http://informacjelokalne.pl/images/banners/skwp_baner.jpg

Gnieźnieńskie marzenia

Nie do wiary, całkiem przypadkowo – przysięgam! – natknąłem się na fragment felietonu, który popełniłem byłem prawie 10 lat temu. Absolutnie nie pamiętam już z jakiej/przyczyny/powodu go napisałem, mogę się tylko domyślać, że najprawdopodobniej zbliżały się jakieś święta. Wynika to oczywiście z treści i poniekąd formy. Otóż, z zachowanego fragmentu tekstu wynika, że... tradycyjne życzenia najczęściej rozpoczyna się od zdrowia, bo ono – jak wiadomo – jest w życiu najważniejsze.

Istnienie – istne nie!

Znowu mnie naszło! Znowu ból istnienia dał o sobie znać! Znowu bezsenne noce męczą mnie, nie dając żadnej odpowiedzi na fundamentalne dla każdego istnienia pytanie, a mianowicie, jaki jest sens naszego – i wszelkiego innego zresztą też – istnienia?!

Luzik

Cieplutki – letni wręcz – wrzesień sprawił, że ogarnęła mnie dziwna nostalgia. Udzielił się mi taki refleksyjny nastrój, że nie dość, iż maksymalnie się wyluzowałem, to jeszcze zacząłem bardzo poważnie zastanawiać się nad sobą samym, nad sensem życia, nad istotą wszechświata, bytu i niebytu w ogóle. Przyczyna takiego stanu rzeczy była bardzo prozaiczna. Otóż, pewna moja dobra znajoma zapytała, dlaczego ja ciągle chcę zmieniać świat. Zaskoczyła mnie do tego stopnia, że poprosiłem o wyjaśnienie. Ono również było niezwykle prozaiczne. Znajoma postrzega mnie jako człowieka, który spala się, starając zmienić to, na co właściwie nie ma wpływu. Mało tego, ponoć to właśnie jest przyczyną mojego nadciśnienia tętniczego, bezsennych nocy oraz siwiejących w zastraszającym tempie skroni. Poproszona o radę znajoma owa odpowiedziała żebym wyluzował, żebym wszystko zdecydowanie bardziej olewał, żebym się tak nie spalał, bo świata i tak nie zmienię.

Demotywacyjny alfabet Zbyszka B.

Pamiętacie jeszcze demotywatory? A może nawet nadal je przeglądacie? No to, ku pamięci, z tym jednak zastrzeżeniem, że niektóre z nich się zdeaktualizowały i zmieniły, niektóre kompletnie straciły swą aktualność i znaczenie, a jeszcze inne zachowały świeżość i sens, mimo upływu wielu lat. A zatem, zaczynamy...

Pozorność sprzeczna albo sprzeczna pozorność...

Pozorne sprzeczności, paradoksalnie zresztą, oplatają nas tajemniczą, niewidzialną siecią zdecydowanie częściej i mocniej niż bylibyśmy skłonni przypuszczać. Najczęściej są śmieszne, niekiedy straszne, zawsze jednak ciekawe, chociażby tylko poprzez swoją wyjątkową konstrukcję, poprzez ową – pozorną lub rzeczywistą – sprzeczność.

Stare, ale własne

Tak w związku z dzisiejszym świętem – jak to u nas: narodowo-kościelnym – nie wiedzieć czemu, przypomniał się mi dawno już przebrzmiały i prawie zapomniany Zulu – Gula i jego stwierdzenie, że... „Polska to jest bardzo ciekawa kraj”. Zulu, niestety, miał rację! Oto bowiem wystarczyła katastrofa jednego samolotu (świeć Panie nad ich duszami!) i w jednej chwili pozbyliśmy się połowy najważniejszych i najbardziej prominentnych ludzi w państwie, natomiast rodziny i spadkobiercy zbili na śmierci swoich najbliższych taki kapitał polityczny, że sięgnęli po władzę (totalną) w państwie.

Cykliści

Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że problem rowerzystów od lat spędza sen z powiek włodarzom wszystkich ekip, jakie przez ostatnie lata rządziły Pierwszą Stolicą Polski. Oczywiście nikogo nie trzeba przekonywać o pozytywnym wpływie jazdy na rowerze na nasze zdrowie czy też samopoczucie.

Upały a moralność

Wszędzie tylko powstanie, godzina W, coraz trudniejszy do strawienia nacjonalistyczno – religijny sos i lansujący się na tym tle politycy, tymczasem moją głowę zaprząta coś zgoła innego, krańcowo różnego i odmiennego, a mianowicie... klimat. Upały, które panują praktycznie od kwietnia, a w ostatnich dniach szczególnie dokuczliwe, spowodowały, że zmianę klimatu może dostrzec naprawdę już każdy. Nie da się dłużej ukrywać, że klimat naprawdę się zmienia. I to w zastraszającym tempie.

Subskrybuj to źródło RSS