Logo
Wydrukuj tę stronę

Paulina Hennig-Kloska: Popieram postulaty nauczycieli

Wyróżniony Paulina Hennig-Kloska: Popieram postulaty nauczycieli

Drugi tydzień protestu nauczycieli. Nowych propozycji ze strony Rządu brak.  Zaproponowane przez premiera Morawieckiego spotkanie przy okrągłym stole jest odwlekane w czasie. To niepotrzebna zwłoka i zarazem próba wywołania społecznego niezadowolenia wobec działań nauczycieli. Za nami ubiegłotygodniowe egzaminy gimnazjalne, które w sytuacji strajku udało się  zrealizować dzięki mobilizacji samorządów, wysiłkowi dyrektorów szkół i wielu ludzi dobrej woli.  W tym tygodniu  kolejny trudny moment – egzamin ośmioklasistów, realizowany po raz pierwszy i na dodatek podczas strajków. Rozumiem, co to znaczy. Sama jestem mamą pierwszo i czwartoklasistki, i wiem jak trudno zorganizować się w tej sytuacji. Pomimo to popieram postulaty nauczycieli – za dobrą pracę należy się godna płaca i to nie tylko w przypadku nauczycieli.


Rząd PiS inwestuje w programy socjalne a oszczędza na pracownikach sfery budżetowej. Gdyby płace budżetówki rosły wraz ze wzrostem gospodarczym, to dziś nie mielibyśmy strajków. Po co nam wzrost gospodarczy jak nie przekłada się na wzrost naszych płac? Dobrze wynagradzany nauczyciel, zmotywowany do pracy, podnoszący swoje kwalifikacje to podstawa dobrego wykształcenia naszych dzieci. Niskie wynagrodzenia w oświacie spowodują negatywną selekcję w zawodzie co oznacza, że lepsi odejdą do innych zawodów a gorsi będą kształcić nasze dzieci.

Dobrze opłacony nauczyciel bardziej zaangażuje się w pracę z naszymi dziećmi ale problem nie dotyczy tylko nauczycieli. Dobrze wynagradzany pracownik pomocy społecznej lepiej zaopiekuje się naszymi rodzicami a dobrze opłacana pielęgniarka chorymi. Nie chcę zasiłków socjalnych od rządu, chcę byśmy jako naród byli godnie wynagradzani za swoją pracę.

Rząd nie zrobił nic by rozwiązać problem, wręcz odwrotnie, zmiany forsowane w ostatnich latach przez minister Zalewską wywołały frustrację i niezadowolenie w gronie pedagogicznym. To co dziś obserwujemy to słaby kabaret w wykonaniu Szydło i Zalewskiej.

W tej kadencji Sejmu PIS zniósł 2 godziny karciane, a teraz uważa, że trzeba podnieść pensum, wydłużył czas awansu nauczycielskiego a teraz chce go skracać. Trzeba rozmawiać o karcie nauczyciela, ale nie tuż przed strajkiem. Rząd miał trzy lata na to, żeby porozumieć się ze związkami zawodowymi w sprawie zmian w karcie nauczyciela, pensum, czy innych potrzebnych rozwiązaniach. Fakt, że przeddzień strajku premier Beata Szydło nie miała żadnych propozycji dla nauczycieli oznacza, że PIS chciał wywołać strajk i traktuje uczniów jak zakładników w swojej politycznej grze.

Ogłoszenie przez PiS w miniony weekend dodatku na krowę i świnie traktuję jak prowokację wymierzoną w nauczycieli a podpisanie porozumienia z Sekcją Krajowej Oświaty NSZZ „Solidarność” reprezentowaną przez radnego PiS Ryszarda Proksę jako cyniczną zagrywkę. Solidarność przestała wczoraj oznaczać solidarność

Paulina Hennig-Kloska
Posłanka na Sejm RP
Informacjelokalne.pl