http://informacjelokalne.pl/images/banners/baner01a.jpg

Proza życia na wesoło z seniorami

Wyróżniony Proza życia na wesoło z seniorami

Tym razem gnieźnieńscy seniorzy na warsztat wzięli czarną komedię. Wszystko w ramach obchodów 10-lecia Gnieźnieńskiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku. Publiczność śmiała się do łez.


W tym roku Gnieźnieński Uniwersytet Trzeciego Wieku obchodzi swoje 10. urodziny, więc przez cały rok wydarzenia związane z tym gnieźnieńskim stowarzyszeniem seniorów mają specjalną, uroczystą oprawę. Nie mogło być inaczej w przypadku premiery kolejnej sztuki „Teatru ponad czasem” – amatorskiej sekcji teatralnej placówki. – Dziś mamy premierę naszej kolejnej, piątej już sztuki pt. „Mój mąż zmarł, ale już mu lepiej” – mówi Danuta Wiśniewska, prezes GUTW i dodaje: – Jest to takie uwieńczenie. Muszę powiedzieć, że występowaliśmy od Warszawy do Soliny, na rozmaitych scenach. Rzeczywiście, kiedy dostaliśmy pieniądze na ten projekt to mieliśmy już czterech reżyserów, tańczyliśmy z panem Leonardo z Włoch – tancerzem i choreografem, także jest naprawdę super. Zespół się rozwija, jest pełen animuszu i muszę powiedzieć, że są to działania kulturalne i edukacyjne zarazem.

Sztuka którą przygotowali seniorzy jest autorstwa Izabeli Degórskiej, autorki powieści, dramatów czy scenariuszy dla serialu „Klan”, a nosi tytuł „Mój mąż zmarł, ale już mu lepiej”, a opiekę merytoryczną nad seniorami objęła Magdalena Pomierska-Śmigiel, aktorka gnieźnieńskiego Teatru im. Aleksandra Fredry, która tłumaczy dlaczego akurat ta sztuka wzięła w posiadanie naszych seniorów. – Szukałam w internecie i spodobał mi się tekst. Pani Degórska jest bardzo blisko, w Poznaniu, a sam tekst jest bardzo śmieszny, jest bardzo nam bliski, może seniorom najbliższy i tak postanowiliśmy że to będzie fajne – mówi aktorka gnieźnieńskiej sceny. Jak zatem wyglądały przygotowania? – Nasze spotkania są dość ograniczone. W semestrze jest osiem spotkań, więc mieliśmy tylko 16 spotkań porozrzucanych w całym roku akademickim - dodaje.

- Zaczęliśmy już w październiku, a próby mamy zazwyczaj raz, a zdarza się że dwa razy w miesiącu – mówi kierownik zespołu teatralnego Lucyna Kaszyńska. – Na scenie mieliśmy trzy próby, może trochę mało ale po prostu nie starczyło czasu. Jak pani Magdalena Pomierska-Śmigiel z naszego teatru nam zaprezentowała tę sztukę, to wszystkim się spodobało - zaznacza.

Sama sztuka, choć zawiera w swojej treści życiową prozę, która dotyka każdego z nas, czyli śmierć, całą tę papierologię która następuje po niej, także tabloidyzowany świat mediów, marną polską służbę zdrowia i najczęściej w rozmowach są to tematy dość bolesne, to seniorzy pokazali, że można do nich podejść w sposób przewrotny i śmieszny. Gdy codzienność nieuchronna zbliża się i daje się we znaki, można do niej podejść w sposób śmieszny. Tak od wieków działały kabarety pokazujące częstą absurdalność rzeczywistości, więc lepiej by się z niej śmiać niż płakać. A śmiech zgromadzonej publiki i owacja na koniec przedstawienia były najlepszą rekomendacją dla seniorów, którzy na scenie potrafili się bawić, śmiać, a małe wpadki które się zdarzały dzięki pozytywnej energii tylko rozweselały publikę zgromadzoną w Sali widowiskowej Centrum Kultury „eSTeDe”. Artyści w asyście swojej nauczycielki rzemiosła teatralnego dosłownie zostali po spektaklu obsypani kwiatami.

Nie ma się czemu dziwić. Takie spektakle amatorów sumiennie przygotowujących się do roli, ludzi o własnych, ukształtowanych osobowościach przywołują początki teatru, jako symbiozy aktora z widzem, czyli „gramy nasze życie, to co nas trapi”. Aktor na scenie jest graczem roli, którą codziennie odgrywamy i tylko na czas spektaklu schodzi on z publiki za kulisy. Dlatego pracę z seniorami ceni sobie opiekun grupy Magdalena Pomierska-Śmigiel. – Bardzo wiele się od nich uczę, głównie cierpliwości ale uczę się też siebie, bo oni mi pokazują jakim aktorem bym jeszcze mogła być – nie kryje aktorka.

 

 

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.