http://informacjelokalne.pl/images/banners/skwp_baner.jpg

Cudze chwalicie, swego nie znacie…

Potwierdzam, jak będę miał syna dam mu na imię… Jarosławiec (tak, tak, właśnie Jarosławiec, nie Jarosław), gdyby jednak urodziła się mi córeczka, dam jej na imię Łeba. Łeba Beling, nawet nieźle brzmi… A gdyby tak jeszcze okazała się łebską dziewczynką – łebska Łeba Beling – toż to byłaby już zupełna pełnie szczęścia…

Hejt

Sezon ogórkowy właśnie się zaczął, więc i temat zdecydowanie „ogórkowy”, przeszły, odległy, były… A chodzi o to, że latamy w kosmos, wysyłamy sondy poza nasz układ słoneczny, oplatamy kulę ziemską wirtualnym światem internetu, pielęgnujemy demokrację (no, niektórzy mniej, bo wolą 500 zł), propagujemy wolność (lub 500 zł), równość i braterstwo (to akurat poza Polską), pokonujemy bariery, potrafimy sprostać wymaganiom, sięgamy gdzie wzrok nie sięga, konstruujemy, budujemy, tworzymy, niekiedy burzymy, a tymczasem wystarczyła jedna pęknięta rura, by 70-tysięczne miasto oraz jego okolice w zastraszająco szybkim tempie zaczęło wracać do epoki kamienia łupanego.

Przerwa wakacyjna

Taka przerwa wakacyjna – nieważne letnia czy zimowa – to naprawdę cudowna rzecz. Jedna z niewielu okazji, w przeciągu całego roku, by wyjechać dokądś z rodziną i odpocząć od wszystkiego. Początkowo planowałem wyjazd nad polskie morze, ale rychło okazało się, że to nie dla mnie, że najzwyczajniej w świecie nie jest ono (to morze) na moją kieszeń, że po prostu mnie na Mielno, Ustkę, Świnoujście czy Sopot nie stać. Morze Śródziemne, troszeczkę tańsze, odpadło ze względu na długi i kłopotliwy dojazd. Trzeba będzie więc poszukać innego rozwiązania.

Jirzinek

Mam kolegę, Jirzinka, nieszczęśliwego jak cholera. Całe jego życie to jeden wielki pech, niekończące się pasmo udręk, nieszczęść i ciągłych upokorzeń. Przy czym nie chodzi wcale o jego imię, które jest ni to polskie, ni to czeskie ni to jakieś takie… nijakie, że nawet nie biblijne! Jeśli wierzyć jego opowieściom – a nie mam najmniejszego powodu, by im (Jirzinkowi) nie ufać – to wszystko zaczęło się, kiedy był jeszcze w łonie swojej matki. Ponoć lekarz, który wykonał pierwsze zdjęcie USG, osobiście dokonał jego retuszu (photoshopa jeszcze nie było), zanim zdjęcie to pokazał kobiecie. Dzięki temu drobnemu oszustwu, mama chłopca pozostawała przez okres ciąży w błogiej nieświadomości, co z kolei było niezwykle korzystne dla zdrowia, zarówno jej jak i dziecka. Prawdziwy szok (a właściwie załamanie nerwowe) rodzicielka przeżyła dopiero tuż po szczęśliwych narodzinach upragnionego potomka.

Co bez czego…

Niezapraszanie Lecha Wałęsy na rocznicowe obchody związane z powstaniem czy świętowaniem najróżniejszych rocznic i wydarzeń NSZZ Solidarność, jakoś wcale mnie nie dziwi. Pamiętałem bowiem, jak wiele lat temu, ówczesny prezydent Lech  Kaczyński nie zaprosił do Pałacu Prezydenckiego Adama Michnika, na uroczystości obchodów 40-lecia Marca 1968 r. Zdarzenia takie, polegające na tym, iż na imprezie czy też rocznicy z okazji jakiejś tam okazji brakuje jej głównego bohatera, centralnej i najbardziej znaczącej postaci, niczym w kultowym „Misiu”, zrodziły nową świecką tradycję.

Upał i piramidalna głupota

Dookoła nas wszechobecna martyrologia: wojny, powstania, cierpienia, więzienia i prawie zawsze przepiękne bohaterskie… porażki! Tymczasem mnie w tym coraz mniej strawnym nacjonalistyczno – religijnym sosie i taplającymi się (czytaj: lansującymi) w nim politykami zastanawia coś zgoła innego, krańcowo różnego i odmiennego, a mianowicie... klimat. Upały, które panują od prawie dwóch tygodni, a w ostatnich dniach szczególnie dokuczliwe, spowodowały, że zmianę klimatu może dostrzec naprawdę już każdy. Nie da się dłużej ukrywać, że klimat naprawdę się zmienia. I to w zastraszającym, geometrycznym postępie i tempie.

Wybory, czyli wszystkie chwyty dozwolone

Z wyborami jest tak, że one to w zasadzie nigdy się nie kończą. Ledwo opadnie kurz (i emocje) po jednych, a już na horyzoncie pojawiają się kolejne. Taka „The NeverEnding Story” – chciałoby się powiedzieć. Nie inaczej jest i tym razem. Wybory do Parlamentu Europejskiego ledwo przeszły do historii, a na horyzoncie już pokazały się kolejne, tym razem parlamentarne. A tak całkiem już przy okazji, w Brukseli runie mit o niespotykanej urodzie Polek…

Polszczyzna – Ojczyzna?

Ja wiem, że pewnie jestem monotematyczny, ale tak jakoś mnie natkło po tych ostatnich wyborach, że i ja postanowiłem włanczyć się w ten szlachetny nurt. Otóż, dołanczając się do ogólno-narodowego trendu składania sobie nawzajem życzeń, a po odbytych niedawno wyborach do parlamentu europejskiego w szczególności, to ja właśnie pragnąłbym wszystkim – niezależnie od tego czy się dostali czy też nie – serdecznie pogratulować oraz z całego serca życzyć wszystkim samych szczęśliwych dni w nowej części powyborczego dwutysięcznego dziewiętnastego roku. W temacie poprawności języka polskiego jesteśmy mistrzami, więc jako dodatkową atrakcję w tymże dwutysięcznym dziewiętnastym anno domini roku proponuję zorganizowanie konkursu języka polskiego dla wszystkich chętnych mieszkańców naszego sercowo-europejskiego kraju.

Subskrybuj to źródło RSS