http://informacjelokalne.pl/images/banners/skwp_baner.jpghttp://informacjelokalne.pl/images/banners/nbaner01.jpg

„Kruki” z Bydgoszczy wygrały Bitwę o Most!

Wyróżniony „Kruki” z Bydgoszczy wygrały Bitwę o Most!

Koronacja Królewska to różne oblicza pokazywania naszej historii sięgającej przede wszystkim czasów średniowiecznych. Wśród wydarzeń cieszących się największym zainteresowaniem męskiej publiczności są wszelkiego rodzaju symulacje walk wojowników. Takie starcie mogliśmy podziwiać w sobotę wieczorem, gdy sześć drużyn toczyło ze sobą Bitwę o Most na miecze i topory, którą ostatecznie wygrali wojowie z Bydgoszczy.


Do takich bitew dochodziło w przeszłości dość często, a wyglądały i przebiegały one bardzo oryginalnie, gdy spojrzymy na nie z perspektywy czasów współczesnych. – Takich bitew w dziejach ludzkości było dużo i już nie mówię o XX wieku, o I czy II wojnie światowej. To nie wzięło się znikąd, bo tak naprawdę tego typu bitwy były bardzo istotne, w nich przecież chodziło o to, żeby jakoś przejść po nich przez rzekę – przypomina Przemysław Kubiczek z Drużyny Wojów Słowiańskich „Dom Pomorza” z Torunia.

– Z drugiej strony ten most zazwyczaj był wąski i mogło na nim walczyć po kilku wojowników jednocześnie po każdej stronie i można sobie teraz wyobrazić, jak mogło to wyglądać. Mieliśmy po 50 lub 100 wojowników po każdej stronie, mniej więcej i do walki kolejno podchodziło po kilku, a ten który padał i umierał był wyciągany i wchodził  na jego miejsce kolejny. To były więc starcia bardzo krwawe i jeńców nie brano, tu albo ktoś wychodził żywy i zwycięski, albo umierał – dodaje P. Kubiczek.

I to wszystko próbowano dziś przekuć na inscenizowaną Bitwę o Most. Do rywalizacji ostatecznie zostało zgłoszonych sześć drużyn, które wzajemnie się eliminowały w walce na miecze i topory. Starym zwyczajem, podczas trwania tych walk kobiety poiły swoich mężczyzn wodą podawaną w dzbanach. – W każdym starciu walczymy do trzech zwycięstw. Każdy wojownik, który zostaje uderzony lub spada poza most jest uznawany za martwego, a drużyna, w której pozostaje choć jeden żyjący wygrywa i na wiwat musi dotknąć tej tarczy, którą mamy po drugiej stronie tego mostu – tłumaczy rekonstruktor.

Zwycięsko ze wszystkich starć wyszła drużyna Kruki Bydgoszcz. – To nie jest nasza pierwsza wygrana, zarówno drużynowo i indywidualnie mamy sukcesy. Zawsze wygrywa u nas spokój, to jest nasza recepta. Nasza taktyka jest taka, że podchodzimy do tego czysto technicznie, a inne drużyny idą troszeczkę na żywioł i biegną szybko, żeby zamknąć ten dystans. My tego trochę nie lubimy, ale mamy już swoją technikę, która się sprawdza i dlatego nie mogę nic więcej zdradzić, bo ona działa, a my mamy to opanowane – mówi Przemysław Klinowski z Bractwa Wojowników „Kruki” z Bydgoszczy.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.