I Ty możesz zostać Mieszkiem I

Wyróżniony I Ty możesz zostać Mieszkiem I

Wiadomym jest, że historia to nieodłączny element życia każdego człowieka. Niektórzy z nas nią żyją, ale inni z kolei starają się przedstawiać ją swoimi oczami, sercem czy też duszą. W naszym mieście Gniezno, mieszka pewien miłośnik kultury i historii słowiańskiej, niedoceniona perełka w sztuce – artysta malarz i rzeźbiarz, Zbigniew Pluta.


Dzieje w świecie słowiańskim są przepełnione nieodgadniętymi tajemnicami, niewyjaśnionymi zagadkami, a przede wszystkim są one często odrzucane przez znaczną część historyków. Dlaczego by tego nie zmienić? Tworzący się w głowie Pana Zbigniewa od wielu lat projekt, ma na celu przedstawienie historii od tej drugiej strony – kontrowersyjnej, krwawej i nie zawsze rozumianej przez otaczające nas społeczeństwo. Autor pragnie w szczególności pokazać, że każdy z nas może zostać wielkim bohaterem – Bolesławem Chrobrym, tytułowym Mieszkiem I czy też Bolesławem Śmiałym. Niezwykłością tej artystycznej, niekiedy dla niektórych i szalonej krainy jest przede wszystkim umiejętność przybliżenia tych historii na obrazie i możliwość utożsamiania się z tymi wydarzeniami, a także okazja do ich przeżycia.

Emocje pędzlem namalowane
   Jednym z najtrudniejszych rodzajów wykorzystywanych w malarstwie figuratywnym jest portret. Nie ma on co prawda żadnych ograniczeń, nie wpisuje się w konkretny kanon artystyczny, ale zapewne może sprawić pewne trudności w wydobywaniu tego, co człowiek najgłębiej w sobie ukrywa – emocje. Zdaniem Zbigniewa Pluty portrety należą do najcięższych form malarskich, ponieważ trzeba skupić się na twarzy i jej psychologii, co bardzo często utrudnia sprawę. - Pośród osób, które będą pojawiać się na obrazach znajdą się moi bliscy przyjaciele, a także sąsiedzi - wyjaśnia, po czym dodaje: - W portrecie należy dokładnie przedstawić emocje, jak na przykład dobroć, litość czy złość, cokolwiek, tak, aby wydobyć te pokłady duszy każdego człowieka. Twarz powinna być na tyle interesująca, abym mógł ją wkomponować w odpowiednie wydarzenie historyczne.

Wszystko co głęboko w sobie skrywamy pełni powłokę ochronną naszego życia. W momencie zetknięcia się z tym cyklem portretów warunkiem koniecznym jest obnażenie się ze swoich emocji i nieudostępnianych przez nas uczuć. - Bohaterowie muszą pokazać prawdę, którą w sobie posiadają, a ja chcę odgadywać ich pokłady często nieuzasadnionych uczuć - tłumaczy autor cyklu.

Wyzwolona dusza
   - Od wielu lat występuję i biorę czynny udział w przedstawieniach jako książę Mieszko I, dlatego też niejako się z nim utożsamiam i moja twarz posłuży za jego portret. Czuję się spełniony, a cykl ten tworzę całym swoim sercem - mówi Z. Pluta. Autor pokazuje, że można niejako ingerować w historię i zmieniać jej bohaterów. Sztuka pozwala w pełni manipulować obrazem oraz wpływać na nasze odczucia tworząc coś irracjonalnego, coś, co jeszcze się nie wydarzyło i wcale nie miało miejsca. Dokładnie każdy z nas może na moment zatrzymać się w świecie artyzmu i stać się kim tylko zechce. Dlaczego by tego nie zmienić? Jak podkreśla Pan Zbigniew możemy pełnić rolę postaci pierwszoplanowej znajdującej się na dworze królewskim w towarzystwie dostojnych rycerzy. - Na obrazach będą pojawiać się także konie, które jak wiadomo, niegdyś były nieodzowną częścią walczących wojowników - zaznacza. Choć na tę jedną magiczną chwilę możemy przenieść się do krainy imaginacji pozbawionej poczucia obowiązku czy też stagnacji otaczającej nas codziennej rzeczywistości. Jan Matejko niegdyś namalował Poczet Królów Polskich utożsamiając danego władcę akurat z takową jedną konkretną twarzą. - Najpierw, zacznę od siebie, mam już w zanadrzu parę ciekawych twarzy, które przerobię na książęta i królów - wyjaśnia gnieźnieński malarz.

