http://informacjelokalne.pl/images/banners/skwp_baner.jpg

A Ziemia wciąż się kręci…

Wyróżniony A Ziemia wciąż się kręci…

Dzisiaj mija równo miesiąc od wyborów samorządowych. Emocje opadły niczym po bitwie kurz, ulice naszych miast – poza drobnymi wyjątkami – „oczyściły się” z przedwyborczej propagandy, agencje reklamowe i drukarnie podliczyły zyski, schroniska dla zwierząt wzbogaciły się o doskonałe „materiały ocieplające”, a ci, którzy uzyskali społeczne zaufanie, złożyli ślubowania, zawarli (lub nie) koalicje i podzielili się społecznymi funkcjami i… stanowiskami. A co dalej? A dalej właściwie nic!


Słońce jak wschodziło i zachodziło, tak wschodzi i zachodzi nadal. Co prawda, pierwsza z tych dwóch czynności zdarza się coraz później, a druga coraz wcześniej, ale już za mniej więcej miesiąc, tendencja ta odwróci się. Póki co jednak, ołowiane chmury prawie codziennie wiszą nad miastem, ciemno i spać nie mogę… Wśród ptaków – dokładnie tak samo, jak przed wyborami, o tej porze roku – wielkie poruszenie, te odlatują, te zostają… Sznury kormoranów wciąż się plątają w locie, żegnając ciepłe dni, dni, które – nawiasem mówiąc – gasną w szarej mgle, a wiatr – po dawnemu – strąca z drzew krople.
    
Ba, nad Soliną wciąż królują zielone wzgórza z ledwo dostrzegalnymi śladami zapomnianych ścieżek, nad lasami płyną flotylle chmur, a wspomniany już wcześniej wiatr ciągle goni wędrowne ptaki (sprawdzić, czy to nie mazurskie kormorany!). Zapadający coraz szybciej zmierzch zdjął z jezior żagle i porozpinał sploty mgieł, nad rzekami z kolei noc, w uliczce snów, liczy ogniki gwiazd, a w wielkim mieście nikt nie wie, ile czasu może mżyć taki deszcz w – dajmy na to – Cisnej…
    
Ciągle jeszcze dobiega nas szmer tataraków, ciągle jeszcze noc przybiera się w czerń, ciągle jeszcze widać gdzieś hen tam horyzont i ciągle jeszcze w nasze drzwi stuka głuchy rytm kropel… No i oczywiście nie wychodzi – bo jakżeby inaczej – stawiany od rana pasjans…
    
A niech to wyborczy szlag, bo po co właściwie było to wszystko, skoro nic się nie zmieniło? Po co te emocje, narady, układy, roszady, porozumienia , a może nawet… zdrady?! Po co te spory, kłótnie, wydatki, dyskusje, inwestycje, debaty, nakłady?

Dlaczego angażujemy się w coś, co nie tylko nie zmienia biegu świata, ale nawet nie zmienia biegu rzek?! Dlaczego, skoro nie wylatujemy w kosmos, to nie wylatujemy chociażby – jak młodość – „ponad poziomy”?! Dlaczegóż wreszcie, nie dość, że nie dorastamy do pewnego poziomu, to nawet nie trzymamy pionu?!

A Ziemia – no cóż – wciąż jeszcze się kręci, odwieczne prawa natury działają bez zarzutu, funkcjonują pory roku, ożywa i zamiera wegetacja, rzeki płyną, wulkany dymią, deszcze padają, ziemia rodzi. Aha, zapomniałbym, drzewa płaczą, liście ronią, a my strumień rzeczywistości, kształtujemy naszą dłonią... To tak dla przypomnienia słusznie minionej epoki…

Cieszy nas (grzejąc) słoneczko i smuci (no, może poza lunatykami) księżyc, ryby pływają, ptaki latają, ssaki niepodzielnie królują, Windows się zawiesza, banki w Polsce schodzą za symboliczną złotówkę plus 2 miliardy dofinansowania, krety ryją, a kury toczą z jajkami niekończący się spór o pierwszeństwo.

A ja? Gdzie jestem lub gdzie powinienem w tym wszystkim być? Otóż, ja – zgodnie ze starą krasnoludzką zasadą – będę siedział i… knuł!

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.