„Pozwólcie nam pracować”

Wyróżniony „Pozwólcie nam pracować”

500 złotych na każde dziecko, licząc od drugiego oraz na każde dziecko w rodzinach, których dochód nie przekracza 800 złotych na osobę. Taki projekt zmian w polityce prorodzinnej wprowadza w życie Prawo i Sprawiedliwość, której przedstawiciele opowiadają o jego szczegółach i znaczeniu. Tłumaczą także to, co dzieje się w Polsce, odkąd po raz pierwszy od 26 lat władzę sprawuje jednolita siła polityczna.


Prawo i Sprawiedliwość wprowadza i prezentuje zapowiadany od dawna program Rodzina 500+ mający na celu odwrócić niekorzystne trendy demograficzne, z którymi borykamy się w Polsce już od dłuższego czasu. Słynna już kwota 500 złotych trafi do beneficjentów już w drugim kwartale tego roku po wcześniejszym złożeniu wniosku, który można wypełnić internetowo lub osobiście w Miejskim Ośrodku Pomocy Społecznej w Gnieźnie. - Te świadczenia otrzyma każda rodzina posiadająca dzieci – zapowiada Krzysztof Ostrowski, poseł Prawa i Sprawiedliwości z Gniezna, który przypomina, że świadczenie przysługuje dopiero od drugiego dziecka. - To będzie po 500 złotych netto na każdą osobę, na drugie, trzecie, czwarte dziecko itd. Jest to kwota nieopodatkowana, która nie podlega odliczeniom od podatku – informuje parlamentarzysta. Taka sama forma pomocy obejmie także pierwsze lub jedyne dziecko w rodzinie. - Wprowadzone zostały tu kryteria dochodów w rodzinie i to jest 800 złotych na jedną osobę, a w przypadku, gdy jest to dziecko niepełnosprawne jest to 1 200 złotych na jedną osobę. Dodatkowe wsparcie otrzymają też rodziny zastępcze, tj. 500 złotych dla każdego dziecka w takiej rodzinie – mówi K. Ostrowski.

Jak poprawi się sytuacja rodzin, które skorzystają z tych świadczeń? Referujący ten temat poseł twierdzi, ze pomoc będzie znaczna. - To, co wyliczyli nasi eksperci napawa optymizmem. Rodzina 2+1 z dochodem ponad 1 356 złotych to wzrost dochodów takiej rodziny o 37 procent. Rodzina 2+2 z dochodem 2 711 złotych to również wzrost o 37 procent. Najwięcej zyskają rodziny, które mają więcej dzieci i dla przykładu rodzina 2+3 z dochodem 2 711 złotych to wzrost o 55 procent – wylicza polityk PIS. Prognozuje się, że z programu skorzysta 2 700 000 rodzin i będzie nim objęte 3 800 000 dzieci. Rządzący przygotowali na ten cel w budżecie państwa 17 miliardów złotych w tym roku i planują zarezerwować na jego kontynuację 23 miliardy złotych w przyszłym roku. - Programu z takim rozmachem, tak szeroko adresowanego jeszcze w III RP nie było – dodaje K. Ostrowski.

Program ten ma mieć także wymiar ekonomiczny, gdyż pieniądze trafią do grupy najbardziej potrzebującej, jaką z całą pewnością jest rodzina i wiążące się z jej funkcjonowaniem wydatki na dzieci. - Rodzice najlepiej będą wiedzieli, co z tymi pieniędzmi zrobić. Te pieniądze zasilą w ten sposób naszą gospodarkę. Eksperci szacują, że niezależnie od odwrócenia trendów demograficznych nasze PKB ma szansę wzrosnąć o 0,5 proc. – uważa K. Ostrowski, który uzasadnia także, dlaczego skorzystano z takiego środka zaradczego. - Główną przyczyną tego, że obecnie rodzi się tak mało dzieci jest brak stabilności ekonomicznej rodziny. My chcemy ten trend odwrócić i chcemy dołożyć rodzinom pieniądze. To jest pierwszy krok do zbudowania całego programu prorodzinnego – przyznaje.

