Logo
Wydrukuj tę stronę

Gniezno wspominało dzisiaj Agnieszkę Osiecką

Wyróżniony Gniezno wspominało dzisiaj Agnieszkę Osiecką

Z okazji przypadającej dwa dni temu rocznicy śmierci wybitnej poetki zorganizowano specjalny wieczór, który wypełniły jej wiersze i piosenki oraz opowieści na temat życia, które zakończyło się 19 lat temu. Wiersze czytane przez uczestników spotkania przeplatały się z emitowanymi raz po raz piosenkami oraz ciekawostkami, które opowiedział gość specjalny.


W ramach cyklicznych spotkań pod hasłem „Rocznicowe Czytania” w środowe popołudnie w czytelni I Liceum Ogólnokształcącego w Gnieźnie przypomniano twórczość Agnieszki Osieckiej, jednej z najważniejszych współczesnych artystek. Jakie fakty obok Jej piosenek i poezji stały się warte przypomnienia podczas „gnieźnieńskich obchodów” 19. rocznicy śmierci słynnej autorki m. in. około 2,5 tysiąca piosenek? - Na pewno należy zacząć od tego, że studiowała dziennikarstwo na Uniwersytecie Warszawskim oraz reżyserię w łódzkiej filmówce. Mało kto wie, że była asystentką Andrzeja Wajdy przy produkcji filmu „Niewinni Czarodzieje”. Na podstawie Jej biografii i życiowych doświadczeń została stworzona postać filmowa reżyserki Agnieszki w filmie „Człowiek z marmuru”. To ona wymyśliła hasło „Coca-Cola to jest to”, bardzo zamierzchłe czasy, ale jednak.  Ona przede wszystkim była osobą, która współtworzyła i reżyserowała w latach 50. i 60. spektakle Studenckiego Teatru Satyryków, dla którego napisała w sumie 166 różnych tekstów. Mnóstwo tego typu anegdot można by przy tej okazji przytaczać –mówi Krzysztof Szymoniak, nauczyciel akademicki Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza.

Tak naprawdę jednak oprócz wspomnianych faktów z wcześniejszego okresu Jej biografii większość życia uwielbianej po dzisiejsze czasy Agnieszki Osieckiej wypełniło pisanie wierszy i tekstów piosenek. - Ona poezję niejako uprawiała dla siebie, bo poezji się publicznie nie manifestuje, chyba, że gdzieś tam na spotkaniach czy wieczorkach autorskich. Piosenki natomiast wchodzą do masowej świadomości – przypomina K. Szymoniak. Jego zdaniem Osiecka była jednak osobą o wielu talentach. - Oprócz tych wymienionych już, była także prozaikiem oraz pisała teksty na scenę, całe spektakle muzyczne dla telewizji. Przez 7 lat prowadziła również Radiowe Studio Piosenki, w którym prezentowała młodych twórców. Przy tym wszystkim była osobą nieustannie podróżującą, miała za sobą staż artystyczno-naukowy w Stanach Zjednoczonych. To właśnie tam powstała piosenka pt. „Wieczór na dworcu w Kansas City”, którą śpiewali Skaldowie – zwraca uwagę wykładowca UAM. Mówi się o niej, że wszystko czego się dotknęła, robiła dokładnie i profesjonalnie. - I robiła tylko to, na czym dobrze się znała i okazuje się, że znała się na wielu rzeczach i robiła to rewelacyjnie – dodaje.

Jednym z najciekawszych tematów dotyczących życia Agnieszki Osieckiej są także jej relacje z mężczyznami. Okazuje się, że nie była zbyt stała w uczuciach, jak każdy artysta. - Jej życie prywatne było niezwykle bogate, a pierwszą miłością był Marek Hłasko. Ona miała wtedy tylko 21 lat, a on był już znanym pisarzem, ale wyemigrował na zachód, potem nie mógł już wrócić do Polski i do ślubu nie doszło. Spotkali się ponownie dopiero po kilkunastu latach w Los Angeles, gdzie Osiecka przyjechała w ramach tego swojego stypendium artystycznego – opowiada K. Szymoniak.

Przypomina, że potem miała jeszcze dwóch mężów, ale dopiero ze związku z Danielem Passentem urodziła się ich córka Agata. - Ona nie przywiązywała się do mężczyzn jako do stałych towarzyszy życia. Bogactwo świata to było dla Niej bogactwo osobowości, które Ją interesowały. Ostatnią miłością pani Agnieszki, taka nie do końca skonsumowaną był Jeremi Przybora z Kabaretu Starszych Panów, z którym korespondowała przez kilka lat i od którego w końcu uciekła, bo ten chciał ją zamknąć w klatce swoich uczuć. Ona nie znosiła właśnie takie niewoli miłosnej, nie chciała być zamknięta w złotej klatce. Chciała być wolnym człowiekiem – zaznacza gość „Rocznicowych Czytań” w I LO.

Udaje się nam także zapytać mieszkającego w Gnieźnie wykładowcę oraz krytyka literackiego i poetę, czy na podstawie swojej długoletniej praktyki oraz umiejętnościom dogłębnej analizy tekstów poezji i piosenek Agnieszki Osieckiej można określić, jaka była ona osobą? - Tak, można to stwierdzić, zwłaszcza, że takie badania literaturoznawcy już poczynili. Jej bliscy i znajomi zresztą to podkreślają, że Ona była człowiekiem wielkiego serca. Nie potrafiła ludzi nienawidzić, nie miała w sobie tego genu, który dzisiaj obserwujemy nieustannie wokół nas i który towarzyszy różnym działaniom politycznym, społecznym czy artystycznym – odpowiada Krzysztof Szymoniak.

Zwraca uwagę też na to, że Agnieszka Osiecka potrafiła w takich przypadkach eliminować kogoś ze swojego kręgu znajomych, jeśli kogoś takiego nie lubiła. - Nigdy jednak nie okazywała nikomu pogardy, nie wyrażała tego. Ona była jednocześnie niezwykle wrażliwa na ludzką krzywdę i stąd w jej piosenkach jest tyle tej empatii okazywanej zwykłemu człowiekowi. Dwie najważniejsze piosenki z wczesnego okresu jej twórczości, to są niemalże manifesty ideologiczne i światopoglądowe, tj. „Kochankowie z ulicy Kamiennej” i „Okularnicy”, o których dzisiaj już się nie pamięta, dlaczego powstały i jakie miały znaczenie dla tamtego pokolenia – wskazuje K. Szymoniak. Jego zdaniem była ona człowiekiem bardzo dobrym i bardzo mądrym, nie znosiła niewoli z żadnej postaci i sama narzucała sobie tempo życia. - Co niestety zaowocowało w Jej przypadku choroba alkoholową w ostateczności i przez wiele lat zmagała się z uzależnieniem. Zmarła niestety w sposób okrutny na raka jelita grubego – dodaje na koniec.

- Na pewno bilans jej życia jest bardzo pozytywny, ponieważ do dzisiaj cieszymy się Jej twórczością i możemy niemalże cytować fragmenty Jej piosenek i wierszy, które ciągle są wartościowe, ponieważ są uniwersalne i skierowane właśnie na człowieka, na jego problemy - podkreśla.

 

 

Informacjelokalne.pl