http://informacjelokalne.pl/images/banners/skwp_baner.jpg

Felietony

Felietony (471)

Ile diabłów zmieści się na ostrzu szpilki?

Informacje lokalne. pl są portalem internetowym, którego profil jest jasno określony jego nazwą, to prawda nie podlegająca dyskusji, ale każdy magazyn posiada swoje działy ubogacające jego profil. Pod zakładką „Felietony”, kryje się więc specyficzny rodzaj publicystyki, zwany z francuska „pogawędką z Czytelnikiem”. Ano właśnie, czemu tak się dzieje, że w IL.pl pogawędka, czyli przyjazny dialog między stronami, zamienia się zazwyczaj w nudny (?) monolog?

Jaki wstyd!

Ach, ta ludzkość! Którejkolwiek dziedzinie naszego życia by się nie przyjrzeć, wszędzie kolosalny wręcz postęp. Ot, weźmy sobie chociażby taką sferę werbalną, czyli język. Tysiąc z górą lat temu krakowski bodajże mnich – kronikarz zapisał w prowadzonym przez siebie roczniku „DCCCCLXVI Mesco dux Poloniae baptizatur”, czym w prosty i oczywisty sposób przekazał nam kilka bardzo ważnych wiadomości. Dowiedzieliśmy się bowiem, że księciem Polski był niejaki Mesco (Mieszko), że przyjął on chrzest oraz, że wydarzenie to miało miejsce w 966 roku. Jedno proste zdanie, a tyle informacji. A tak przy okazji, wielka szkoda, że kronikarz ów nie określił miejsca, w którym książę Mieszko ochrzcił się. Uniknęlibyśmy wielu sporów i niepotrzebnych przepychanek pomiędzy Gnieznem, Ostrowem Lednickim i Poznaniem, które szczególnie przybrało na sile kilka lat temu, w przeddzień 1050 rocznicy owego wydarzenia.

Etykiety

„Widokówka”

„Widokówka” to tytuł filmu, który można było zobaczyć podczas Festiwalu Historycznym „Tajemnic Trzech Stuleci” w Sali Hrabiego w pałacu w Czerniejewie. Zacznijmy jednak ab ovo, czyli od jaja. No dobrze, ale pytanie co było pierwsze, jajo czy też kura ciągle pozostaje otwarte…

Mamuśki

Łza się mi w oku kręci, a po plecach ciary chodzą, kiedy sobie przypomnę, jak grubo ponad cztery lata temu, o tej mniej więcej porze, zadzwoniła do mnie Mamusia i kategorycznym tonem oświadczyła, że jak tylko znowu zdecyduję się gdziekolwiek kandydować, to ona nie chce mnie znać! Zagroziła wtedy nawet, że się mnie wyrzeknie, że zmieni nazwisko, że woli by mówiono na nią Mama Muminka albo i jeszcze gorzej, byle tylko nie musiała być rodzicielką kogoś, kto zajmuje się polityką, nawet jeżeli dotyczy ona tylko szczebla lokalnego.

Etykiety

Facebook. Wolność słowa czy wolność osobista?

Nie miało już być słowa o Marszu Równości. I nie byłoby. A jednak marsz przeszedł, a nienawiść i hejt pozostały. Nie będę się powtarzał, o moim monotypie, a może jednak: jedna żona, jeden syn, jeden Bóg. Mam też jednego papieża – Franciszka innego dziś nie ma. Taką drogę wybrałem świadomie. Tylko, że to jest moja droga i nikomu jej nie narzucam, ale też nikomu nic do niej. Wiem z tego powodu, nie dostanę: 500 +, nie dostanę mieszkania socjalnego, nie dostanę darmowego biletu na szlakę dla syna, ani dopłaty do czynszu. Mój wybór i moje konsekwencje, nie widzę powodu, by zazdrościć komuś jego wyborów, a przede wszystkim jego konsekwencji. Szanuję wybory innych.

Mądry jak telewizor!

Na dzisiejszą niedzielę miałem już przygotowany tekst pośrednio związany z Festiwalem, ale 10 kwietnia z okazji tragedii smoleńskiej w porannej audycji popularnej  „Trójki” usłyszałem ministra rządu, który mówił o tym zdarzeniu i raczył kategorycznie stwierdzić, że dzisiaj już doskonale wiadomo, że samolot uderzając w „pancerną brzozę” nie mógł w żadnym razie doznać kontuzji skrzydła. Czyżby?

Europejskie bieganie…

Niezwykle fatalny – przynajmniej pod względem sportowym – był miniony weekend dla mieszkańców Gniezna i całej Wielkopolski. Poznański Lech przedłużył swoją mizerną, by nie powiedzieć fatalną passę i – poniekąd już tradycyjnie – uległ rywalowi po bezbarwnej (czytaj: bez ładu i składu) grze, o której najlepiej jak najszybciej wypadałoby zapomnieć. Kolejorz uległ na wyjeździe liderującej Lechii Gdańsk 0:1 i bezsensownie pęta się gdzieś tam w środkowej strefie tabeli, co zaszczytu ani honoru raczej jemu nie przynosi.

Etykiety

Wielki Festiwal, wielki sukces, wielkie podziękowania!

Dokładnie tydzień temu ostatni uczestnicy opuszczali gościnne mury pałacu w Czerniejewie, gdzie przez trzy dni odbywał się I Festiwal Historyczny „Tajemnice Trzech Stuleci”. Festiwal okazał się wielkim sukcesem i pokazał, że w gronie pasjonatów oraz zgranych ludzi – a tacy są w Fundacji Historycznej „Przywracamy Pamięć” – można zorganizować ciekawe wydarzenie. Wydarzenie na które przybyło blisko 2,5 tysiąca uczestników z całej Polski (a nawet z Norwegii i Wielkiej Brytanii) i o którym było, jest i pewnie będzie jeszcze długo bardzo głośno.

Więcej

Od poczęcia do fiknięcia

Jedynym życiem jakie znamy, jest życie będące wytworem natury, czy też Boga - jak kto woli. Takie życie powszechnie nazywamy naturalnym, czyli takim, które samo się powiela za sprawą działalności organizmów rodzicielskich. O życiu sztucznym, czyli wytworzonym przez jakiś zespół jajogłowych specjalistów, nikt jeszcze nie słyszał i pewnie długo jeszcze nie usłyszy.

Wbrew małostkowości. Historia opowiadana w niewielkim Czerniejewie

Tak to już jest... Kiedy coś robisz liczba tych, którzy trzymają kciuki, żeby się nie udało, jest proporcjonalna do tych, których ucieszy twój sukces. Jak nawinął kiedyś Paweł Włodkowski z MOLESTY „jest coś czego ci ludzie nie wybaczą – sukces”. Zostawiam jednak „życzliwość” tzw. branży lokalnych mediów. Tu już dawno taka niepisana zasada: cisza o działaniach Soberskiego, szczególnie. No bo ogólnie milczymy, nawet gdyby ktoś z konkurencji Nobla dostał. Głupie to? No jest głupie.

Subskrybuj to źródło RSS