http://informacjelokalne.pl/images/banners/skwp_baner.jpg

„Mamy model, który składa się z 5 tys. części”

Wyróżniony „Mamy model, który składa się z 5 tys. części”

Dla jednych to jedynie ciekawe obiekty do obejrzenia, a dla drugich zdecydowanie coś więcej. Ci drudzy właśnie zjednoczyli siły, chcąc pokazać publicznie działa swojej pracy, którą wykonali w ostatnich miesiącach. Jest tutaj zarówno kultowy „autobus czerwony”, VW Bulli, samolot Lufthansy, czołg „Rudy” 102 oraz Kościół Mariacki z Krakowa i to wszystko w jednym miejscu.


W ten weekend w Miejskim Ośrodku Kultury odbywa się XI  Gnieźnieński Konkurs Modelarski im. Wiesława Sawickiego. Do konkursu zostało zgłoszonych 525 eksponatów, które chętnie podziwiali zarówno przypadkowi zwiedzający, jak również prawdziwi pasjonaci tego typu obiektów. - Są to modele redukcyjne, czyli takie, które są odzwierciedleniem prawdziwych obiektów, czyli czołgów, okrętów, samolotów, różnych budowli i innych takich rzeczy. Tych modeli na wystawie jest o wiele więcej niż było w edycjach poprzednich, bo już sporo pracy mieliśmy podczas rejestracji elektronicznej, którą prowadziliśmy – opowiada Jakub Łagódka, instruktor i szef Klubu Moderskiego „Orzeł”, który liczy ok. 15 osób i na co dzień działa w MOK. – W tym klubie uczestniczą i małe dzieci, a więc początkujący adepci modelarstwa, ale tutaj działa równolegle Stowarzyszenie Modelarzy Redukcyjnych, które działa na skalę trochę większą i tam mamy już trochę więcej członków – dodaje J. Łagódka

Modelarstwo, jako dyscyplina sportowa jest zauważalne od 1936 roku, odkąd zostało włączone do listy sportów lotniczych. – Tak jest rzeczywiście, ale może to nie tyle dyscyplina sportowa, co pasja, bo to jest hobby i zabawa, tak naprawdę – mówi Roman Suplicki ze Stowarzyszenia Modelarzy Redukcyjnych w Gnieźnie i organizator konkursu, który modelarstwem zajmuje się ok. 40 lat i wie dobrze, w jaki sposób smakuje ten „sport”. – Na czym polega to wszystko? To daje zapewne ogromną satysfakcję, ale jest to także poznawanie historii, bo przeważnie robi się model do danej sytuacji historycznej, albo mamy wierne odwzorowanie modelu historycznego czy modelu latającego, a takich na tej wystawie jest sporo – opowiada R. Suplicki.

Okazuje się, że niektóre modele buduje się nawet kilka lat. – To zależy oczywiście od poziomu trudności, no czasem to jest praca trudna, ale na pewno nie można nazwać jej syzyfową pracą. Tu mamy model, który składa się z 5 tys. części i to było budowane z dwa lata, jeśli nie więcej. A czy to jest drogie hobby, to zależy od tego, czy ktoś chce zrobić zwykły model, czy może większy. Za taki mały model się płaci w granicach 20 złotych, a te większe kosztują kilkaset złotych. Części robi się też samemu, choć rynek modelarski tak jest teraz rozgarnięty, że wszystko naprawdę idzie dostać i to można w prosty sposób zakupić, ale chciałbym powiedzieć, że taki konkurs można wygrać również za małe pieniądze – zauważa R. Suplicki.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.