Prawda czy satyra?
   Cykl tych intrygujących portretów będzie składać się z kilkunastu obrazów a wplatane na nie sceny będą przedstawiać w szczególności epokę piastowską, niegodziwość kleru i nie tylko. Często wydarzenia te są pomijane czy zakłamywane, bo w światku chrystianizacji nie ma zapewne miejsca na krwawe bitwy z udziałem ludu sprzeciwiającego się rządom kościoła katolickiego.

Pierwszym z takich wydarzeń, które Pan Zbigniew przedstawi na swoich dziełach będzie bitwa na Moście Lednickim. - W związku z tym, że na dnie jeziora znaleziono mnóstwo broni, jednocześnie wiąże się to z faktem przebytych tam licznych walk - podkreśla autor obrazów. Warto nadmienić, że w następnych latach most ten został spalony. Jak zaznacza malarz, na jednym ze swoich dzieł chce umieścić kilka szubienic i jednocześnie krwawą walkę podczas pierwszego powstania ludowego, o którym jednak się nie mówi. - W trakcie tego brutalnego buntu ludowego zmieciono wszystkie kościoły i klasztory. Był to okres, gdy kler katolicki naciskał na swoją ludność, a nikt tego wcześniej nie namalował. Mamy odpowiednie istniejące źródła, które w pełni potwierdzają przebieg tego wydarzenia - tłumaczy Pluta.

Opisywany bunt ludowy to pierwsze takie ze zdarzeń, kiedy to społeczeństwo postawiło się i chciało zawalczyć o swoje prawa. Powstanie w dużej mierze jest negowane i do tej pory nadal uważane za zwykłe kłamstwo. Ten krwawy spektakl, który się tam odbywał to dowód czystego sprzeciwu wobec narzucanej religii chrześcijańskiej przez księży czy biskupów. - Powstańcy wyżynali klechów, przyglądali się płonącym kościołom. Brzetysław Czeski w tym okresie zrównał gnieźnieńską Katedrę z ziemią, a w jej ruinach gnieździły się jedynie dzikie zwierzęta - opowiada Pan Zbigniew, po czym dodaje: - Kościół bardzo uciskał ludność wolnych chłopów, zmuszał ich do ciężkiej pracy i zrobił sobie z nich zwykłych niewolników.

Wszystko jednak powróciło do normy, kiedy to Kazimierz Odnowiciel wraz z pomocą wojsk rosyjsko-niemieckich powstrzymał wszystkich buntowników i na nowo próbował wskrzesić to, co zostało utracone – religię katolicką. Dla kościoła jednak powrót ten był bardzo wieloletnią podróżą, ponieważ po pierwszym powstaniu ludowym znaczył oni mniej niż przedtem. - Ten bunt ludowy trwał przez około półtora roku i był jedną wielką rewolucją - przyznaje malarz.

Kolejną, równie krwawą i niebanalną historią było wydanie wyroku na Stanisławie ze Szczepanowa z rąk Sądu, któremu przewodniczył Bolesław Śmiały. Biskup Stanisław za zdradę swojego państwa został poćwiartowany – odcięto wszystkie jego członki, zaczynając od nosa, dłoni, języka i skończywszy na głowie. W ten oto sposób został on pochowany. - Kronikarz Gall Anonim jednoznacznie napisał, że biskup jest zdrajcą państwa. Wszystkie działania były zgodne z prawem, tak niegdyś rozprawiano się z tymi, którzy zdradzali - wyjaśnia. Warto podkreślić, że dopiero dwieście lat po jego śmierci, słynny mistrz Wincenty Kadłubek oczyścił biskupa ze wszystkich zarzucanych mu czynów, po czym Stanisław ze Szczepanowa został ogłoszony świętym.

Dla niektórych opisywane tutaj wydarzenia mogą być pewnym początkiem do zagłębienia się w dzieje historii zakazanej lecz dla innych elementem prześmiewczości. - Zapewne znajdą się takie osoby, które uznają ten cykl obrazów za satyrę, jakiś żart. Nie boję się mówić głośno o tym, co myślę na temat katolicyzmu, bo dzięki sztuce wiem, że każdy z nas powinien mieć coś do powiedzenia - tłumaczy autor cyklu. Silnie zagnieżdżone w naszym głowach stereotypy nie pozwalają przekraczać nam pewnych ram myślenia czy działania. Ten cykl obrazów Zbigniewa Pluty ma na celu uświadomienie człowieka, że w sztuce wszystko jest możliwe i to my dyktujemy warunki jej istnienia.

Artykuły powiązane

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.