Wielkie serce małej świni

Przeciętnemu człowiekowi świnia kojarzy się z kotletem, albo… ze świńskim zachowaniem bliźniego. W tym przypadku jednak, chodzi o coś zupełnie innego, bo dzik, to nie jest zwykła świnia,  jaką znamy z chlewika albo i talerza, a ta konkretna, chociaż była ledwie warchlakiem nie większym od mojego pudla Pusia, to swoim zachowaniem udowodniła, że bardzo odbiega od świńskiego stereotypu, jaki człowiek przypisał jej pobratymcom. W swoim życiu miałem wiele bliskich  spotkań z dzikami, ale coś takiego przeżyłem tylko raz…

„Hatakumba” czyli paranoja

Pomyłka językowa zdarzyć się może każdemu i nie ona będzie przedmiotem mojego artykułu. Nie mam też nic do pan*a posła Jakiego, któremu pewnie chodziło o hekatombę - czyli w oryginale, ofiarę ze stu wołów, a w przenośni, o jakąś wielką zbrodnię lub też  skandal. Ja myślę, że teraz mamy do czynienia ze zmodyfikowaną formą wspomnianej ofiary i aktualnie polega ona na bezkrwawym dojeniu kilku milionów osłów dardanelskich, do których ja sam się zaliczam.

Kanada nie każdemu pachnie żywicą…

Dla mojego pokolenia słowo Kanada, było synonimem sukcesu i dobrobytu. Mnie osobiście, kraj ten kojarzył się kiedyś z barwnymi książkami J. Londona i bestsellerem Arkadego Fiedlera o Kanadzie pachnącej żywicą. A czym teraz „pachnie” Kanada? Cóż dla wielu ludzi na świecie, obecna Kanada, znana jest z perypetii swojej obywatelki o nazwisku Mary Wagner i trudno mówić tutaj o jakimś zapachu, bo pani Wagner jest znaną działaczką i przeciwniczką tzw. aborcji. Dla mnie, jest to pospolity smród, chociaż wcale nie jestem moherowym dziadkiem.

Kto ma miękkie serce...

Tragedia Polaków w Rimini skłoniła mnie do podjęcia tematu, który przerasta nas wszystkich, a każdy kto tego dotknie narazi się na krytykę bądź tej, bądź  też drugiej strony. Ja sam uważam się za racjonalistę i niestety, ale nie podzielam w tym temacie ani postępowych ruchów lewicowych, ani entuzjazmu oficjalnej Europy, ani też miłosiernego papieża Franciszka i jego akolitów w Polsce. Ja uważam, że entuzjastyczne przyjmowanie gości z innych kręgów kulturowych, jest błędem.

Muzyka… wyzwala emocje!

Jest rzeczą oczywistą to, że każdy kto coś pisze, również czyta i słucha tego, co w różnych sprawach mają do przekazania inni. Dzisiaj, zainspirowany tym co każdy może sobie przeczytać na innym gnieźnieńskim portalu, a co zawsze wywołuje burzę, chcę i ja wyrazić swoje zdanie na temat, który chyba najlepiej opisuje tytuł jednego ze wspomnianych artykułów, a który brzmi: „Kryzys w Kościele”. Nic nie jest do końca takie, za jakie chce uchodzić. Tak myślę ja, ale zarówno w tej, jak i w każdej innej sprawie, każdy może mieć własne zdanie…

„Kto z nas tych lat nie pomni,

gdy młode pacholę, ze strzelbą na ramieniu świszcząc szedł na pole” Mnie przychodzi raczej zapytać, kto nie pomni tych strof. Pewnie nikt się do tego nie przyzna i to dobrze. Ale co z pytaniem zadanym nam przez mistrza Adama? Bez wątpienia zmieniły się czasy i dzisiaj większość odpowie, że nie bardzo wie, o co wieszcz pyta, bo łowiectwo jest dzisiaj be.

„Myślmy więc o historii i przeszłości...”

Przeczytana myśl senatora Gawła, skłoniła mnie do  zmiany decyzji i odłożeniu kontynuacji tematu związanego z łowiectwem, na rzecz historii związanej z obchodzonym niedawno Świętem, a ponieważ historię powszechną piszą historycy, ja chcę tutaj wspomnieć historię przez małe h, a właściwie to tylko zapamiętane z dzieciństwa epizody z życia wojaka Kazimierza, który był uczestnikiem tych walk, które dopiero co wspominaliśmy.

Z mojej ambony, czyli każdy plecie co tylko chce

Miesiąc sierpień można uznać za czas rozpoczęcia sezonu łowieckiego, już niedługo myśliwi zasiądą na swoich ambonach, aby zapolować na jelenie. Oczywiście nie przeszkadza to w pozyskaniu  również innego trofeum, byle było ono wyszczególnione na indywidualnym pozwoleniu, tzw. „odstrzale”.

Subskrybuj to źródło RSS