http://informacjelokalne.pl/images/banners/skwp_baner.jpg

Czeka nas nacjonalizacja ziemi w Polsce?

Wyróżniony Czeka nas nacjonalizacja ziemi w Polsce?

Polska, przystępując w maju 2004 roku do Unii Europejskiej, wynegocjowała dwunastoletni okres przejściowy dotyczący zakazu sprzedaży polskich ziem obcokrajowcom. Niedługo taka możliwość ma ponownie mieć miejsce. Partia rządząca wobec powyższej sytuacji chce zakazać sprzedaży ziem w ogóle. Przeciwni temu są m.in. posłowie ugrupowania Kukiz'15.


Trwają obecnie prace nad odpowiednią ustawą. Zdaniem posła Kukiz'15, Bartosza Józwiaka, projekt dotyka wszystkich Polaków, a nie jak często się mówi, że ustawa dotyczy tylko i wyłącznie rolników, a tak naprawdę w sposób zasadniczy dotyka ona każdego z nas. - Mówimy tutaj o zakazie sprzedaży ziemi z zasobów Agencji Rolnej Skarbu Państwa. Ustawa ma jednak dużo szerszy zakres, aniżeli wskazuje na to jej nazwa. Prowadzi do tego, że jedynym realnym właścicielem i nabywcą ziemi rolnej będzie ARSP. Ingeruje również w ziemię rolną będącą własnością prywatną. Ustawa wprowadza zakaz obrotu taką ziemią – rolnik będzie mógł ją sprzedać tylko innemu rolnikowi i to pod dwoma warunkami. Najpierw prawo pierwokupu ma agencja, a później najbliżsi sąsiedzi. Później będzie mogła być sprzedaż rolnikowi z dalszego terenu, przy założeniu, że prowadzi on w tej samej gminie od pięciu lat działalność na gospodarstwie rolnym. Ustawa de facto zamyka obrót ziemią rolną w Polsce – uważa B. Józwiak. - Teoretycznie ma ona chronić przed wykupem ziemi przez podmioty spekulacyjne oraz zagraniczne, a tak naprawdę uniemożliwia dziewięćdziesięciu procentom Polaków prawo do zakupu ziemi w Polsce – w kraju, w którym płacą oni podatki i w którym żyją. Moim zdaniem, w perspektywie długofalowej spowoduje to drastyczny spadek cen ziemi rolnej i uderzy bardzo mocno w rolników. Jednocześnie jest to ustawa, która prowadzi do nacjonalizacji ziemi. Zaczynamy iść w kierunku, od którego próbowaliśmy odejść przez dwadzieścia lat, będziemy wracali do poziomu jeszcze bardziej znacjonalizowanej własności rolnej – niepokoi się poseł Kukiz'15.

Jak zaznacza B. Józwiak, postanowiono złożyć kilka poprawek do wspomnianego projektu. - Jedna z nich zakłada, że nie tylko rolnik mógłby nabywać tę ziemię. My pokazujemy, w jaki sposób można ją zabezpieczyć przed wykupem przez podmioty zagraniczne – od osoby kupującej można wymagać przynajmniej pięcioletniego zamieszkania pod stałym adresem na terenie Polski jednocześnie z zamiarem stałego pobytu. To nie jest nic niezgodnego z przepisami unijnymi. Wręcz przeciwnie – jest to zapis klasycznie wyjęty z dyrektywy dotyczącej uprawnień dla obywateli Unii Europejskiej do kandydowania w wyborach do Parlamentu Europejskiego w innych krajach niż te, których w rzeczywistości są obywatelami – mówi parlamentarzysta.

Kukiz'15 wnosi również o zabezpieczenie czasowe, nawet do piętnastu lat, przed zbywaniem zakupionej ziemi. - To przynajmniej ratuje czy „ucywilizuje” ustawę w taki sposób, że każdy z nas ma prawo sobie kupić kilka hektarów ziemi i założyć hodowlę czy stadninę koni lub po prostu formę siedliska, która dotychczas funkcjonowała. Jeśli te zmiany nie nastąpią, wejdziemy w taki etap, że ziemia rolna będzie dla dziewięćdziesięciu procent społeczeństwa niedostępna, przez co prawa konstytucyjne dużej części obywateli zostaną ograniczone – podkreśla B. Józwiak i dodaje, że ustawa w takiej formie, w jakiej jest w tej chwili jest niekonstytucyjna i wymaga zaskarżenia. - Pytanie tylko, dokąd to zaskarżenie miałoby trafić. Może do Trybunału Konstytucyjnego, ale mamy pewien spór co do jego istnienia i funkcjonowania. Wiemy już, że ustawę chce zaskarżyć Rzecznik Praw Obywatelskich. Prawdopodobnie trafi ona również do różnych ciał europejskich – przedstawia parlamentarzysta.

Gdyby ustawa miała wejść w życie w obecnej formie, szacuje się, że ceny ziem mogłyby spaść nawet o 30 proc.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.