http://informacjelokalne.pl/images/banners/skwp_baner.jpghttp://informacjelokalne.pl/images/banners/nbaner01.jpg

Magia myśliwska

Wyróżniony Magia myśliwska

O łowiectwie pisałem tutaj wielokrotnie, ale trudno ten temat pominąć, gdy w kalendarzu 3 listopada, czyli Huberta - współczesnego patrona myśliwych i koniarzy. Każdemu,  kogo dziwi moje wyrażenie o  „współczesności” św. Huberta  wyjaśniam, że wcześniejszym patronem tej profesji,  był św. Eustachy zastąpiony w Xi wieku przez  biskupa z Ardenów.


Już ten krótki wstęp wskazuje, że wszystko jest kwestią przemijającej mody, pół biedy gdy zmiana zapatrywań dotyczy patronatu świętych nad czymś, gorzej, kiedy moda zastępuje racjonalny, czyli wynikający z trzeźwej oceny czegoś, stosunek do danej rzeczy. W tym kontekście można śmiało powiedzieć, ze tak właśnie jest w ocenie łowiectwa. Człowiek, od zarania swego istnienia polował i nikomu nawet do głowy nie przychodziło to, aby kwestionować oczywistość tego zajęcia. Trudno zaś powiedzieć czy od zawsze, ale pewne jest że od bardzo dawna, również wśród współczesnych,  prymitywnych plemion zbieracko łowieckich kultywowana jest magia łowiecka polegająca często na oddawaniu czci ubitej zwierzynie. Piszę o tym dlatego, że temat ten ściśle łączy się z samym ustanowieniem patrona myśliwych, który symbolicznie czuwa nad przestrzeganiem reguł polowania nawet wtedy, gdy nikt tego nie widzi. Współcześni przeciwnicy łowiectwa zarzucają myśliwym m. innymi to, że są obłudni, bo układają swoje trofea w pokot, trąbią nad poległymi mocarzami kniei jakieś sygnały i jakoby wygłupiają się przy tej okazji w rozmaity jeszcze sposób. Cóż, Ludzie grają „Ciszę” na pogrzebie, wygłupiają się na halloween i przy  wielu innych okazjach, ale czy mamy ich wtedy za głupków? Raczej nie, a obrzędy łowieckie wcale nie wynikają z jakiejś tam głupoty, tylko są okazaniem najwyższego szacunku majestatowi śmierci, oraz samym jej ofiarom. Kimże byli by myśliwi bez tej całej oprawy? Rzeźnikami?

Z całym szacunkiem do tego zawodu, ale łowiectwo to nie tylko zabijanie, ale i dbałość o zachowanie wielu gatunków, oraz uświęcona wielowiekową tradycją kultura opisywana przez wybitnych luminarzy literatury, oraz niezbędny dzisiaj czynnik zachowania równowagi w przyrodzie, która pozbawiona jest uczuć i funkcjonuje poprawnie tylko wtedy, gdy każdy gatunek ma swojego naturalnego wroga. Ze  względu zaś na niekwestionowany (i chyba pochwalany) fakt eliminacji przez człowieka wielkich drapieżników, które oprócz tego, że utrzymywały stany innych zwierząt na o wiele niższym niż dzisiaj poziomie, stanowiły również zagrożenie dla samych ludzi. Wielu „mądrych inaczej” głosi pozbawione sensu hasła, aby zostawić tą sferę samej naturze. Cóż, ludzie ci nie myślą racjonalnie, bo pomijają zasadniczy czynnik układanki, jakim jest podstawa ich lekkomyślnej i pozbawionej refleksji gadaniny, a mianowicie wysokowydajne i powszechne dzisiaj rolnictwo, którego w czasach Adama i Ewy wcale nie było. Co to oznacza? Otóż w warunkach naturalnych, pomijając drapieżniki, zagrożeniem do przetrwania kopytowców o które toczy się gra, był powszechny i regulujący wszystko głód.

Dzisiaj zwierzęta dzikie – przynajmniej w sezonie letnio jesiennym, odżywiają się lepiej niż zwierzęta gospodarskie, a i zimą nie cierpią zbytnio dlatego, ze na polach mają oziminy, rzepaki, zagrzebane w ziemi bulwy i buraki,  oraz dużo pozostawionych po zbiorze kolb kukurydzy. Wszystko to powoduje zachowanie dobrej kondycji i np. w przypadku dzików, kompletne rozregulowanie naturalnego cyklu rozmnażania i  rodzenie dzieci, przez dzieci.

Ja o tych sprawach pisałem już wiele razy i czasem ktoś nawet podzielił moje zdanie w komentarzu, ale – rzecz oczywista, również wielokrotnie o tym rozmawiałem bezpośrednio. Myślę, że swoje racje przedstawiam w sposób trudny do obalenia, ale co z ego? Otóż zawsze spotykam takich „intelektualistów” którzy mówią mi wprost: ja rozumiem twoje racje, ale mimo to jestem przeciwnikiem łowiectwa i basta! Ciekawe, że taki miłosierny altruista, każdego ranka idzie do sklepu po bułeczki – bo tam muszą przecież być i nie ogląda się za siebie, czy ktoś inny go przypadkiem nie zje, to byłby przecież skandal i granda i z ostatniej chwili. Proszę uważać na Konikowie, bo tam ponoć grasuje groźny dzik.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.