Logo
Wydrukuj tę stronę

Zwolnienie dyrektora Bestwiny? – Podjęłam słuszną decyzję – mówi Beata Tarczyńska

Wyróżniony Zwolnienie dyrektora Bestwiny? – Podjęłam słuszną decyzję – mówi Beata Tarczyńska

Beata Kozidrak śpiewała kiedyś „pojawiasz się i znikasz”, wprawdzie piosenka raczej nie dotyczyła byłego już dyrektora gnieźnieńskiego ZOZ-u Krzysztofa Bestwiny, a już na pewno nie tematu gnieźnieńskiego Szpitala Pomnika. Ten odkąd się pojawił parę lat temu już nie znika.


Wydawałoby się, że ten stół politycznego ping ponga przestanie być polem gry i zabawy, tak dobrze jednak nie jest. Niedawno Zarząd Powiatu informował, że faktycznie dyrektor Bestwina nie tyle pojawił się i zniknął, ile unikał spotkania i przyjęcia decyzji obecnego zarządu.

„Słuszna decyzja”
Dziś radna Beata Tarczyńska, która jeszcze jako starosta gnieźnieńska rozwiązała umowę z dyrektorem Bestwiną na warunkach dla niego niezwykle korzystnych oświadczyła: - Podjęłam słuszną decyzję. Tak przynajmniej uważam – mówi radna Tarczyńska. - Zrobiłam to dlatego, że wypowiedzi już przed objęciem funkcji przez obecnych członków Zarządu Powiatu wskazywały jednoznacznie, że współpraca między dyrektorem Bestwiną, a nowym zarządem jest praktycznie niemożliwa. Przypomnę tu list otwarty pana Gruszczyńskiego, który mówił o tym, że pan Bestwina musi się powstrzymać od podejmowania decyzji, które wpłyną na działalność szpitala. W związku z tym uważałam, że korzystniejsze dla dyrektora szpitala i dla nowego Zarządu będzie to, że ta współpraca zostanie zakończona. Oczywiście ta decyzja nie była dla mnie łatwa, ponieważ bardzo wysoko oceniałam kompetencje pana dyrektora Krzysztofa Bestwiny - tłumaczy radna Beata Tarczyńska.

Niezależnie od intencji byłej starosty by było korzystniej dla dyrektora i zarządu, bez odpowiedzi pozostało pytanie, że ta - jak podkreśla Beata Tarczyńska jej zdaniem słuszna decyzja - była korzystna dla Szpitala, a to wydaje się być najważniejsza dla mieszkańców odpowiedź. Jednakże już Beata Tarczyńska sugerowała brak konsekwencji w postępowaniu obecnego zarządu. Zdaniem byłej starosty, Piotr Gruszczyński, obecny starosta i jego zastępczyni Anna Jung zgłaszając pretensje o zwolnienie przez nią dyrektora Bestwiny potwierdza jego profesjonalizm, z drugiej jednak zarzuca mu niegospodarność i wyraża się o jego dyrekcji negatywnie.

Wydaje się że gdzieś pani radnej umyka fakt, że Zarząd Powiatu w głównej mierze ma pretensje o niezwykle korzystną dla dyrektora formę zwolnienia.

„Brak logiki”
Poseł Zbigniew Dolata zapewne jako kreator poprzedniego Zarządu Powiatu idzie nieco dalej w swoich wypowiedziach. – To jest kompletny brak logiki działania. Wypowiedzi z jednej strony, że jest to osoba, która zna tajniki rozbudowy, posiada wiedzą o mechanizmie finansowym czyli jest to profesjonalista, a z drugiej strony są jednak działania, które podejmowane były w ciągu tych czterech lat, a więc nieustające ataki, próby odwołania. Po wyborach nieformalne naciski by dyrektor sam się podał do dymisji. Wyrazem publicznym tych nacisków był ten apel pana Gruszczyńskiego, zaledwie wtedy radnego elekta, aby dyrektor wstrzymał się od podejmowania wszelkich decyzji. Plus to niedawne zawiadomienie do prokuratury z zarzutami o niegospodarność, bardzo poważnymi i zupełnie nieudokumentowanymi zarzutami. To wszystko wskazywało na to, że ten zarząd nie chce współpracować, a teraz udawali iż jednak chcieliby mieć takiego dyrektora. No trzeba się na coś zdecydować. Chodziło o jedno - by dyrektora zniszczyć, sponiewierać. To, co ten zarząd robi, to jest absolutnie haniebne nie boję się użyć tego określenia. Ścigają człowieka, który cztery lata życia poświęcił dla naszego szpitala, mówią o dyscyplinarnym zwolnieniu to kuriozum. To rozwiązanie, które stosuje się wobec osób, które popełniły bardzo poważne czyny przeciwko zadaniom, do których zostały wyznaczone. Pracowników, którzy rażąco naruszyli prawo można tak zwalniać. Tutaj jakie jest wyjaśnienie? Że nie chciał z nimi współpracować. To jest wolny kraj, każdy ma prawo do tego, by decydować o tym, z kim chce współpracować - mówi Zbigniew Dolata, poseł PiS.

