Logo
Wydrukuj tę stronę

- Nie wierzę! - radny Dziel o szpitalu

Wyróżniony - Nie wierzę! - radny Dziel o szpitalu

Temat szpitala, niezwykle istotny, powoli przypomina - przynajmniej podczas sesji Rady Powiatu - staropolską grę w zaparte, albo w na złość babci odmrożę sobie uszy. To już nie jest nawet rejowska „Krótka rozprawa między trzema osobami: panem, wójtem a plebanem”, choć nadal jeden tu wini drugiego.


W całej dość enigmatycznej dyskusji o ewentualnym powierzeniu zarządzania rozbudową spółce zewnętrznej zapominano o tym, że żeby powierzyć zarządzanie trzeba mieć jakieś finanse, o tym w swoim emocjonalnym wystąpieniu przypomniał radny Jaromir Dziel. - Młodzież w takich sytuacjach jak ta mówi, nie wierzę. I ja tech chcę powiedzieć szczerze nie wierzę, że to się dzieje, ta nasza dyskusja. Ośmielił mnie Grzegorz Reszko, by mówić co myślę – powiedział podczas wczorajszej sesji radny Jaromir Dziel.

- Po drugie, czuje się jak byśmy rozmawiali o budowie szpitala w 2020 roku, a mam wrażenie, że jestem człowiekiem, któremu przystawiono pistolet do głowy. I powiedziano musicie teraz szybko podjąć decyzję. Proszę państwa zmieniano nazwę tego szpitala po to żeby był dofinansowany z budżetu centralnego. Powiedzmy sobie to szczerze, Grzegorz Reszko mnie dzisiaj oświecił. Przecież to, co mówi pan prezydent Kowalski, ok. tylko wtedy środki były z zewnątrz. Operator rozbudowy zgoda. A co by się stało, gdyby oni skończyli w październiku? Przecież byliśmy mamieni opowieściami, że w październiku będą nowe sale operacyjne, że w grudniu będą ukończone. 22 listopada składaliśmy ślubowanie – jest 10 stycznia. 50 dni minęło, a my wywracamy wszystko do góry nogami. Przypomnę państwu w budżecie składanym na ten rok zero na rozbudowę szpitala. W planie inwestycyjnym na rozbudowę szpitala 25 mln, które szpital ma wygenerować, no ktoś dzisiaj obudził? - pyta radny Jaromir Dziel lekarz gnieźnieńskiego szpitala.

- Przecież cały czas było wszystko super, tak jak mówił już pan starosta. Wszystko było super zarządzane, idziemy do przodu, budujemy tam 3 miesiące poślizgu to przecież nic się nie stało. Tak nam mówiono. I nagle się okazuje… no ja się zgadzam z tą koncepcja tylko skąd wziąć pieniądze? Poprawka sejmowa za karę nie będzie przegłosowana, bo jesteśmy be, bo nie ma woli współpracy, bo nie wiem jeszcze co… - mówi J. Dziel.

Taki głos z postulatem opamiętania radnego Dziela był urozmaiceniem na tej planszy gry, gry można odnieść wrażenie nie o szpital, tylko gry szpitalem. Jak to mawiają ludzie na ulicach gry CHGW o co, skoro nie o szpital. - My teraz dyskutujemy o tym, że może będzie ktoś, kto pozyska pieniądze albo nie pozyska… Zresztą idziemy na sesję, w programie jest tylko punkt o warunkach rozbudowy szpitala i teraz nagle słyszymy takie koncepcje. Proszę państwa, myślę, że mimo wszystko trzeba się zastanowić. Z drugiej strony wcale nie musi być sesja 26 lutego, tylko może być wcześniej. Musimy to przetrawić, ale teraz nagle wszyscy mówimy, musimy znaleźć pieniądze musimy zorganizować, no przecież to jest nieodpowiedzialność. Od pierwszego dnia występowałem o to gdzie są zapisane pieniądze w trakcie budowy przesuniętej, bo ona miała się skończyć w październiku. Pisano zero; podpisywano się pod tym, pisano 25 mln w szpitalu, podpisywano się pod tym. Teraz słyszymy zła sytuacja szpitala, plan naprawczy, wielomilionowe długi… Dlaczego wcześniej nie było takich informacji? - pyta radny Dziel.

Gdy nie wiadomo o co chodzi...
Trudno z tak postawionym pytaniem polemizować. Na chłopski rozum. Skoro było tak dobrze, jak informowała poprzednia ekipa, to co się stało, że nagle nie jest tak różowo. W tym przypadku jak w matematyce tertium non datur. Opcje są dwie albo kłamano przed zmianą koalicji i wcale nie było tak fantastycznie, albo było tak fantastycznie, a w przeciągu 50 dni obecna władza powiatu rozwaliła wszystko. Logicznie drugi wariant jest mało prawdopodobny. Budowa to nie Hiroszima.

