Nasyp o którym jest wspomniane to prawdopodobnie oz, twór ziemny naturalnego pochodzenia z epoki lodowcowej.
| „Lisia Górka”, czyli kolejna zagadka z czerniejewskich lasów |
|
|
| Historia - Skarby i tajemnice powiatu gnieźnieńskiego | |||
| Piątek, 30/07/2010, 20:00 (539 odsłon) | |||
|
Pisałem tu kiedyś o tajemniczej budowli ziemnej, tzw. „Grobli”, która biegnie sobie przez czerniejewski las. Popularnie, nazywa się ten niewątpliwie sztucznie utworzony nasyp groblą, chociaż, ni jak nie spełnia on podstawowej cechy przypisywanej tego typu konstrukcji, bo wcale nie dzieli ona żadnego mokradła. Owszem, na przestrzeni wielu kilometrów które sobie liczy, są i miejsca podmokłe, ale nic nie wskazuje na to, że powodem jej usypania była jakakolwiek woda. Dzisiaj jednak nie będzie o budowli mamuciej. „Lisia Górka” jest przy niej prawdziwym liliputem i nic pewnie z nią jej nie łączy. Oba obiekty są oddalone od siebie o kilka kilometrów, aczkolwiek leżą w tym samym leśnym kompleksie. Wszystkie rzeczy dziwne, zasługują na takie miano z jednego względu – bo są „dziwne”, czyli ni jak nie potrafimy odgadnąć celu, dla którego je stworzono, a o ich sztucznym pochodzeniu jesteśmy przekonani. Nie są przecież rzeczą dziwną doliny czy pagórki, jeziora czy bagna, ani nawet wielkie kamienie – ostańce – leżące śród pól czy lasów. Obiekt o którym piszę, można by od biedy uznać za naturalny, ale – moim zdaniem - w jednym tylko przypadku. Gdyby nie był jedynym na przestrzeni wielu kilometrów i nie posiadał cech regularności, która to cecha nie często przydarza się ziemnym nasypom. Takie właściwości posiadają w naturze kryształy, ale to zbyt daleko idące dywagacje. Piaskowe pagórki bywają zazwyczaj w jakimś tam stopniu koślawe i zwykle nie są na danym terenie jedyne. Załączone zdjęcie nie oddaje w pełni jej obrazu, bo ze względu na otaczający ją las, nie można go wykonać z dalszej odległości. I jeszcze trochę metafizyki dla miłośników tych klimatów. Swego czasu na rosnącym na niej dębie, była usytuowana myśliwska ambona. Wybrałem się tam na polowanie i kiedy słońce zapadło już za horyzontem i zrobiło się cicho jak makiem posiał, usłyszałem nagle nad głową wielki harmider i rwetes. Szybko zorientowałem się, że tuż nad moim stanowiskiem wylądował kruk. Kruk to nie popularna „gapa”, tylko wielki i mądry leśny ptak. Siedziałem bez ruchu i podziwiałem ptaka, którego, owszem widywałem często i nie raz się z nim wadziłem (jako z krukiem - nie z tym przecież osobnikiem) bo to cwany szpicel i złodziej, który lubi się podzielić z myśliwym jego trofeum, ale tym razem miałem go tuż nad głową i od pierwszej chwili dziwiło mnie jego dziwne i nieporadne lądowanie. Siedział na konarze tak blisko mnie, że bez trudu odkryłem jego tajemnicę. Miał tylko jedną nogę... Kiedy się trochę rozpogodzi, udam się znowu do lasu i zrobię dla Państwa zdjęcie „Szwedzkiego Okopu”. Jest to kopiec z dziurką i z pewnością Szwedzi nic o nim nie wiedzą, ale co to nas obchodzi. Prawda? Szczepan Kropaczewski Na ten temat: Tajemnicza Grobla. Kto ją zbudował i po co?
Komentarze (2)
|


Od czwartku opisujemy historię, jak proboszcz parafii pw. bł Radzyma Gaudentego zamierza wybudować kotłownię węglową, która miałaby ogrzewać kościół, jak i budynki parafialne. Informowaliśmy już o protestach mieszkańców, o zgodzie prezydenta, o odwołaniu się spółdzielni mieszkaniowej na tę decyzję i o zmianie owej decyzji przez prezydenta. Dzisiaj na ten temat rozmowiamy z Jarosławem Grobelnym, prezesem Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej w Gnieźnie.

































