http://informacjelokalne.pl/images/banners/skwp_baner.jpg

Żywa woda

Okazuje się, że reklamy – nawet te najgłupsze i najbardziej nachalne – niekoniecznie   muszą kłamać. Oto bowiem przykładowo, prawdą jest, że cudowne lekarstwa naprawdę istnieją. Wiemy o tym wszyscy. Zdecydowana większość z nas, co rusz przecież przeżywa, mniej lub bardziej gwałtowny, atak producentów owych niesamowitych preparatów o cudownie uzdrawiających właściwościach lub – co częściej – próbę zainteresowania nimi przez kogoś znajomego, kto już cudowny eliksir zna, zażywa i szczerze poleca, i właśnie dobrze się składa, bo akurat buduje siatkę sprzedaży.

Niebo dla naiwnych

Dzisiaj w Gnieźnie wielka gala, a mianowicie uroczyste otwarcie ulicy „Pod Trzema Mostami”. Pod trzema? No właśnie, pod iloma właściwie mostami przebiega nowa droga i jak naprawdę powinna się ona nazywać? A muszę się przyznać, że im bardziej zanurzam się w wiek średni stabilny, tym więcej mam takich rozterek i dylematów. Drobiazgi, nad którymi niegdyś niejako z marszu przechodziłem do porządku dziennego, dzisiaj urastają do rangi trudno rozwiązywalnych problemów moralno – etycznych, by nie powiedzieć ważnych życiowych wyborów.

Październik

No i mamy październik. Nadszedł cicho i niespodziewanie po wyjątkowo zimnym, wietrznym i deszczowym wrześniu. Przed nami jedne z najbardziej okropnych i najmniej sympatycznych miesięcy w roku... październik… listopad… grudzień! No, grudzień może aż taki ponury nie jest, ale to tylko i wyłącznie za sprawą świąt Bożego Narodzenia, które końcówce tego miesiąca przydają czaru, blasku i magii. Póki co jednak, przed nami ponure, bezlistne drzewa,  szaruga, słota, zimnica, zmrok, przenikliwy wiatr i wiecznie siąpiący deszcz, oto prawdziwa twarz miesięcy, w których z lnu i konopi robią się paździerze, a z drzew opadają liście. I absolutnie nie rozumiem, skąd u wielu ludzi, w tym – wrażliwych przecież – poetów, taki zachwyt nad tą porą roku.

Synonimy

O tym, że media uważają nas za kretynów wiadomo nie od dzisiaj. Zapanowała bowiem dziwna moda, polegająca na tym, aby zamiast uczciwej i rzetelnej informacji krzyczeć tytułami, nagłówkami czy najróżniejszego rodzaju desygnatami. Synonimami, które mają za zadanie mrozić krew w żyłach, przykuwać wzrok lub po prostu zwracać uwagę. Tego typu zwroty i określenia są bardzo szybko podchwytywanie przez „pospolitych użytkowników języka” i funkcjonują sobie w nim zupełnie bezkarnie.

Bezsenność

Co to się dzieje z człowiekiem, wchodzącym w wiek średni stabilny?! Jakimże dziwnym ulega się stanom, jakież niesamowite przychodzi przeżywać sytuacje... Najgorsza jest bezsenność. Budzi się człowiek o takiej na przykład w pół do trzeciej. Wierci się i wierci, kręci się i kręci, a sen jak nie przychodził tak nie przychodzi. Przychodzą za to tak czarne myśli do głowy, że można zwariować. Mało tego, każda następna jest jeszcze czarniejsza i jeszcze głupsza...

Samopomoc

Trudno w to uwierzyć, ale pewna moja znajoma pomyliła pigułki antykoncepcyjne z tabletkami na uspokojenie, w efekcie czego urodziła dziesięcioro dzieci i w ogóle się nimi nie przejmuje. Przejmować się zresztą nie musi, gdyż o nią i jej dzieci dba nasze, znowu socjalistyczne, państwo, czyli mówiąc krótko – my wszyscy.

Gady kontra ptaki

Dokładnie 65 milionów lat temu – 5 września  64997981 r. p. n. e., aaa… przepraszam, przed Chrystusem, oczywiście, że przed Chrystusem – wyginęły dinozaury. W nieustającym pędzie codziennego życia, mało kto z nas uświadamia sobie ten fakt. Ot, było… minęło…, w najlepszy razie wykonujemy niedbały ruch ręką i przechodzimy nad tym do porządku dziennego.

Mądrostki

Kiedy kiedyś tam przeczytałem w Internecie żart, że Pan Prezydent podpisał – ponoć z ogromną wprawą – wszystkim wagarowiczom usprawiedliwienia w dzienniczkach za 21 marca, zacząłem się zastanawiać, jaki obraz Andrzeja Dudy przejdzie do historii, jak ocenią go potomni, jak zapamiętają go przyszłe pokolenia Polaków. Historia uczy nas, że na przestrzeni wieków bywało z tym bardzo różnie, i tak naprawdę, o tym kto i w jaki sposób przejdzie do historii – a zwłaszcza w wersji werbalnej – często rządził przypadek.

Subskrybuj to źródło RSS