- Przecież my dzisiaj walczymy, żeby firma nie zeszła z budowy, żeby znaleźć pieniądze, Z drugiej strony powiem szczerze, jeżeli jest taka propozycja, żeby w budżecie centralnym znaleźć 10 mln. Przesunąć w budżecie centralnym to naprawdę uważam, ze muzeum w Toruniu może poczekać. To już jest budowa w trakcie, to nie jest coś co my sobie planujemy – może spółka, może operator, Przecież miasto w podobnej sytuacji miało spółki techniczne. Tam są techniczni. W ZOZ-ie ich nie ma. Pamiętam czasy, kiedy za pierwszej budowy był pan Pietraszewski i pan Gniadczyk – inżynierowie z uprawnieniami. Teraz proszę państwa, jest jedna dziewczyna po politechnice, jedyny techniczny pracownik ZOZ-u. Nie ma w ZOZ pracowników, którzy znali by się na budowie. Cały ten dział zniknął. No i pan dyrektor Dopierała chciał budować, zwinął żagle i zniknął. Już jest w Środzie Wlkp. Dobrze tylko jeżeli ktoś tym ludziom powierzył umowę na krawędzi kadencji i my nie wiemy co zrobić z tą budową to chyba nie jest fair. Tak jak zawsze na przełomie kadencji, nawet budżet przygotowuje ustępująca kadencja, nowy zarząd ma ten rok oddechu. Tak tu tego oddechu nie było.  Nagle się okazuje, że szpital generuje długi. Ja to ciągle porównuje z miastem. Proszę powiedzieć, czy jakaś szkoła budowała halę sportową z subwencji oświatowej? Nie. To dlaczego szpital ma to robić ze swoich pieniędzy? – pytał dalej radny Dziel.

Radny niestety szedł na spóźniony dyżur. Potem głos zabierali poseł Zbigniew Dolata, posłanka Paulina Hennig-Kloska.

Rzecz jasna poseł Dolata zaprzeczył, że odrzucenie poprawki sejmowej było za karę. Trochę szkoda, że w połowie swojego wystąpienia  zamiast o szpitalu mówił o byłym dyrektorze Bestwinie. Bo niezależnie od tego, jakim dyrektorem był, za 5 lat przestanie być istotnym czy faktycznie został skrzywdzony, czy nie. Zresztą sam da sobie radę. Istotnym będzie czy szpital zostanie dokończony, czy nie.

Utarczki posła Dolaty z przewodniczącym rady dość nieistotne dla sprawy i dla wszystkich poza zainteresowanymi, pomińmy. Posłanka Paulina Henning–Kloska przypominała, że nadwyżkę budżetowa poprzednia koalicja spisała na spłaty zadłużenia, więc nie było żadnej możliwości scedowania jej na rozbudowę szpitala. Dalsze dywagacje zgodnie z wątpliwościami radnego Dziela nic nie przyniosły istotnego.

Komentarz autora:
Poseł Dolata podkreślał, że szkalowanie Krzysztofa Bestwiny, który tak wiele poświecił dla szpitala i tak ciężko pracował, jest niegodne. Pytanie co dla posła oznacza poświecenie? Wykonywanie pracy z tytułu stosunku pracy, nawet jeśli ciężkiej i to za ciężkie pieniądze jest raczej obowiązkiem, a nie poświeceniem dla większości ludzi, którzy wykonują pracę z tytułu umowy, a nie mandatu. Osobiście wiem, że choćby o muzyce, którą kocham więcej mam do pogadania z byłym dyrektorem szpitala niż z obecnym, choć też kocham angielskie spodnie i klasyczne buty. Jakie to będzie jednak miało znaczenie, gdy trafie na pół stołu ćwierci bloku operacyjnego?

Z szacunku dla Czytelników nie opisuje wszystkiego, nie mogę się odnieść do wywodów radcy prawnego, który mówił chyba mądrze, ale panie radny Pokładecki to nie był problem nagłośnienia, że nie można było radcy zrozumieć. Chciałem całe życie śpiewać Wagnera, ale fałszuję. Natomiast podobały mi się pytania o to, co łączy były Zarząd i jego faktycznego szefa z byłym dyrektorem. Nigdy jeszcze nie widziałem polityków tak zaciekle walczących o nie swój honor. Chyba, że jest coś na rzeczy i to ich honor chodzi.
Informacjelokalne.pl