http://informacjelokalne.pl/images/banners/skwp_baner.jpg

„Papierosy są do dupy”

Kultowy plakat Andrzeja Pągowskiego w sposób jasny, aczkolwiek nieco rubaszny informuje odbiorcę o tym, gdzie jest miejsce tej najpopularniejszej bodaj używki. Przesłanie płynące ze  świetnego dzieła plastycznego artysty, jest proste i jednoznaczne, ale ja uważam, że jest ono obraźliwe dla tej, jakże czcigodnej części ludzkiego ciała.

„Lenin wiecznie żywy”

Obrany tytuł, to tylko slogan z czasów słusznie minionych, ale czy na pewno? Wszystko wskazuje na to, że wcale nie. Niedawno, pod moim felietonem o losach hrabiego Skórzewskiego wypowiedział się ktoś, kto sam nazwał siebie „Pawłem Komunistą”  Ja co prawda nie jestem absolwentem WUMLu i nie mam formalnego przygotowania w tej materii, mogę więc mieć trudność z podjęciem polemiki z kimś, kto sam uważa się za profesjonalistę - komunistę.  Publicznie jednak obiecałem Pawłowi odpowiedź, zrobię to więc  po amatorsku…

Paradoksy

Każdy pewnie zna jakieś wydarzenie, które z powodzeniem wyczerpuje definicją tego pojęcia. Sądzę, że niewielu tylko wie, że paradoks, to jest też rodzaj myśliwskiej flinty, czyli broni zasadniczo gładko lufowej, która jednak w tym przypadku ma gwintowane czoki (zwężenia luf)  Tak czy siak każdy paradoks jest swego rodzaju dziwactwem. Paradoks o którym zamierzam napisać, to natomiast  mistrzostwo świata złej woli, przynajmniej dla mnie.

„Semper recte”

Do napisania tego materiału skłonił mnie hitlerowski dokument, który przypadkowo odkryłem podczas przeglądania swoich szpargałów.

Anatomia śmierci elektrycznej

Za moich młodych lat popularne było powiedzonko - „do Powidza po rozum”. Ja pojechałem tam dlatego, że zebrało się mnie na wspomnienia. Ten, do którego jechałem, zginął tragicznie porażony prądem na początku maja 1978, czyli równo czterdzieści lat temu. Ktoś przygodny wskazał mi grób nad którym stoi tablica z wygrawerowanym w granicie wizerunkiem Zdzicha. Patrzył na mnie jak żywy. Komputer który sterował narzędziem malującym obraz, zasilany był prądem. Zdzicha też zabił prąd, z którym on był za pan brat, ale prąd to podstępne medium, czyli dobry sługa, lecz zły pan…

Jak świnia z osłem

Ludzie mają skłonność do przypisywania swoich negatywnych cech, Bogu ducha winnym zwierzętom. Sądzę że nikt nie potrafi mnie racjonalnie wyjaśnić, czemu poczciwa świnka ma byś synonimem „świńskiego” czyli obrzydliwego moralnie zachowania, a kłapouchy osiołek ma być uosobieniem  głupoty, ale póki tak jest, ja skorzystam z tych synonimów, aby uniknąć kłopotów. Wszystkie zaś świnie i osły prawdziwe, serdecznie przepraszam.

„Mózg gnije, a twarze zwężają się w ryje”

Tytuł wybrałem dzisiaj bardzo obrzydliwy, ale cóż, tytuł powinien być chyba adekwatnym sygnalizatorem treści tego, co firmuje. Jak widać, wierszyk ująłem w cudzysłów, bo nie ja jestem jego autorem, który pozostaje nieznany. Ja natomiast zapamiętałem ten jego fragment z „występów” kolegi Jurka w sytuacji, gdy ten nadużył wody ognistej. Najpierw jednak wątek sentymentalny nawiązujący do tego, co ja tutaj robię.

Od poczęcia do kompletnej paranoi

Najbardziej ważącym synonimem wiosny, jest życie, jego zwycięstwo nad tym, co martwe, uśpione etc. etc. Tyle definicja z którą większość się zgodzi. Życie zaś jest podstawą wszystkiego, bo bez życia, nie ma żadnej aktywności, czyli niczego, co podlega jakiemukolwiek wartościowaniu, czyli ocenie. Wiosna nadeszła, a z nią ruszyła wielka dyskusja o życiu człowieka. Temat bardzo ważny i nieśmiertelny, nie wiem tylko czy najlepszy na pierwsze Święto Zmartwychwstania.

Subskrybuj to źródło RSS