http://informacjelokalne.pl/images/banners/skwp_baner.jpghttp://informacjelokalne.pl/images/banners/nbaner01.jpg

Jak bezpieka próbowała łamać ludzi w Gnieźnie?

Wyróżniony Jak bezpieka próbowała łamać ludzi w Gnieźnie?

W sali widowiskowej MOK-u został pokazany najnowszy film dokumentalny Bogumiła Bieleckiego pt. „W szponach bezpieki”, który opowiada o losach gnieźnian, którzy doświadczyli kontaktu z komunistycznymi służbami bezpieczeństwa.


Film rozpoczyna się krótkim wprowadzeniem i obrazuje, jak powstawał cały system komunistyczny w Polsce, od wojny polsko-bolszewickiej w 1920 roku, do konferencji jałtańskiej w 1945 roku. – W filmie później występują różne osoby, które miały po wojnie kontakt z bezpieką, za drobiazgi, np. że coś o Katyniu powiedzieli, lub nie ujawnił swojego brata, który był w Stanach Zjednoczonych, za to byli przesłuchiwani i to czasami w sposób bardzo drastyczny – mówi Bogumił Bielecki, gnieźnieński dokumentalista i miłośnik historii. – Później jest o młodzieży, która uczyła się w tym gimnazjum, a później liceum przy ulicy Mieszka I, tam postała w latach pięćdziesiątych taka organizacja młodzieżowa, która tez została rozbita i mamy relacje, jak oni byli szykanowani. Jest mowa również o kilku biskupach, którzy byli bardzo nieugięci i mieli do czynienia z tą bezpieką i ten temat nam relacjonuje ks. Stanisław Fimiak, który był kapelanem i biskupa Bernackiego, i biskupa Michalskiego – dodaje.

W całym filmie zobaczyliśmy siedem relacji. Jako pierwszy opowiada niespełna 92-letni Florian Piasecki, który pamięta jeszcze te czasy, gdzie kiedyś mieściły się siedziby SS oraz Gestapo i NSDAP w Gnieźnie i gdzie po wojnie usytuowane były siedziby SB i UB. – Wszystko kończy to ostatnie zatrzymanie przez bezpiekę pana Stanisława Grzeszczaka, czyli szefa gnieźnieńskich Związków Zawodowych „Solidarność”. W to trzeba się wczuć podczas oglądania, jak on tę całą sytuację opisuje, że działo to się w nocy i nie wiedział, gdzie go wiozą, bo go wieźli lasem i nie wiedział, czy na rozstrzelanie czy na przesłuchanie – zauważa B. Bielecki.

- Całość kończy wystawa „Twarze Bezpieki Gnieźnieńskiej”, którą przed kilkoma laty pokazywano i finałem wszystkiego jest wystrzelenie tych zdjęć w kosmos i tam jest jeszcze piosenka śpiewana przez Przyborę i Wasowskiego taka piosenka na ten temat, która jest najlepszym komentarzem do tego wszystkiego – podsumowuje twórca filmu „W szponach bezpieki” .

Autor stawia też tezę, że poziom okrucieństwa PRL-owskich służb bezpieczeństwa dość często przekraczał też wszelkie wyobrażenia. – Są takie słynne słowa rotmistrza Pileckiego, który podczas ostatniego widzenia z rodziną powiedział, że obóz koncentracyjny w Auschwitz to było sanatorium w porównaniu z tym, co przeszedł na przesłuchaniach – przypomina B. Bielecki.

Relacje świadków były nagrywane od 2005 roku, a obrazy wykorzystane w filmie zostały jeszcze zarejestrowane w latach siedemdziesiątych. - To nie było robione na żadne zamówienie, to wszystko sobie odleżało, a ja się tym dopiero zająłem porządnie, jak przeszedłem na emeryturę i teraz przyszedł odpowiedni na to czas, by film pokazać. Miał dziś tu być z nami pan Józefat Sztuka, który też miał opowiadać o tym wszystkim, ale niestety nie doczekał tego spotkania – wspomina na koniec autor dokumentu.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.