http://informacjelokalne.pl/images/banners/skwp_baner.jpg

Czy tak wyglądają lokale komunalne? „Odcięty gaz, zniszczona instalacja wodna i okna do wymiany”

Wyróżniony Czy tak wyglądają lokale komunalne? „Odcięty gaz, zniszczona instalacja wodna i okna do wymiany”

Czy miasto wydało mieszkanie, w którym nie będzie można normalnie funkcjonować? Na to wskazuje stan techniczny lokalu komunalnego, do którego skierowano dużą rodzinę z kamienicy przeznaczonej do rozbiórki. Na dniach ma tutaj zamieszkać 9 osób, a wśród nich dziecko autystyczne i nie wiadomo, jak mają sobie gotować, a do tego muszą włożyć pieniędzy w remont. Sprawą kamienicy przy ulicy Łąkowej i los jej mieszkańców od dawna śledzi radny Jerzy Paweł Lubbe.


Do tej pory ta duża rodzina mieszkała przy ulicy Łąkowej w kamienicy należącej do zasobów miejskich. Budynek ten został przeznaczony do rozbiórki, a im zaproponowano trzy pokoje z kuchnią i dużą łazienką, blisko centrum miasta. Po przekroczeniu progu mieszkania, nie widać jeszcze mankamentów, które lokal kryje, ale po dłuższym pobycie w nim, zastane warunki szybko możemy zakwalifikować do raczej dalekich od standardów XXI wieku.

Sprawą kamienicy przy ulicy Łąkowej i los jej mieszkańców od dawna śledzi radny Jerzy Paweł Lubbe, który postanowił w sprawie rodziny Bembnistów interweniować. – Ja na początku tej kadencji zapytałem pana prezydenta, co dalej z tą nieruchomością przy ulicy Łąkowej i wtedy usłyszałem, że ona jest do wyburzenia, a jej mieszkańcy otrzymają mieszkania z zasobu miejskiego i tak się stało. Pan prezydent miał ostatecznie 3,5 roku na to, żeby przygotować te mieszkania dla mieszkańców i w tej chwili sytuacja jest następująca: 9 osób dostało przydział w lokalu przy ulicy Chrobrego 24/2 i to jest dobry budynek, w dobrym stanie technicznym, jeżeli chodzi o sprawy budowlane. Kłopot natomiast jest taki, że po pierwsze tu jest odcięty gaz, ponieważ instalacja jest niesprawna, po drugie jest tutaj zniszczona instalacja wodna i są okna do wymiany. Oprócz tego, mieszkanie oczywiście wymaga odmalowania i wymiany pewnych elementów instalacji elektrycznej – mówi Jerzy Paweł Lubbe, radny miejski z klubu Gnieźnieńskiego Porozumienia Samorządowego.

Według radnego, cała sprawa to efekt złej polityki mieszkaniowej tutejszego magistratu. – Mieszkania socjalne otrzymują mieszkańcy bez dochodów, albo osoby o niskich dochodach. Oni sobie robią w tej chwili tutaj remont na własny koszt, natomiast takich kosztów dużych, jak wymiana instalacji gazowej wewnątrz nie udźwigną i to jest rola miasta – zauważa J. P. Lubbe, który podkreśla, że nie jest to rodzina patologiczna. – Oni regularnie płacą czynsz i nie są zadłużeni, a więc wywiązują się ze swoich obowiązków wobec miasta i tego samego oczekują od miasta. Ja myślę, że konieczna jest wymiana tych wszystkich elementów na koszt miasta, bo to mieszkanie jest miejskie, a tu nie ma ciepłej wody i nie można nic ugotować i to jest XXI wiek w Gnieźnie to jest kpina z mieszkańców – dodaje oburzony radny Lubbe.

Ta dość spora, 9-osobowa rodzina ma się tutaj przeprowadzić lada dzień i na ten moment nie próbuje nawet  wyobrazić sobie funkcjonowanie w tym mieszkaniu. – Cały czas walczę o swoje. Urząd Miasta obciążył mnie taką a nie inną umową najmu. Obciążono mnie wszystkimi kosztami remontowymi, z oknami łącznie, a nie możemy gazu tutaj podłączyć – potwierdza Małgorzata Bembnista, główny najemca lokalu mieszkalnego, która czuje się oszukana, mimo tego że dostała większy metraż. – Nas przenoszą z innej kamienicy, która jest przeznaczona do wyburzenia i tam już odłączono nam gaz, a za chwilę będzie odcinana cała reszta. Jak przyszłam tu, żeby obejrzeć to mieszkanie, no to ja nie chodzę z technikami za plecami i ja nie wiem, co jest tu do czego. Nie pokazano mi pełnej ekspertyzy z tego mieszkania, z maja tego roku, powiedziano mi, że będę musiała wszystko robić na swój koszt i tak też umowę sporządzono. Ja podpisałam i nawet nie wiedziałam, że tam jest taki podpunkt w tej umowie, że o wszystko muszę się pytać, czy mogę wymienić okna, kaloryfery lub podłogi, cokolwiek – tłumaczy M. Bembnista.

Za kilka dni rodzina powinna się tutaj wprowadzić, a nie wie, jak będzie w nim funkcjonować. – Tu są trzy pokoje, kuchnia i duża łazienka, to jest prawie 64 metry kwadratowe, czyli więcej niż mieliśmy przy ulicy Łąkowej. Nie stać mnie, żeby remontować non-stop, bo tam były wpakowane jakieś pieniążki i teraz tu to samo, a dwie podłogi są na pewno do wymiany, bo całe skrzypią i nie wiem, co dalej z tą instalacją gazową, bo sprawę zgłosiłam do Urzędu Miejskiego i na razie jest cisza, każą czekać. Ja mam dziecko z autyzmem i niedosłuchem i muszę jeździć z nim do Poznania, a tutaj muszę już płacić czynsz, to łącznie wyszło ponad 500 złotych. Oczekuję, żeby wymienili te okna, instalację wodną, ponieważ był technik ściągać piecyk gazowy w łazience i okazuje się, że rury od wody są też w kiepskim stanie, bo rura się złamała. Gaz, woda i okna, to jest do zrobienia – podsumowuje M. Bembnista.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.