http://informacjelokalne.pl/images/banners/skwp_baner.jpg

Wielkanoc wczoraj i dziś

Od dawna wiadomo, że najsympatyczniejsze ze świąt jest wyczekiwanie na nie. Bo jak już przyjdą, to mijają, jak z przysłowiowego bicza trzasł. Pozostaje niedosyt, żal, rozczarowanie, no i tradycyjny polski kac poświąteczny. Tyle przygotowań, pracy, bieganiny, nerwów i stresów, a wszystko po to, by przez dwa dni jeść (pić), spać i nudzić się. Kompletnie bez sensu!

Test

Przez cały szereg długich lat powtarzałem ów rytuał, rytuał, który stał się moją drugą naturą. Każdego dnia rano, tuż po przebudzeniu, sprawdzałem czy nie ma mnie na liście stu najbogatszych Polaków. Jeżeli mnie tam nie było, to oczywiście wstawałem i jechałem do pracy.

Nocne bieganie

Tak naprawdę to biegać zacząłem stosunkowo niedawno, nie pamiętam dokładnie, ale  jakieś 4 góra 5 lat temu. Kariery już pewnie raczej nie zrobię, niemniej jednak to moje truchtanie bezapelacyjnie sprawia mi wielką przyjemność. Największą oczywiście po biegu czy treningu, mniejszą w jego trakcie (i to najwcześniej po 2 – 3 km), najgorzej natomiast jest przed samym startem. Nie przymierzając wygląda na to, że cięższą walkę muszę stoczyć sam ze sobą – by zwlec się z mięciutkiego tapczanu lub wygodnego fotela – niż z rywalami na trasie. Bez posądzeń o eufemizm proszę, ale coś w tym jest, że najgroźniejszym rywalem każdego wyczynowca (nawet takiego amatora jak ja) jest własna słabość.

Powtórka

Całkiem niespodziewanie doczekaliśmy czasów, kiedy praktycznie z dnia na dzień przestaliśmy dzielić się na sorty, a zaczęliśmy na kategorie i podkategorie. I tak, w marcu 2020 wyróżniamy 3 główne kategorie Polaków: 1. nosiciele wirusa covid 19, 2. podejrzani o nosicielstwo covid 19, poddani kwarantannie, 3. ludzie zdrowi, niemający nic wspólnego z wirusem.

Wolność w czasach zarazy

Od ferii zimowych minęły już prawie 4 tygodnie, a ja ciągle jeszcze pozostaję pod ich niewątpliwym urokiem. Ciekawe dlaczego? No cóż, ferie to naprawdę piękny czas, a w dodatku, posiadający wiele niewątpliwych zalet. Do najważniejszych z nich z pewnością należy ta, że nie trzeba zrywać się rano z łóżka i najzwyczajniej w świecie, można się do woli wysypiać. Kolejna zaleta jest taka, że nie trzeba chodzić do pracy, a jeżeli już trzeba się w tej pracy pojawić, to tylko na dyżur, który – w moim przypadku – sam sobie zresztą mogłem wyznaczyć. Podczas ferii można wreszcie robić to, co się najbardziej lubi, a na co zazwyczaj brakuje człowiekowi czasu, np. czytać książki i oglądać filmy. A zatem, reasumując niejako, podstawową zaletą ferii jest… wolność. A wolność – jak mówi poeta – kocham i rozumiem, wolności oddać nie umiem…

Szeryf lewego pasa

Paradoksy oplatają nas tajemniczą, niewidzialną siecią zdecydowanie częściej i mocniej niż bylibyśmy skłonni przypuszczać. Najczęściej są śmieszne, niekiedy straszne, zawsze jednak ciekawe, chociażby tylko poprzez swoją wyjątkową konstrukcję, poprzez ową – pozorną lub rzeczywistą – sprzeczność.

Baba, ach, ta baba…

Świętujemy, bo lubimy. Święto goni święto, a każde następne dziwniejsze niż poprzednie. Niedawno obchodziliśmy walentynki, lada dzień przypadną wyklętynki, a tymczasem komunistyczne Święto Kobiet już puka do drzwi.

Spowiedź

Teraz, po ponad 14 latach, mogę w końcu oczyścić sumienie i przyznać się. Tyle właśnie czasu potrzebowałem, by zebrać się w sobie, przewartościować swoje życie i wyznawane wartości, a następnie ogłosić „urbi et orbi”, że to ja! To ja jestem ojcem. To ja jestem ojcem dziecka Anety K.!

Subskrybuj to źródło RSS