Podczas spotkania z dziennikarzami głos zabrał na koniec także senator Prawa i Sprawiedliwości z Gniezna, który ponownie tłumaczył wydarzenia ostatnich kilku miesięcy w Polsce i które są jego zdaniem przedstawiane przez niektóre media o zasięgu ogólnopolskim w nieprawdziwym świetle. - Zwracam uwagę, że społeczeństwo polskie w demokratycznych wyborach doprowadziło do tego, że powstał rząd jednolity politycznie i to zdarzyło się po raz pierwszy od 1989 roku. Ten rząd poszedł do wyborów ze ściśle sprecyzowanym programem, który zdecydowana część wyborców poparła. Wprowadzanie tego programu odbywało się w sposób taki, jak nigdy jeszcze przez 26 lat nie procedowano w Sejmie i Senacie. Myślę, że do czerwca będziemy już mieli wykrystalizowany cały obraz tego, co jest najistotniejsze z expose premiera i wdrażanie tego w życie – tłumaczy Robert Gaweł, zaznaczając, że wszystko to odbywa się w zakresie obowiązującego prawa. - Zmieniła się koncepcja myślenia o państwie. U jej źródeł stoi idea wolności Polski w sensie gospodarczym i narodowym. Chcemy zmienić model gospodarki opierającej się w dużej części na drenażu pieniędzy z Polski, bo tak nawet mówiło się, że Polska jest wielką montownią Europy i chcemy wzmocnić te podmioty, które są podmiotami głównymi, a więc gospodarstwa i firmy polskie, rodzinne. Żeby to się stało nie może być preferowany w pierwszym rzędzie kapitał zewnętrzny, który był tym kapitałem drenującym – uważa senator Prawa i Sprawiedliwości.

Polityk partii rządzącej stara się studzić dość gorącą atmosferę, która panuje w sporej części opinii publicznej, gdzie społeczeństwo obawia się groźby rządów autorytarnych. - Jestem przekonany o tym, że jest to myślenie błędne. Oto w społeczeństwie polskim, w którym o Trybunale Konstytucyjnym nigdy nie rozmawiano zaczęła się dyskusja o tym, jaki to jest wielki filar obrony demokracji oraz równowagi władzy w Polsce. W tej dyskusji bardzo rzadko słyszało się rozmowy poważne, które pozbawione były mówienia o tym, że wszędzie, gdzie tylko trybunały funkcjonują są one ciałami politycznymi, nie przywoływano tych przypadków – zauważa Robert Gaweł, który korzystając z okazji postanowił opowiedzieć o kilku z nich. - We Włoszech od 2014 roku nie można było się dogadać między trzema partiami w sprawie obsadzenia trzech sędziów. Nie pokazano przypadków, które były w Niemczech, gdzie jasne jest, że jeśli któryś z sędziów CDU zwalnia urząd, to wakat ten jest zostawiany dla CDU itd. – wymienia polityk PIS i kwituje wprost: - Wystarczyło mieć tylko trochę dobrej woli i poszukać tych informacji, które są powszechnie dostępne. Nie zrobiono tego – dodaje.

Senator komentuje także szum informacyjny dotyczący zmian dokonywanych ostatnio w Telewizji Polskiej. - Pluralizm telewizji publicznej polegał do tej pory na tym, że była dyskusja wielowątkowa między panami Lisem i Żakowskim oraz księdzem Sową – żartuje R. Gaweł, który podkreśla już na poważnie, że wszystkie te poglądy są jednolite, takie same. - Ta zmiana, która teraz nastąpiła była konieczna. Chcielibyśmy stworzyć w Polsce taki model telewizji, z której obywatel dowie się wszystkiego i sam będzie mógł na podstawie tego wyrobić sobie zdanie. Nie może być tak, żeby imputować mu to zdanie do głowy, jak niektórzy by chcieli – ocenia.

Zdaniem gnieźnieńskiego parlamentarzysty trzeba zdać sobie następujące pytanie, czy Polska ma być oligarchiczna czy demokratyczna. - W wyobraźni niektórych nadal nie mieści się to, że taki rząd mógł w Polsce powstać. Żaden rząd nie wprowadzał swojego programu tak sprawnie i żaden rząd nie był jeszcze tak wściekle atakowany. Dlaczego tak jest, oceńcie państwo sami – podsumowuje R. Gaweł.

1 komentarz

  • martha
    martha sobota, 12, marzec 2016 20:30 Link do komentarza Raportuj

    czy ten poseł i senator naprawdę wierzą w to ,co mówią?? to jest dowód,że wykształcenie nie zawsze idzie w parze z mądrością...

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.