, że ojców sukcesu jest zawsze wielu. Jeżeli wydarzyła się rzecz wspaniała dla szpitala, bo pozyskaliśmy 5 milionów złotych, to zdaję sobie sprawę z tego, że osób, które się do tego sukcesu przyłączą po prostu będzie wiele. Jak ktoś chce i będzie także wkładać pracę w to, by szpital był rozbudowywany, to wtedy również jemu za to podziękuję. Póki co, jest to sukces przede wszystkim pana posła Zbyszka Dolaty i dyrekcji szpitala. Ja wiem, w czym uczestniczyłam, z kim i jakie rozmowy przeprowadzałam, a to jest efekt tych działań. Jest to nasz wielki sukces i bardzo proszę niektórych, żeby tego nie psuli. Powinniśmy się wszyscy cieszyć, a niektórym zależy na tym, żeby ten sukces umniejszyć – mówi B. Tarczyńska.

Dodaje ponadto, że liczy na refleksję ze strony swoich kolegów koalicyjnych. - Z mojej strony zawsze jest wola współpracy. Nie wykonuję żadnych gestów, które mogły by być odebrane źle. Jeżeli po tamtej stronie jest taka sama wola, to sądzę, że w tym momencie należy rozmawiać. Tylko to musi być wola z dwóch stron. Ja jestem otwarta, nikogo nie ograniczałam w rozmowach i te zachowania są dla mnie bardzo przykre, bo liczyłam na dobre relacje. A jeżeli tamta strona zachowuje się tak, a nie inaczej, to co ja mam zrobić? - kończy B. Tarczyńska.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.