Nawet jeśli poseł ma rację rodzi się pytanie, czy aby mówienie „człowiek który cztery lata życia poświęcił dla naszego szpitala” o kimś, kto po prostu wykonywał swoją pracę za dobre pieniądze, nawet jeśli robił to dobrze, nie jest nadużyciem. To jednak kwestia rozumienia słowa poświęcenie.

„Zawsze dla ludzi”
Podziękowaniem za pracę jest wypłata wpływająca na konto, nie zaś medale za wypełnianie obowiązków – tak mówią nasi czytelnicy. Poseł Dolata tym razem nie oszczędza również radnego sejmiku województwa i lidera gnieźnieńskiego SLD. - Tadeusz Tomaszewski z hasłem „Zawsze dla ludzi”. Pan Bestwina często spotykał się z klubem SLD i właśnie panem Tomaszewskim osobiście, tłumaczył im zawiłości rozbudowy i problemów związanych z funkcjonowaniem szpitala. Pan Tomaszewski dzisiaj firmuje ściganie nie tylko dyrektora Bestwiny, ale również jego rodziny i się jeszcze tym chwali. Ci ludzie mówią, że go ścigają po szkołach, napastują żonę, dziecko. To jest niepojęta rzecz i nieprawdopodobna. Ja szczerze mówiąc, wiedząc o tym i czytając, szczypię się i zastanawiam się, czy to nie sen? Jak ci ludzie mogą sobie spojrzeć w oczy? Jak oni mogą funkcjonować, wrócić do rodziny po takich świństwach, które robią człowiekowi…? – pyta poseł dolata raczej retorycznie.

Poseł do dziennikarzy
Kiedy stało się jasnym, że to co miało zostać powiedziane i czekają dziennikarzy jedynie powtórki wypowiedzianych niejednokrotnie już przy różnych sytuacja argumentów, dwóch dziennikarz – z przeciwnych sobie opcji - opuściło tę konferencję. Zgodnie z najbardziej podstawowymi standardami PR konferencja, która trwa dłużej niż 15 minut, choćby na najciekawszy temat przeradza się w bicie piany. Pytanie, które można by postawić po połowie konferencji i brifingów prasowych jakie odbywają się w Gnieźnie i powiecie niezmiennie brzmi: kiedy panowie i panie zaczniecie nas dziennikarzy szanować. Nas to pół biedy, nie szanując nas, zagadujecie często ważne tematy, a to brak szacunku dla naszych czytelników, a waszych wyborców.

- Tutaj potrzeba wspólnego frontu obrony czci i godności człowieka. Również oczekuję tego od państwa, jako od dziennikarzy. Nie, wyłącznie podkładania mikrofonu tym złym ludziom – powiedział emocjonalnie do dziennikarzy poseł Dolata, trochę rozmijając się z etyką pracy dziennikarskiej, która odwołuje się do obiektywizmu. Zwłaszcza, że w tym nawoływaniu nie chodziło o jakiś złych ludzi, czy wszystkich złych ludzi. - Panu Tomaszewskiemu, Gruszczyńskiemu i innym członkom zarządu, którzy coś takiego robią. To od tego zależy czy będziemy mogli spojrzeć sobie w lustro – doprecyzował poseł Dolata.

Komentarz autora
Mnie się wydaje, że nie mógłbym się spokojnie golić gdybym ulegał jakimkolwiek naciskom z jednej lub z drugiej strony. I nie ma to związku z moją opinią na temat dyrektora Krzysztofa Bestwiny czy na temat obecnego dyrektora Jacka Bembnisty.

Wydaje mi się jeszcze, że mimo wagi sprawy, obie strony przegrzały temat ludzie obojętnieją powoli na temat szpitalnego ping-ponga. Jest takie ludowe porzekadło „gdzie dwóch się bije tam trzeci korzysta”. W tym przypadku jeśli założymy, że trzeci to pacjent, to i ten trzeci traci.
Informacjelokalne.pl