http://informacjelokalne.pl/images/banners/skwp_baner.jpg

„V - nie zabijaj”, nigdy i nikogo

Bardzo mnie ucieszyła wiadomość, że poznański oddział IPN-u wznawia zamknięte w 2008 roku śledztwo w sprawie pomordowanych pacjentów gnieźnieńskiego Szpitala „Dziekanka”. O zakończeniu śledztwa Instytut powiadomił mnie, osobę uznaną za poszkodowaną, specjalnym pismem pani prokurator Agaty Gut z dnia 28 kwietnia 2008, w którym oprócz podania podstawy prawnej  decyzji, znajdował się imienny wykaz ustalonych ofiar niemieckiego bestialstwa.

Przekleństwo Johany

Każda wojna przynosi ludziom cierpienie i śmierć. Jak to dobrze, że większość z nas szczęśliwie ominął  ten podły czas, gdy ludzie wcale nie postępowali tak, jak ich wychowano i jak by sami chcieli. Paradoksalnie, zakończenie wojny i tak zwana wolność, w Polsce nie wiele w tej materii zmieniło dlatego, że jeden totalitaryzm został na długi czas zastąpiony drugim.

Genialne dzieci czy też pożyteczni idioci?

Na tak postawione pytanie każdy musi sam sobie odpowiedzieć dlatego, że mój typ pozostawię w swoim sercu. „Panie Szczepan, co by pan powiedział, gdyby ustawili panu wiatrak blisko domu, a w ogóle, to prąd z elektrowni jest dużo tańszy niż z  wiatraków, więc o czym pan pisze?” Przepraszam, ale tekst przywołuję z pamięci, bo nie mogę się dokopać do oryginału.

Sentencja

Słowo jest ulotne, lecz trwalsze niż głaz, ono przetrwa wszystko, i ludzi i czas… Jeżeli kogoś dziwi, że powyższa  „mądrość” nie została tutaj zaopatrzona w cudzysłów, to już jemu wyjaśniam, że nie mam zwyczaju opatrywania własnych słów tym znakiem, bo to byłoby zaprzeczanie samemu sobie. Myślę, że nie jeden szczęśliwy posiadacz książki Życie przemija, pamięć pozostaje…, odnajdzie ten tekst w poświęconej sobie dedykacji autora jej opracowania.

Myślę, mówię, jestem, odpowiadam

Myślę, że nie trudno odkryć, że tytuł jest parafrazą popularnej sentencji Kartezjusza, którą on udowadnia swoje istnienie.  Mam nadzieję, że mojego istnienia nikt tu nie kwestionuje, ocenę myślenia pozostawiam zaś swoim Czytelnikom, bo co tydzień do Nich mówię i zapewniam, że za wszystko co mówię – odpowiadam.

Zapomniane lokalne historie - śmierć ordynata

Wielokrotnie, spacerując po rozległym czerniejewskim parku, spotykam turystów zafascynowanych  urokami zielonej oprawy Zespołu Pałacowego Lipskich – Skórzewskich, jedni pytają o drogę do ukrytej za stawami Bażantarni, inni słyszeli coś o „Pomniku” itd. Wychodząc tym wszystkim ludziom naprzeciw i chcąc im pomóc w bezpiecznym, oraz przyjemnym zwiedzaniu okolicy, postanowiłem napisać krótki przewodnik dla turysty w formie modnego dzisiaj Questu…

Jak naprawdę zginął Rasputin?

Odpowiedź na tytułowe pytanie można znaleźć w Internecie, mnie jednak bynajmniej nie chodzi o marny koniec rosyjskiego szarlatana, tylko o coś zupełnie innego, a że moja odpowiedź na zawartą w tytule zagadkę może zniesmaczyć ludzi o zwiększonym poczuciu estetyki i przesadnej wrażliwości na rubaszny humor, to każdemu kto tak odczytuje swoje predyspozycje, odradzam dalsze czytanie dzisiejszego felietonu, chociaż jego przedmiotem nie będzie  nic zbereźnego, tylko susza strukturalna.

Subskrybuj to źródło RSS