http://informacjelokalne.pl/images/banners/skwp_baner.jpg

Prezes

Pamiętam jak wiele lat temu czytałem w jakimś piśmie felieton, bodajże Jacka Fedorowicza, w którym autor udowadniał wyższość słowa „xero” nad słowem „ksero”. O ile dobrze pamiętam argumentem przekonującym do pierwszego z dwóch identycznie brzmiących słów była jego długość, a właściwie „krótkość”. Fedorowicz udowadniał, że to co jest krótsze – przynajmniej w języku – jest po prostu praktyczniejsze.

Pan Pułkownik Sajewski

Pułkownika Stanisława Sajewskiego poznałem wiele lat temu. To sympatyczne zdarzenie, podobnie zresztą jak i wiele innych, dokonało się za przyczyną słynnej Arlety O. Poznałem więc Pana Sajewskiego i – nie ma co ukrywać – od razu polubiłem. Szczerze powiedziawszy, nie bardzo dzisiaj pamiętam, co mnie w tym – bezapelacyjnie nieprzeciętnym – człowieku zafascynowało. Staliśmy wtedy przecież po dwóch skrajnie różnych ideologicznie stronach barykady, tocząc zresztą niejeden spór na ten temat i odbywając niejedną dyskusję.

Seksmisja

Świat bez mężczyzn? Same baby? Dzieworództwo? Może jeszcze głęboko pod ziemią? Nie, to niemożliwe... niemożliwe... na pewno niemożliwe!

Pomnik

Rzecz miała miejsce w Afryce, w jednym z licznych tam bantustanów. Znajomy sprzedał dom. Niewielki, wolno stojący domek przy jednej z głównych ulic małego miasteczka, tak małego, że nie miało ono nawet porządnej oczyszczalni ścieków. Jak to w Afryce... Sprzedający nie chciał tam już dłużej mieszkać, a może nie mógł. Wszystko przez ten wypadek na pustyni, w którym zginęła jego małżonka. To od tamtego czasu nie mógł sobie znaleźć miejsca, wszystko go drażniło, żył w nieustannym poczuciu krzywdy oraz niepohamowanej żądzy zemsty. Ale na kim? – pytał nieraz sam siebie. Najlepiej na wszystkich! – sam też sobie odpowiadał natychmiast, ostrząc dzidę.

Inne wymiary

Zagadka czwartego – a według niektórych naukowców także piątego, szóstego, siódmego, a nawet ósmego – wymiaru od lat bulwersuje i rozpala umysły najwybitniejszych uczonych, fizyków, matematyków i oczywiście filozofów. Rozważania naukowe na temat dodatkowego wymiaru (lub wymiarów) oraz  jego (ich) właściwości są co prawda ciągle jeszcze tylko teoretyczne, ale udowodnienie jego (ich) istnienia jest, jak się wydaje, tylko kwestią czasu. Nie chwaląc się i niżej podpisanemu zdarzało się zabierać głos w tej właśnie sprawie.

Strachy na Lachy

Zdarzyło się mi ostatnio widzieć w telewizji (nienarodowej) niejakiego Leszka Millera – byłego premiera, byłego lidera polskiej lewicy i byłego – choć bardziej na miejscu z pewnością byłoby określenie „przebrzmiałego” – czołowego polityka III RP. Szczerze muszę przyznać, że nigdy go nie lubiłem. Ugrupowanie, na którego czele stał nigdy nie było z mojej bajki, a charakterystyczny dla tego polityka cynizm, doprowadzał mnie do szału. Z drugiej jednak strony, uczciwie muszę przyznać, że troszeczkę podziwiałem go za jego niesamowitą umiejętność niezwykle trafnego – zwięzłego i podszytego subtelną złośliwością – ripostowania i komentowania rzeczywistości. Krótko mówiąc, byłem do Millera uprzedzony, tak samo zresztą, jak i do całej polskiej lewicy.

Śmierć

Śmierć. Kres życia. Czym tak naprawdę jest śmierć? Jak ją zdefiniować?! Na czym polega fenomen śmierci i czy człowiek w ogóle jest w stanie ów fenomen pojąć i zrozumieć. Jesteśmy przecież skazani na nią już w chwili narodzin, a jej nieuchronność towarzyszy nam przez całe nasze życie. Niby o tym wiemy, niby sobie to uświadamiamy, a tymczasem robimy wszystko, by o niej nie pamiętać, zmarginalizować ją, a nawet udajemy, że ona nie istnieje lub, że nas nie dotyczy.

Poszukiwany, poszukiwani, czyli oszustwo tysiąclecia!

Historia ta jest tak niezwykła, niesamowita, niewiarygodna, niesłychana i wprost nie z tej ziemi, że nie tylko trudno w nią uwierzyć, ale nawet ją opisać. No, bo jak niby mamy uwierzyć, że na przełomie XX i XXI wieku, dosłownie na naszych oczach, oszust (oszuści?) potrafił bezczelnie podszyć się pod najważniejsze w państwie osoby, wykonywać ich obowiązki, korzystać z ich przywilejów, odbierać w ich imieniu najwyższe światowe laury?! A wszystko to na bezczelnego, w blasku fleszy, bez jakichkolwiek skrupułów, zażenowania czy choćby śladowych oznak skruchy. Na trop owego bezczelnego oszusta, a być może nawet całej szajki oszustów, wpadł w ostatnich miesiącach Instytut Pamięci Narodowej. W tej chwili trwa zakrojone na szeroką skalę śledztwo, w którym uczestniczą przedstawiciele wszystkich najważniejszych w kraju służb specjalnych, z pionem śledczym IPN na czele.

Subskrybuj to źródło RSS