czasy się zmieniają i poglądy ludzi nikt nic na to nie poradzi
| „Myśmy nikogo nie straszyli”, czyli krajobraz po antenie na os. W. Łokietka |
|
|
| Aktualności z Gmin - Miasto Gniezno | |||
| Poniedziałek, 16/08/2010, 09:30 (1824 odsłon) | |||
|
Ankiety i demokracja Wszystko zaczęło się w 1998 roku. - Spółdzielnia zwróciła się do mieszkańców naszego bloku z zapytaniem o zgodę na wydzierżawienie dachu polskiej telefonii cyfrowej pod antenę. Na 48 mieszkańców tylko 2 wyraziło zgodę a przeciwnych głosów było 46 (pismo z dnia 14.12.1998 r.). Stanęła jednak antena, na początku mała, do której po 2 latach została dostawiona 4 razy większa. O zgodę mieszkańców nie pytano. Zresztą po co, skoro wyniki poprzedniej ankiety zostały zignorowane – piszą zbulwersowani mieszkańcy bloku na os. W. Łokietka 18. - Umowa ze wspomnianą firmą skończyła się w czerwcu 2010 r. 15 kwietnia Spółdzielnia mieszkaniowa w ponownej ankiecie zwróciła się do mieszkańców naszego bloku o wyrażenie opinii o przedłużeniu umowy na następne 5 lat. Tym razem za umowa było 14 lokatorów a przeciwko 18. Wypowiedziało się tylko 32 mieszkańców. Do niektórych z nas nie dotarło to pismo, podpisane przez administratora Osiedla – podkreślają. - 13 maja 2010 r. z inicjatywy najbardziej poszkodowanych lokatorów klatki 18a mieszkańcy całego wieżowca ponownie wyrażają swoje opinie w piśmie przekazanym władzom Spółdzielni. Tym razem wypowiada się 48 osób a głosy rozkładają się następująco: 41 przeciw, za 7 – dodają. Zapytaliśmy prezesa Gnieźnieńskiej Spółdzielni Mieszkaniowej, Zdzisława Kujawę, dlaczego były tylko ankiety, a nie zorganizowano np. spotkania z mieszkańcsami tego bloku. Z. Kujawa zaznacza, że Spółdzielnia pytała mieszkańców o ich opinię, bo nie chciała podjemować decyzji samodzielnie. - A moglibyśmy podjąć taką decyzję, dlatego, że wielokrotnie te decyzje były podejmowane w imieniu mieszkańców, tym bardziej w tym bloku, gdzie Spółdzielnia ma większość, bo nie ma wspólnoty mieszkaniowej, ale my się pytamy ludzi. Taka jest demokracja, większość był „za” i przedłużyliśmy tę umowę. Jeżeli mieszkańcy będą sobie w przyszłości życzyli, że ma tego nie być, to tego nie będzie. Umowa może być wypowiedziana – zaznacza ptrezes GSM. Koszty, czy zastraszanie? Dalej mieszkańcy wspomnianego bloku informują, że „władze Spółdzielni nie rezygnują i 8 lipca br. do każdego mieszkania puka przedstawiciel Spółdzielni i wręcza pismo zaopatrzone tylko w pieczątkę instytucji (brak podpisu konkretnego pracownika). Tym razem Spółdzielni zależy, aby jak najwięcej osób odpowiedziało w ankiecie. A o czym się dowiadujemy? A o wzroście czynszu w przypadku braku zgody na antenę, a o długu remontowym naszego bloku no i oczywiście o korzyściach finansowych dla wieżowca?!?! Czyli lepiej naprawiać, leczyć się i cierpieć byle trochę grosza skapnęło. I tu mała przykra niespodzianka: wypowiedziało się 43 mieszkańców ale 22 było za umową a 21 przeciw. Dodać trzeba, że protokołu nikt nie widział ale za to na klatkach zawisła kartka, że na skutek takiego rozkładu głosów umowa będzie przedłużona. Nie ma znaczenia, że spora grupa jest przeciwna, że nie tylko jesteśmy właścicielami mieszkań ale i ziemi”. Z tego fragmentu listu można wnioskować, że mieszkańcy czuli się zastraszani podnoszeniem kosztów. - Myśmy nikogo nie straszyli. My uprzedzaliśmy mieszkańców, jakie są konsekwencje dla nich, jeśli nie będzie podpisanej tej umowy. Za chwilę bowiem ten sam problem będzie na wieżowcu 88 przy ul. Roosevelta – wyjaśnia Z. Kujawa - Pieniądzę z tej umowy w kwocie 30 tys. zł rocznie wpływają na powiększenie funduszu remontowego tego budynku i z tego mieszkańcy mogą coś zrobić. My, jako Zarząd, z tego żadnych pieniędzy nie mamy! Te dodatkowe środki wpływające do tego budżetu, jest to coś pozytywnego. Jeżeli dla niektórych nie ma to większego znaczenia, i dla nich jest ważniejsza jakaś wydumana szkodliwość, to dla mnie jest to nieporozumienie. To jest kwestia decyzji i wówczas wszystkie koszty, które są na budynku będą pokrywać mieszkańcy – uważa. Szkodlwość? - Mieszkańcy najbardziej poszkodowani, mieszkający bezpośrednio pod anteną cierpią z powodu dokuczliwych szumów, drgań, hałasu. Okna i ściany ich mieszkania zalewane są wodą z klimatyzacji zainstalowanej na potrzeby anteny. Popękane mury widoczne są też z klatki schodowej. Pozostali mieszkańcy z mediów znają szkodliwe skutki takiego sąsiedztwa i obawiają się następstw – zaznaczają mieszkańcy bloku na os. Wł. Łokietka 18 i dodają, że Zarząd Spółdzielni Mieszkaniowej był powiadamiany o szkodliwym wpływie anteny na substancję budynku, ale nie było żadnego odzewu aż po czas, kiedy to ważna stała się sprawa przedłużenia umowy. - Antena jest tam od lat i trudno powiedzieć jaki jest jej szkodliwy wpływ. Trochę się demonizuje szkodliwość wpływu tych urządzeń ale zgodnie z wolą większości uznaliśmy, że warto tę umowę przedłużyć. Nie wiem na ile są prawdziwe te szumy, ta szkodliwość... Dzisiaj są różne szumy... – podkreśla Z. Kujawa. Co dalej? - Z czasem najprawdopodobniej powstanie tam samorząd budynkowy i wówczas ci ludzie będą między sobą rozmawiać i to jest najlepsze wyjście. Dla nas to naprawdę nie ma znaczenia. My uważaliśmy, że te wpływy finansowe na rzecz tego budynku są na tyle znaczące, że warto tę umowę przedłużyć - uważa prezes Kujawa. Do sprawy wrócimy. Karol Soberski
Komentarze (33)
|


Tak Dariusz Pilak uzasadnia swoją decyzję o starcie w tegorocznych wyborach na prezydenta Gniezna. Dzisiaj na specjalnej konferencji – tak jak informowaliśmym wczoraj, jako pierwsi – Platforma Obywatelska przedstawiła oficjalnie swojego kandydata. Specjalnym gościem konferencji był poseł Rafał Grupiński, szef wielkopolskich struktur PO.
































